Działam jak magnes na chciwe synowe. Pierwsza namówiła mnie na pożyczkę, a druga zwiała z połową mojego majątku

Syn przestał mi już nawet przedstawiać swoje kobiety, bo boi się, że rzucam na nie jakiś urok. A przecież ja zawsze chcę dobrze, z sercem na dłoni…

 

Pierwsza synowa to chyba od początku miała plany, jak mnie wkręcić w kłopoty. „Pożyczka na remont mieszkania” – powiedziała. A ja, naiwna, uwierzyłam. Myślałam sobie: No dobrze, przecież to dla nich, dla mojego syna. A ona? Spakowała się i fruuu! Zniknęła jak dym z komina. Potem tylko syn spotkał ją na rozprawach rozwodowych, a o mnie kompletnie zapomniała, nawet jednego telefonu nie wykonała. Zaciągnęłam się na 15 tysięcy i tyle żeśmy ją widzieli. Teraz każdego miesiąca muszę spłacać za tę jej zachciankę z mojej skromnej emerytury.

A druga? Ta druga była taka przyjacielska, mogłam z nią godzinami przy kawie siedzieć. Pewnego razu zaczęła bardzo narzekać na ten swój stary samochód. Pomyślałam: Niech będzie, sprzedam działkę po zmarłym mężu, przecież to dla niej i syna. Ale co? Okazało się, że mój hojny dar pędził do miasta, ale nie dla jej potrzeb, tylko do jakiegoś kochanka!

 

Przeczytaj także: Zajrzałam do lodówki teściowej i przeżyłam szok. Jak można zabrać starszej kobiecie wszystko i zostawić tylko chleb i wodę?!

 

Wszystko było takie piękne z ich strony, bo obie wydawały się uśmiechnięte, grzeczne jak aniołki. Pierwsza uśmiechnięta zawsze i spokojna. A ta druga, tak serdeczna, zawsze pomocna, umiała mnie rozśmieszyć w każdej sytuacji. To właśnie przez ich dobre oblicze pozwoliłam sobie na tę hojność.

Jestem wściekła, zawiedziona i rozczarowana. Myślisz, że robisz coś dobrze, dajesz z serca, a co dostajesz w zamian? Czy ktoś tych kobiet w ogóle uczył dobrych manier? To boli, takie coś bardzo boli… To nie tylko pieniądze, to przede wszystkim utracone zaufanie. Ja nie wiem, czy to chorobliwe, czy co… Dałabym wszystko tym synowym, a one tak podle się odwdzięczają odchodząc od mojego syna. Czy to jakiś zły urok, czy co?

A teraz myślałam, że się przesłyszałam, jak syn powiedział mi, że na razie nie przedstawi swojej nowej narzeczonej, bo boi się, że znowu mu wywinę jakiś numer z pieniędzmi. Ale czy to ja jestem zatruta, czy moje pieniądze? Czasem myślę, że może sama jestem za dobra na ten świat. Powiem Wam całkowicie szczerze, że ja już niczego dobrego od życia nie oczekuję. Nie chcę żadnych rad, bo pewnie ani jedna nie pomoże, ale musiałam się wyżalić do obcych. Nie umiem tego dusić w sobie, bo pęka mi serce…

Oceń artykuł
TwojaCena
Działam jak magnes na chciwe synowe. Pierwsza namówiła mnie na pożyczkę, a druga zwiała z połową mojego majątku