Obserwując zdjęcia moich przyjaciółek, widzę, jak bardzo są szczęśliwe i wdzięczne swoim mężom za to szczęście. I ja chciałabym napisać post w mediach społecznościowych dedykowany mojemu mężowi. Ale nie zrobię tego, bo nie zasługuje na to. Gdybym nawet to zrobiła, byłby to post pełen pytań, zastanawiających się, dlaczego ja zasługuję na takie „szczęście”? Co zrobiłam nie tak w życiu, czym zasłużyłam na to?
Mój mąż Piotr to prawdziwy leniuch. Każdego dnia leży na kanapie, wpatruje się w telefon i ogląda filmy na najgłupsze tematy. Jedynie wstaje, kiedy nasz synek, Janek, potrzebuje czegoś do jedzenia lub musi iść do łazienki. Piotr nie chce dzielić obowiązków domowych, ponieważ jest przekonany, że sprzątanie, gotowanie, pranie i inne to sprawy kobiece. Jego zadaniem jest naprawa rzeczy, które ulegają awarii w domu.
Kiedy bywamy w gościach u jego brata, Marcina, jest mi bardzo miło obserwować ich. W ich rodzinie wszystko jest wspaniałe. Mój szwagier nawet podczas podawania herbaty przejął ster. Sam przygotował herbatę, pokroił ciasto, rozłożył kawałki na talerze. Na koniec wieczoru po prostu wstał i umył naczynia. Jestem zazdrosna.
Ostatnio byli u nas w domu, a ja wręcz płonęłam ze wstydu. Piotr nie przejmował się wcale tym, że mamy gości. Kontynuował swoje lenistwo, nie odrywając się od telefonu. Kiedy poprosiłam go o pomoc, po prostu mnie zignorował. Wtedy postanowiłam nie robić sceny, ale byłam bardzo zła.
Po tym, jak odprowadziłam naszych gości, powiedziałam mężowi wszystko, co mi leżało na sercu przez ten czas. Ale Piotr postanowił nie milczeć i zaczął oskarżać mnie o wszystko. Powiedział, że jestem histeryczka i że ciągle się do niego przyczepiam. Piotr jest jak ameba. Nie ma celów ani pragnień, po prostu płynie z prądem. Nawet nie rozumiem, dlaczego go pokochałam.
Pewnego razu, na weselu u krewnych, obserwowałam jedną parę. Byli małżeństwem. Cały czas się bawili, śmiali się z żartów drugiej osoby i dobrze tańczyli. Było oczywiste, że mają wspaniałe relacje i prawdziwe uczucia. Tymczasem Piotr ani razu nie zaprosił mnie do tańca. Wychodził tylko, aby zapalić.
Nie wiem już, jak go zmienić i przekształcić w bardziej aktywną istotę. Jeżeli wasza historia jest podobna, możecie się nią podzielić? Co powinnam robić dalej? Wszystko, czego pragnę, to miłość.




