Poznałam go na jednej z firmowych imprez. Pracowaliśmy w tej samej korporacji, ale wcześniej się nie znaliśmy. Adam od razu mnie urzekł – przystojny, z poczuciem humoru, troskliwy i dobrze zarabiający. Był rozwiedziony i miał dwójkę synów z pierwszego małżeństwa – starszy miał około dziewięć lat, młodszy sześć. Mówił niewiele o byłej żonie, tylko podkreślał, jak bardzo kocha swoje dzieci. Widział się z nimi regularnie, płacił alimenty i utrzymywał z nimi kontakt.
Nie znałam jeszcze chłopców, ale oboje byliśmy zdania, że przyjdzie na to odpowiedni moment. Kiedy Adam oświadczył się, bez wahania powiedziałam „tak”. Zaczęliśmy planować ślub, postanowiliśmy, że będzie to mała uroczystość w gronie najbliższych. W tym czasie była żona z synami przeprowadziła się do innego miasta, by opiekować się chorą matką. Kilka tygodni przed planowaną datą ślubu Adam powiedział, że jego była wróciła do miasta z dziećmi. Myślałam, że chce zaprosić chłopców na ślub, co oczywiście popierałam. Gdy go o to spytałam, odpowiedział, że najpierw musi zapytać ich samych.
Poprosiłam, aby dowiedział się jak najszybciej, byśmy wiedzieli, czy przygotować się na dodatkowych gości. Choć obecność dwójki dzieci nie zmieniałaby znacząco liczby, chciałam mieć pewność. Adam zadzwonił do byłej, umówili się, że weźmie chłopców na jeden dzień, abyśmy mogli się poznać, i jeśli wszystko pójdzie dobrze, zabierze ich na ślub. Chłopcy byli bardzo mili, dobrze nam się rozmawiało.
Dzień przed ślubem pojechaliśmy po nich, by zabrać ich wcześniej z nami. To był pierwszy raz, kiedy poznałam jego ex. Gdy zeszła z synami, zrozumiałam, że to nie jest „była„ w pełnym tego słowa znaczeniu. Potem odbyła się między nami szczera rozmowa. Adam wyznał mi, że wciąż ją kocha. Doszliśmy do wniosku, że nasza droga powinna się rozdzielić. Oni wciąż się kochali. Następnego dnia ogłosiliśmy, że ślubu nie będzie. A ja od tamtej pory postanowiłam stronić od mężczyzn z taką przeszłością. Obiecałam sobie, że już nigdy nie zakocham się w żadnym rozwodniku. Bo sami powiedzcie, czy można zapomnieć o żonie, choćby tej byłej?





