Pewnego dnia, gdy byłam dzieckiem, natknęłam się na opowiadanie, które dosłownie zmieniło moje życie. Nie pamiętam teraz autora ani tytułu, ale bardzo dobrze pamiętam jego sens.
W wysokiej wieży na wysokiej górze mieszkała piękna i mądra księżniczka. Jak przystało na takie bohaterki, miała surowego ojca, który więził ją w tej wieży, oraz przystojnego wybranka, z którym zamierzała uciec. Miała też małe okienko do komunikacji ze światem zewnętrznym.
Księżniczka zakochała się w młodzieńcu całą duszą i była gotowa zrobić wszystko, aby z nim być. Poprosiła trawę o pomoc w ucieczce, a w zamian trawa poprosiła o jej młodość.
To wydawało się dziewczynie dobrym rozwiązaniem. Potem przyszła kolej na kwiaty. Kwiaty chciały mieć szkarłat jej ust i błękit jej oczu. Cel był wysoki, nie można było oszczędzać. Z czasem chętnych do pomocy w zamian za dobra księżniczki pojawiło się coraz więcej. Nie pamiętam szczegółów, ale w końcu piękna dziewczyna stała się zmęczoną staruszką o strudzonej bladej twarzy, niezbyt ładną i bardzo schorowaną.
Młodzieniec oczywiście nie śmiał wyrazić swojego rozczarowania, wsadził ukochaną na konia i towarzyszył jej przez całe trzy dni, aż odeszła. To był koniec tej smutnej historii. Zostałam, literacko rzecz ujmując, w stanie głębokiego zamyślenia. Historia dla dzieci tak bardzo oddawała charakter naszego rzeczywistego świata…
I po raz pierwszy w mojej głowie pojawiła się myśl, że zasoby ludzkie, fizyczne i psychiczne (a te przede wszystkim) nie są nieskończone. A po drugie, człowiek, który wyczerpał swoje zasoby, nie może już nic dać drugiemu, poza troskami.
Wśród starszych kobiet często można spotkać przykłady niepotrzebnego domowego heroizmu, kiedy kobieta, pewna konieczności swojej ofiary, chora i zmęczona, uparcie myje podłogi i okna albo z artretyzmem i nadciśnieniem sama generalnie sprząta dom. A potem trafia na wiele dni do szpitala albo – co gorsze- na cmentarz.
Wielu osobom znane są sytuacje, gdy matka, która „oddała dziecku wszystko”, „zrezygnowała z kariery i życia osobistego”, staje w potrzebie i liczy na pomoc. Kiedy jest starsza, samotna, biedna i chora, kiedy trzeba ją wesprzeć i ofiarować trochę uwagi, okazuje się, że nie ma kolejki chętnych. Oczywiście nie zawsze tak jest, ale czasami…
Są kobiety, które uparcie próbują „dać z siebie wszystko” swoim mężom. Poświęcają dla niego własną przestrzeń osobistą, hobby i zainteresowania.
Wtapiają się w niego, stają się jego cieniem, nawet jeśli ci o to nie proszą. A potem ze zdziwieniem odkrywają, że stały się ciężarem, że mało jest dla nich miejsca, że jest ciężko i duszno w związku i zmarnowały na niego swoje najlepsze lata.
A są też kobiety, które wydają fortunę w imię piękna, zewnętrznej atrakcyjności i aprobaty otoczenia. Ciągle stosują diety, wydają mnóstwo pieniędzy na pielęgnację i nowe ubrania, praktycznie nie zdejmują obcasów, nawet gdy wychodzą na spacer z dzieckiem.
Często jednak czują się wyczerpane i zmęczone. A ludzie wokół nich są nieufni, bo ciągle czują presję piękna i pogardę dla tego zwykłego codziennego wyglądu.
Wydaje mi się, że jedną z głównych i potrzebnych cech kobiet w dzisiejszych czasach jest troska o siebie i samodzielna regeneracja własnych zasobów. Należy wyjść z założenia, że to Twój przywilej i odpowiedzialność, a nie oczekiwać tego od innych: dzieci, wielbicieli, mężczyzn. Jest to fundament i podstawa dobrego samopoczucia nie tylko samej kobiety, ale także jej najbliższych.
Dobra mama to mama, która umie się zrelaksować, oddelegować zadania i wygospodarować czas dla siebie, a nie ta, która poświęca siebie w imię macierzyństwa.
Dobra żona to piękna, silna i posiadająca własne zainteresowania osoba, a nie znużona życiem, ciągnąca na swoich barkach męża i dom.
Atrakcyjna kobieta to uśmiechnięta zdrowa osoba, gotowa do rozmowy i tańca. Nawet jeśli wszędzie pojawia się w dżinsach, trampkach i ma dodatkowe pięć kilogramów.
Myślę, że w naszym świecie byłoby o wiele więcej szczęśliwych ludzi, gdyby kobiety pamiętały o dwóch zasadach. W samolocie najpierw załóż maskę sobie, potem dziecku. A w życiu bardzo ważne jest, by najpierw zadbać o odbudowę swoich zasobów, by później móc dać je innym.




