Tego dnia wracałam do domu, pogrążona w myślach. Byłam tak zamyślona, że prawie minęłam swój budynek. Myśli, które mnie tak pochłonęły, nasunął mi mój syn. Niedługo ma się ożenić i chociaż powinnam cieszyć się z tego powodu, nie jestem w stanie. Problem polega na tym, że jego przyszłą żoną ma być moja najlepsza przyjaciółka, Kasia.
Prawie od początku sama wychowywałam swojego syna. Mój mąż wyjechał na kilka miesięcy, nie pisał ani nie dzwonił przez cały ten czas, a ja byłam zajęta nowo narodzonym synem. Potem przyszedł list od męża, w którym poprosił mnie o podpisanie papierów rozwodowych. Bardzo przeżywałam ten rozwód, zostałam sama z nowo narodzonym dzieckiem, bez pieniędzy, bałam się. Nie wiedziałam, jak zebrać się w sobie i ruszyć dalej.
Ale za każdym razem, kiedy patrzyłam na swojego syna, rozumiałam, że mam coś, dla czego warto żyć. Znalazłam pracę, a syn poszedł do przedszkola. Stopniowo życie zaczęło wracać do normy. Gdy syn chodził do szkoły, w moim biurze pojawiła się nowa pracownica, Kasia. Była o 10 lat młodsza ode mnie, ale udało nam się zaprzyjaźnić i stałyśmy się najlepszymi przyjaciółkami.
Syn nigdy niczego nie ukrywał przede mną, tak więc wiedziałam o każdej dziewczynie, z którą się spotykał. Ostatni rok minął bardzo dziwnie, szybko zrozumiałam, że syn ma kogoś, ale nie mówi, kto to jest. Często wychodził na spacery i wracał późno, rozmawiał cicho przez telefon, na wszystkie pytania odpowiadał krótko. I wtedy to Kasia sama powiedziała mi prawdę, ponieważ nie można było już tego ukrywać, tym bardziej, że oświadczył się jej a Kasia się zgodziła.
Po takiej wiadomości wzięłam urlop i na jakiś czas pojechałam na działkę. Chciałam spędzić trochę czasu sama i przemyśleć wszystko. Rozumiałam, że powinnam cieszyć się szczęściem syna. Tym bardziej, że dobrze i blisko znam Kasię, całkowicie jej ufam. Kasia to wspaniała dziewczyna, a raczej kobieta, ale z jakiegoś powodu nie potrafiłam do końca cieszyć się przyszłą żoną syna.
Po długim zastanowieniu zrozumiałam, że prawdopodobnie nie mogłam cieszyć się, ponieważ najbliżsi mi ludzie tak długo ukrywali przede mną prawdę. To było przykre. Bardzo przykre, bo ufałam im całkowicie, a oni mi nie. Może niedługo będę w stanie im przebaczyć w głębi swojego serca i zacznę cieszyć się ze szczęścia syna.
Gdy mój syn oświadczył, że żeni się z moją najlepszą przyjaciółką, myślałam, że żartuje. Teraz wiem, że mówił prawdę a ja nie umiem cieszyć się jego szczęściem



