Ola siedziała w kącie i żwawo płakała. Nie rozumiała, czym zawiniła, dlaczego rodzice ją porzucili i wysłali do domu dziecka. Zawsze ich kochała, a w szkole zdobywała najlepsze stopnie. Biologiczna matka dziewczynki porzuciła ją na sali porodowej. Została adoptowana przez nowych rodziców Marzenę i Karola. Para marzyła o posiadaniu potomstwa, ale mieli wiele przeciwskazań medycznych, więc zdecydowali się na adopcję.
Czas mijał, ale nowy ojciec Oli nie był w stanie jej pokochać – czuł, że jest cudzym dzieckiem i nigdy nie będzie jego własnym. Z drugiej strony Marzena starała się otoczyć dziewczynkę ogromem uwagi i miłości. Sprawdzała się jako matka, wyglądało na to, że pokochała Olę całym sercem, choć głęboko w sercu wciąż skrywała żal i nadzieję na własne potomstwo.
Ola dorastała i z każdym dniem przywiązywała się do swoich rodziców coraz mocniej.
Któregoś wieczoru Marzenę zaniepokoiły mdłości i niecodzienne samopoczucie. Była przekonana, że najwyraźniej to grypa lub problemy z żołądkiem, a mimo to zdecydowała się na test ciążowy – co zaskakujące pozytywny. Ta wspaniała wiadomość całkowicie wywróciła życie Oli. Rodzice zaczęli ją ignorować, jakby w ciągu chwili przestała dla nich istnieć i wspólne lata nie miały znaczenia. Z biegiem czasu nie chcieli już swojej córki, mieli jej dość, żyli marzeniami o dziecku, które niedługo miało przyjść na świat. Nadszedł dzień, w którym zdecydowali się oddać dziewczynkę z powrotem do domu dziecka, argumentując to jej nieposłuszeństwem i trudnościami wychowawczymi.
Oczywiście żadne z nich nie poinformowało Oli o tych zamiarach. Dowiedziała się, gdy rodzice zaczęli pakować jej walizki. Ola płakała i błagała, by pozwolili jej zostać, ale oni siłą zaprowadzili ją do auta i odwieźli.
Dziewczynka była tak młoda, a już została zdradzona przez ludzi, którym najmocniej na świecie ufała. Został zdradzona dwukrotnie: po raz pierwszy przez swoją biologiczną matkę, a teraz przez przybranych rodziców.
Powrót do murów domu dziecka był tragiczny. Ola nie potrafiła pogodzić się z krzywdą, którą jej wyrządzono. Postanowiła, że gdy tylko osiąganie pełnoletność, odnajdzie swoją prawdziwą mamę – wierzyła, że jest choć jedna osoba, która ją kocha, nawet jeśli jest gdzieś daleko.
Wymarzyła też sobie, że w przyszłości zostanie prawnikiem i będzie rozwiązywała sprawy adopcyjne. Tak też się stało. Przez kolejne lata dzielnie się uczyła i rozpoczęła studia prawnicze w Warszawie.
Usilne starania pozwoliły też poznać jej biologiczną mamę. Okazało się, że młoda matka porzucona przez swojego narzeczonego i w konflikcie z rodzicami, nie widziała innego wyjścia niż oddanie dziecka. Płakała i każdego dnia żałowała swojej decyzji, ale nie chciała szukać córki – wierzyła, że ma teraz lepsze życie i nie warto niszczyć tej sielanki.
Relacje Oli z biologiczną matką wciąż były pełne dystansu, ale obie spotykały się regularnie, mając nadzieję, że kiedyś los pozwoli im na głęboką więź.



