Dziewczyna przez dziesięć lat obwiniała się za to, że pokochała innego mężczyznę

Kiedyś na moją terapię, przyszła młoda dziewczyna. Była niezbyt wysoka, skromnie ubrana i ogólnie bardzo ładna. Jednak jej oczy były puste. Opowiedziała mi swoją historię, która tłumaczyła jej smutne spojrzenie. Anna wcześnie wyszła za mąż. Ona i Robert, zaczęli się spotykać, w pierwszej klasie liceum. Kiedy oboje skończyli 21 lat, postanowili wziąć ślub. Nie zastanawiali się już nawet nad swoimi uczuciami, ponieważ byli ze sobą od dłuższego czasu i naturalną rzeczą byłoby dla nich małżeństwo. Jednak życie rodzinne nie było takie, o jakim marzyła dziewczyna, było zupełnie inne. Robert wychodził z przyjaciółmi, czasem nawet nie wracając do domu na noc. Wszystko to prowadziło do ciągłych kłótni. Pozwalał sobie nawet na obrażanie żony ostrymi słowami, ale ona to znosiła, bo chciała ratować rodzinę. Pewnego wieczoru zadzwonił telefon, który był punktem zwrotnym w jej życiu. Powiedzieli, że jej mąż i jego przyjaciele mieli wypadek.

Usłyszała, że mężczyzna jest w ciężkim stanie. Musiał przejść serię operacji, badań i okres rehabilitacji. Został więc na jakiś czas w szpitalu. Ania jednak dobrze czuła się sama w domu, bez męża. Szybko znalazła porządną pracę, urządziła ich mieszkanie, a wolny czas spędzała na czytaniu książki lub chodzeniu do kawiarni z koleżanką, a nie na zapłakanym oczekiwaniu na męża.

Pewnego dnia, poznała przypadkowo młodego chłopaka. Był on miły i opiekuńczy. Na początku tylko rozmawiali, ale potem sprawy stały się poważniejsze. Wtedy dziewczyna stanowczo postanowiła, że rozwiedzie się z Robertem, gdy tylko wyzdrowieje. Po raz pierwszy, od dawna była szczęśliwa, ale kiedy jej mąż wrócił, nie umiała z nim rozmawiać tak, jak sobie zaplanowała. Mężczyzna był niepełnosprawny i wiedziała, że powrót do zdrowia zajmie mu dużo czasu. Zaczęła czuć się winna, że go zdradzała i w końcu z nim została. Pomagała mężowi, ale jej uczucia do niego były puste, stała się zupełnie oschła.

Anna powiedziała mi, że od dziesięciu lat, żyją z mężem obok siebie, jak lokatorzy w wynajmowanym mieszkaniu. Robert nie pracuje, pije i beszta ją za wszystko, ale ona już nie zwraca na to uwagi. Przez cały ten okres obwinia się, że on cierpiał w szpitalu, a ona zakochała się w kimś innym i była z nim szczęśliwa. Przedwczoraj odwiedziła ją teściowa i zapytała, dlaczego nadal mieszka z jej synem. Dziewczyna zalała się łzami i opowiedziała jej wszystko, co stało się w jej życiu. Matka jej męża w ogóle jej nie osądziła, tylko przytuliła ją i powiedziała, że nie powinna przez tyle lat płacić za swój romans. Kobieta dobrze wiedziała, że Robert dręczył Annę i zapytała ją, jak długo zamierza się jeszcze karać.

Nie mogłam się powstrzymać i powiedziałam, że jej teściowa jest niezwykłą kobietą i powinna jej posłuchać. Ania milczała przez minutę, po czym powiedziała wybuchając płaczem:

– Chyba tak zrobię, jak długo jeszcze mam cierpieć?

Czy uważasz, że Anna zasłużyła na takie życie? Czy powinna była obwiniać się i kontynuować życie z mężczyzną, którego już nie kochała? Czy to ona była winna?

Oceń artykuł
TwojaCena
Dziewczyna przez dziesięć lat obwiniała się za to, że pokochała innego mężczyznę