A ja planuję – Weronika zamilkła na chwilę. – Planuję poderwać faceta, który organizuje tę imprezę. On jest bogaty! A jutro jedziemy do domu na wsi i ten dom też jest jego!

– Chcę się z Tobą zaprzyjaźnić – oznajmiła Eugenia najpiękniejszej dziewczynie na roku i spojrzała na nią wprost, bez żadnego zakłopotania.

– Ty? – zdziwiła się Weronika. – Co za wiadomość! Dlaczego miałabym tego chcieć?

Wokół Weroniki zawsze stało kilka dziewczyn i one słysząc to, co mówiła Eugenia, zaczęły się do chichotać.

– Czy chcesz, bym powiedziała przy wszystkich? – spojrzała wymownie na Weronikę i uniosła brew.

Weronika rozejrzała się dookoła i powiedziała: – Chodźmy do kawiarni i porozmawiajmy na osobności. Tu jest zbyt wiele dodatkowych uszu.

Dziewczyny poszły razem do kawiarni. Wyglądały trochę śmiesznie – zadbana piękność i druga dziewczyna, która jakby celowo ukrywała swoją urodę, można nawet powiedzieć, że jej zaprzeczała: krótka fryzura, brak makijażu, brak manicure i stare ubrania, takie, jakie noszą chłopcy, a nie dziewczyny.

– Cóż, skorzystasz z tego, że się ze mną zaprzyjaźnisz. Po pierwsze, jestem inteligentna i mogę pomóc Ci w przygotowaniu się do egzaminów, a po drugie na moim tle zawsze będziesz wyglądała pięknie i wszyscy faceci będą Twoi.

Weronika zamieszała łyżeczką swoją herbatę i milczała. Widziałam, że się nad tym zastanawia.

– Dlaczego nie. Zgadzam się. Ty jesteś taka prosta, a ja taka wyrafinowana. To powinno zadziałać.

I tak się dobrały. Weronika zabierała Eugenię na pierwsze randki, a jeśli mężczyzna jej nie odpowiadał, Eugenia zawsze znajdowała sposób, by zakończyć randkę w najlepszy możliwy sposób.

……………

– Eugenia, chyba trafiłam w dziesiątkę! – Weronika usiadła z powrotem i uśmiechnęła się. – Jutro jest fajna impreza i jesteśmy zaproszone. A ja planuję – Weronika zamilkła na chwilę. – Planuję poderwać faceta, który organizuje tę imprezę. On jest bogaty! A jutro jedziemy do domu na wsi i ten dom też jest jego!

– Słuchaj, czy to nie jest niebezpieczne? Wybierasz się do jakiegoś wiejskiego domu? Na imprezę?

– Nie. To chłopaki z naszego uniwersytetu, ale są na ostatnim roku. Nie martw się. Pamiętasz, jak Artur próbował mnie kiedyś poderwać? To jego przyjaciel!

– Nie, nie pamiętam.

– Oczywiście, że nie pamiętasz, on się do mnie zalecał, zanim się zaprzyjaźniliśmy.

– W takim razie, zgadzam się.

………………….

Dziewczyny przyjechały na imprezę. Weronika przedstawiła Eugenię i od razu poszła do swojego, kto wie, przyszłego chłopaka.

– Zadzwonię do Ciebie, jeśli coś się stanie – szepnęła.

A Eugenia przez jakiś czas chodziła od jednej grupy do drugiej i nudziła się. Postanowiła więc poszukać jakiejś kuchni i zrobić sobie kawę.

Dom był ogromny. Eugenia szła i szła, ale kuchni nie było.

– Czy szukasz czegoś? – ktoś zapytał.

Odwróciła się i zobaczyła młodego mężczyznę siedzącego na kanapie z laptopem przed sobą.

– Tak – powiedziała. – Szukam kuchni. Mam ochotę na kawę.

– Chodź, odprowadzę Cię.

