Czy naprawdę muszę wspierać finansowo teściową? Przecież ona jest jeszcze całkiem młoda i mogłaby pracować.

Kilka tygodni temu zmarł ojciec mojej żony. Właściwie to nie był jej ojcem, ale ona traktowała go jakby nim był.
Biologiczny ojciec zginął krótko po jej narodzinach. Aleksander zajął się jej matką, a moją żonę pokochał, jakby była jego własnym dzieckiem. Teściowa została sama i nie bardzo potrafiła poradzić sobie ze stratą osoby, z którą była przez tyle lat. Co prawda, to i nam trudno jest pogodzić się z tą stratą, bo Aleksander był bardzo dobrym i miłym człowiekiem. Sam łapię się na tym, że za nim tęsknię. Za naszymi rozmowami i wypadami na ryby.

Ale problem jest nieco inny, otóż teściowa nigdy nie pracowała. To Aleksander zapewniał byt rodzinie, a że dobrze zarabiał, to teściowa mogła zajmować się tylko domem i dziećmi.

Nigdy niczego sobie nie żałowali, na wszystko było ich stać. Często jeździli na wycieczki zagraniczne. I teraz, gdy on odszedł, teściowa została bez środków do życia. Oni nigdy nie martwili się przyszłością, żyli chwilą i chyba dlatego nie odłożyli zbyt wiele. To co mieli odłożone, pochłonęły uroczystości pogrzebowe. I właśnie to finanse teściowej są problemem, bo żona chce, abyśmy co miesiąc oddawali jej matce pewną sumę pieniędzy. Zapewnienie bytu teściowej spadłoby tylko na nas, bo brat żony jeszcze studiuje. On sam teraz będzie musiał zadbać o to, by zarobić na utrzymanie na studiach.

Rozumiem, żeby raz czy dwa razy pomóc jakąś kwotą, ale co miesiąc?
Jesteśmy młodym małżeństwem, mamy półroczną córeczkę, a żona jest na urlopie macierzyńskim. Ja co prawda dobrze zarabiam, ale spłacamy kredyt hipoteczny. Małe dziecko też swoje kosztuje. Są miesiące, że ledwo wiążemy koniec z końcem i takie wspieranie teściowej byłoby dla nas dużym obciążeniem. Na tym tle często dochodzi między nami do kłótni.

Kocham moją żonę, szanuję teściową, ale nie wyobrażam sobie, że mam wziąć dorosłą osobę na utrzymanie. Teściowa jest jeszcze dość młodą, zdrową osobą, dlatego powiedziałem żonie, że może jej matka znalazłaby sobie jakąś pracę, choćby na pół etatu albo jakieś pracę dorywcze np. sprzątanie. Na moją sugestię, żona obraziła się na mnie. Nazwała mnie sknerą i dusigroszem, i już trzeci dzień, ze mną nie rozmawia.




Oceń artykuł
TwojaCena
Czy naprawdę muszę wspierać finansowo teściową? Przecież ona jest jeszcze całkiem młoda i mogłaby pracować.