Gdy Marcel poszedł do przedszkola, męczyło go tylko jedno pytanie: „dlaczego wszyscy mają ojca, a ja nie?”. Pewnego dnia zrobił z drutu pierścionek i podarował go mamie.

Anna i Piotr pobrali się w wieku dwudziestu lat. Na początku wszystko w ich małej rodzinie było ciche i spokojne, ale bardzo szybko Piotr uzależnił się od alkoholu. Anna karmiła nadzieję, że on się opamięta i poprawi. Kiedy zaszła w ciążę, myślała, że chociaż pojawienie się dziecka wpłynie na męża. Urodził się zdrowy chłopiec, którego nazwali Marcel. Piotr na początku, zainspirowany ideą ojcostwa, rzeczywiście przestał pić, ale potem wszystko wróciło do normy. Mógł znikać i nie pokazywać się w domu przez kilka dni z rzędu.

Nieustanne kłótnie i rozczarowania wyczerpały kobietę. Wzięła dziecko i wróciła do rodziców. Marcel miał wtedy tylko rok. Wyrósł bez ojca. Swojego biologicznego taty nawet nie pamiętał. Kiedy podrósł trochę i poszedł do przedszkola, zaczął zadawać pytanie: „Dlaczego wszyscy mają tatusiów, a ja nie?” Zaczął marzyć o tacie. Malował w swojej głowie obraz silnego, wesołego i dobrego mężczyzny. Pewnego dnia zrobił z drutu pierścionek i podarował go mamie, mówiąc: „To jest po to, abyś nosiła, kiedy wyjdziesz za mąż za mojego tatusia.”

Anna rozumiała, do czego maluch nawiązuje. Brakuje mu taty. Ale co mogła zrobić? Biologicznego ojca na pewno nie potrzebował.
O swoich marzeniach Marcel powiedział tylko babci raz.
-„Czy ja będę miał tatę?”
– „Wszystkie dobre marzenia się spełniają, kochanie, trzeba tylko poczekać.”
– „Poczekam.”

Poczekał i się doczekał. Do nich do domu przyszedł kiedyś mężczyzna, przyniósł mamie kwiaty, a Marcelowi rower. Natychmiast zrozumiał, że to jest jego tata i rzucił mu się w ramiona.
A potem oni z mamą pobrali się.

Oceń artykuł
TwojaCena
Gdy Marcel poszedł do przedszkola, męczyło go tylko jedno pytanie: „dlaczego wszyscy mają ojca, a ja nie?”. Pewnego dnia zrobił z drutu pierścionek i podarował go mamie.