Młody człowiek wstał i skierował się w stronę, z której przyszła Eugenia.

– Czyli ominęłam ją i nawet nie zauważyłam?

– Tak. Tylko, że drzwi do kuchni są bardzo niepozorne. Proszę, wejdź. Zrobię ci kawę.

I podszedł do ekspresu do kawy:

– Jaką chcesz?

– Może być nawet rozpuszczalna z mlekiem.

– Zrobię cappuccino. Tak przy okazji, mam na imię Artur. Jestem przyjacielem Sławka.

Artur milczał, a Eugenia zrozumiała, że nadszedł czas, aby i ona się przedstawiła:

– Jestem Eugenia, przyjaciółka Weroniki.

Artur o mało nie upuścił filiżanki z dopiero co zaparzoną kawą.

– Przyjaciółka Weroniki? Nie mogę w to uwierzyć… Jak długo jesteście przyjaciółmi?

Dziewczyna roześmiała się:

– Dzięki za kawę. Jesteśmy przyjaciółkami od jakichś siedmiu miesięcy.

Eugenia wzięła łyk i uśmiechnęła się:

– Jest pyszna! Pamiętam, że Weronika mi o Tobie opowiadała. To Ty jesteś tym, który próbował ją poderwać. Nie przeszkadza Ci, że teraz Twój przyjaciel próbuje ją poderwać?

– Kiedy to było? Weronika wygląda świetnie, ale nie jest zbyt dobrą osobą. Ja potrzebuję trochę więcej inteligencji. Ona po prostu próbuje sprzedać swoje piękno za więcej pieniędzy, to wszystko.

– Nie jest głupia – wtrąciła się dziewczyna w imieniu Weroniki.

Artur machnął ręką:

– Oczywiście, że będziesz ją chronić, jesteś jej przyjaciółką!

Artur zrobił sobie kawę i usiadł naprzeciwko Eugenii.

– Zastanawiam się – kontynuował chłopak – Co taka dziewczyna jak Ty robi w pobliżu Weroniki?

– Widzisz, latem byłam u rodziców. Pomagałam jak zwykle ojcu w warsztacie. Ma warsztat samochodowy. Naprawdę lubię grzebać w autach, znajdować usterki i je naprawiać. A mój tata zaczął się ze mnie nabijać. Powiedział, że jestem jak chłopiec i pewnie nigdy nie znajdę nikogo innego, niż kogoś, kto naprawia samochody. Tego typu rzeczy. Teraz wiem, że nie mówił poważnie. Ale wtedy mnie zdenerwował. Odpowiedziałam, że zobaczy, że będę miała chłopaka, o którego wszystkie dziewczyny będą zazdrosne. Zresztą, zapomnij, że cokolwiek powiedziałam.

– Nie, nie! Chcę usłyszeć tę historię dalej. Nikomu nie powiem. Szczerze! Co Weronika ma z tym wspólnego?

– Obok niej jest wielu mężczyzn, i to bardzo interesujących i inteligentnych, a także z pieniędzmi. Dlatego się z nią zaprzyjaźniłam.

– Już poznałaś faceta? – Artur uśmiechnął się.

– Jeszcze nie.

– Nadal nie rozumiem, po co ci Weronika. Masz wokół siebie wielu facetów.

– Oczywiście, że są, ale nie tacy, jakich chcę. Chodzę na wystawy, do galerii sztuki, ale tam ich nie znajduję.

– Nie uważasz, że najpierw musisz poznać człowieka, a nie od razu się zakochać? A może jesteś taka sama jak Weronika i jedyne czego naprawdę potrzebujesz to status i pieniądze.

Zapadła cisza. Artur złamał ją pierwszy.

– A na jakie wystawy chodzisz?

– Głównie na te związane z samochodami. Zbieram kontakty dla mojego ojca i szukam dla siebie. Po prostu mnie to interesuje.

