Ostatnio natknęłam się na zeszyt mojego małżonka, a w nim były wszystkie wydatki na mojego siedmioletniego synka.
Mój syn jest obecnie w pierwszej klasie, jego ojciec i ja rozwiedliśmy się dawno temu.
Kiedy Maciuś miał 4 lata, poznałam Marka, powiedział mi, że mnie kocha i że będzie kochał moje dziecko tak, jakby było jego. To było dla mnie bardzo ważne, nie związałabym się z żadnym facetem, który nie zaakceptowałby mojego syna, on był całym moim światem.
W rzeczywistości mój drugi mąż, nie nadawał się, aby być prawdziwym ojcem dla Maćka. Wystarczyło, żeby poświęcał mu trochę uwagi i obdarzył miłością, jak swoje dziecko, ale chyba nie potrafił.
Rok po naszym ślubie zaszłam w ciążę, urodziła się nasza córeczka. Mój małżonek nagle oszalał na punkcie małej, poświęcał jej dużo czasu, widać było, że szaleje na punkcie Magdy, ale w końcu to było jego dziecko.
Obecnie przebywam na urlopie macierzyńskim, Marek jest jedynym żywicielem rodziny. Kiedy jesteśmy na placu zabaw lub w parku, mój mąż ciągle kupuje Maciusiowi różne zabawki lub lody.
Ostatnio jednak znalazłam ten zeszyt i nadal jestem w szoku. Kiedy go otworzyłam, zobaczyłam kartki podzielone na trzy części. Wszystkie kolumny były podpisane: „data”, „nazwa”, „kwota”. – Zabawki – 40 złotych, lody – 35 złotych, huśtawki – 30 złotych.
Poszłam i zapytałam męża, jak ja mam to wszystko rozumieć, on nawet nie zmienił wyrazu twarzy, gdy pokazałem mu te zapiski. W jego świecie to było coś oczywistego, podsumował, że pod koniec mojego urlopu macierzyńskiego będę musiała mu zwrócić wszystkie koszty związane z moim synem.
Ponadto poradził mi, abym nie zwlekała i poszła do sądu, pozwać mojego byłego męża o alimenty na dziecko i w ten sposób łatwiej będzie mi spłacić mu „dług”. Marek dodał również, że teraz zależy mu tylko na utrzymaniu własnej córki.
Byłam w szoku, teraz dopiero zobaczyłam jego prawdziwe oblicze. Jakże byłam głupia, że uwierzyłam temu mężczyźnie, wierzyłam, że może on pokochać moje dziecko jak własne, ale bardzo się myliłam.
Płakałam, bo nie mogłam się z nim rozwieść, mamy przecież wspólną córkę, a ja go bardzo kocham. Ale nie mogę mu wybaczyć tego, że tak potraktował Maćka.
Co będzie dalej? Jak będzie wyglądało teraz nasze życie?