– Chciałbyś zobaczyć flotę tej rodziny? Myślę, że Ci się spodoba…

– Czy mogę?

– Pewnie. Ja też bardzo lubię grzebać w samochodach. Czasami kupuję stary, złomowaty samochód i zamieniam go w nowy, niczym z salonu. To jest takie wspaniałe! Niedawno przywieziono mi samochód. Możesz go sprawdzić.

Razem zeszli do garażu. Garaż był ogromny, podzielony na pół: jedną połowę zajmowały już ukończone samochody, a drugą te, nad którymi jeszcze pracowali. Eugenia otworzyła maskę każdego gotowego samochodu i oceniła go. Potem podeszła tylko do tego, który był jeszcze niedopracowany.

– Zobacz tutaj, zamówiłem te części zamienne – powiedział Artur i wręczył jej listę.

– Brzmi to tak, jakbyś mnie sprawdzał. Czy powiedziałam Ci prawdę, czy nie.

Artur był zakłopotany:

– Nie, to tylko dlatego, że mogłem zamówić niewłaściwą rzecz.

– Dobrze. Nie znam Twojego pomysłu, nie wiem też jakie efekty chcesz osiągnąć, ale ogólnie jest to świetnie. Kto tu restauruje samochody? Jakiś rodzaj załogi?

– Nie. Robię to sam. Chcesz pomóc?

– Dlaczego nie…

………………………………….

Romans Weroniki i Sławka trwał już od miesiąca. Nigdy wcześniej nie była z nikim w tak długim związku. Wprowadziła się do jego domu i zaczęła czuć się jak prawowita pani. Wszystko byłoby dobrze, ale znudziło się jej.

– Wiesz, nie wychodzimy. W ogóle nigdzie się nie wybieramy. No chyba, że wliczyć w to chodzenie na jakieś głupie wystawy sztuki i do teatru, których nie znoszę. Ale! Żadnych centrów handlowych, kawiarni, restauracji, klubów nocnych, nie chodzimy nawet do kina… Nie chcę tego! I nic mi nie kupuje. Po prostu daje mi kwiaty i maluje mi obraz. Cóż, jeśli jest bogaty, to niech da mi jakąś biżuterię lub buty.

– Weroniko, może powinnaś porozmawiać o tym ze Sławkiem?

– Co tu jest do rozmawiania? On nie wie, co lubią dziewczyny? Jutro idziemy do centrum handlowego. Albo raczej, ja idę, a potem zadzwonię do niego i poproszę, żeby wpadł.

……………………………………….

Kilka dni później Weronika zadzwoniła do Eugenii i powiedziała, że ma dziś wieczorem randkę i że Eugenia też powinna być na nią gotowa.

– A co ze Sławkiem?

– To nie jest to! Nie ma Sławka. Oszukał mnie. Nie ma żadnych pieniędzy, nie ma tego wymyślnego domu. On w ogóle nic nie ma! Zadzwoniłam do niego z centrum handlowego, przyjechał, ale nie był zadowolony, że przeszkadzam mu w interesach. Pokazałam mu buty, które chcę, a on powiedział, że wyglądają fajnie i mówi – kupuj! Chciałam, żeby mi je kupił. Musiałam je kupić sama. Cóż, oddam je, to nie problem. A potem poszliśmy do kawiarni, nic nie zamawiałam, tylko kawę i ciasto. Możesz sobie wyobrazić! Nie miał 10 złotych, żeby zapłacić za moje zamówienie i postanowił pożyczyć je ode mnie! Skończyła mi się cierpliwość. I odeszłam od niego. Wstałam i wyszłam. Nie wiem, jak on to sobie wyobrażał.

………………………………….

Eugenia po cichu weszła do garażu, gdzie Artur montował samochody.

– Hej! – powiedziała.

– Oh, świetnie, że jesteś! Cześć!

Podeszła bliżej Artura i przyglądała mu się:

– To nie jest dom Sławka, prawda?

Artur odwrócił się i spojrzał uważnie na dziewczynę.

– Nie, nie Sławka. To dom jego rodziców.

– Co się stało?

– Czy Sławek nic ci nie mówił? To dziwne. Jesteście przyjaciółmi, prawda? Stało się to, że Weronika rzuciła Sławka. I to nie dzisiaj, nawet nie wczoraj, ale tydzień temu!

– Nie rozumiem tego. To ich sprawa. Dlaczego zerwali?

– Rozstali się, bo myślała, że Sławek ma pieniądze, a on nie mógł zapłacić za nią nawet w zwykłej kawiarni. To jest wredne!

– Czego chce Weronika?

– Nie wiem, czego ona chce! Kilka dni temu wyszła z innym facetem. Ona ma zamiar opuścić uniwersytet i wyjść za niego. Jej nowy facet mówi jej, że nie potrzebuje uniwersytetu. Eh!

Eugenia odwróciła się i skierowała się do wyjścia.

– Zaczekaj, dokąd idziesz? No poczekaj – Artur szybko dogonił Eugenię i zagrodził jej drogę do wyjścia z garażu. Widać było, że jest zdenerwowany.

– Eugenia, co prawda Sławek nie ma tego domu, ale uwierz mi, to dla niego nie problem, żeby zapłacić w kawiarni za dziewczynę… Nie wiemy co było powodem, dla którego nie mógł tego zrobić. Może po prostu nie zabrał portfela lub karty? Nie wiem, jaka tam była sytuacja. Weronika jest ładną dziewczyną, ale nawet nie dbała o Sławka. Nawet nie pytała, co lubi, czego nie lubi, co robi w życiu, jak planuje żyć. A on, nawiasem mówiąc, pięknie rysuje. A jego prace są już wystawiane w galeriach. A Weronika przewracała oczami: „O, znowu idziemy na wystawę! Co tu jest do robienia?”. A co jest do zrobienia w centrum handlowym? Wydawanie pieniędzy i tyle. Nie minął nawet tydzień, a już pojawił się jakiś nowy zalotnik i dla niego opuszcza uniwersytet.

– Może masz rację… – Eugenia przypomniała sobie, że Weronika mówiła o odwróceniu uwagi Sławka od pewnych spraw. – Ale tak czy inaczej, zerwali, więc to było to.

– Czy to oznacza nasz koniec?

– Chyba tak. Pozwalasz mi pomagać Ci tylko dlatego, że jestem przyjaciółką Weroniki. A teraz się rozeszli…

– Wygląda na to, że przeceniłem Twoją inteligencję – mruknął Artur. – Właściwie to nie obchodzi mnie z kim Sławek się spotykał lub spotyka. To jego sprawa. I rozmawiam tylko z tymi, których lubię. A Ciebie bardzo lubię!

– Mnie? – dziewczyna zdziwiła się i zarumieniła. Właściwie już dawno zdała sobie sprawę, że podoba jej się Artur, ale sama nigdy nie potrafiła mu tego przyznać.

– Tak. Twój plan zadziałał – uśmiechnął się Artur. – Przed tobą stoi interesujący i inteligentny młody człowiek, który, nawiasem mówiąc, podziela Twoją pasję do samochodów i zaprasza Cię na randkę. I który, nie wstydzi się przedstawić Cię swoim rodzicom. Zacznijmy naszą znajomość z „czystym kontem”, tak jakby nie było Weroniki i nie było Sławka. Tylko Ty i ja. Przyjmiesz moje zaproszenie?

– Dlaczego nie? Zgadzam się – uśmiechnęła się do niego.

Oceń artykuł
TwojaCena
A ja planuję – Weronika zamilkła na chwilę. – Planuję poderwać faceta, który organizuje tę imprezę. On jest bogaty! A jutro jedziemy do domu na wsi i ten dom też jest jego!