Czy mój mąż był leniwy, czy to może ja nie pozwalałam mu rozwinąć skrzydeł?

Przez 8 lat męczyłam się z apatycznym i leniwym mężem. Drażniło mnie to, że po powrocie z pracy ściągał buty i od razu maszerował na swoją ulubioną kanapę. I albo spał, albo grał w gry na telefonie. Mógł się walić świat, a on miał swój codzienny rytuał. Dla niego nawet przyjście z salonu do kuchni na obiad, stanowiło nie lada wyzwanie. Zawsze się złościł, gdy wołałam go na jedzenie. Chyba uważał, że najlepszym rozwiązaniem byłoby to, gdybym to ja przyniosła mu jedzenie do salonu. Ale gdy już przyszedł do kuchni, to nakładał sobie całą górę jedzenia i … No właśnie, on nie jadł, on połykał w całości każdy kęs, nawet go nie przeżuwając. Popijał tylko wodą, żeby szybciej zjeść i móc znowu zalec na kanapie.

W zasadzie to był dobrym ojcem i mężem. Nie miał nałogów, nigdy mnie nie obraził ani nie podniósł na mnie ręki. Oddawał mi całą wypłatę, sobie zostawiał tylko na paliwo, żeby zatankować auto. Niby wszystko w porządku, ale jednak denerwowało mnie to, że w tej rodzinie to ja „noszę spodnie”. To ja musiałam robić zakupy i dźwigać je do domu, przy gotowaniu też nigdy nie miałam pomocy. Nawet gdy planowaliśmy wyjazd na wakacje, to ja wybierałam miejsce (mąż nigdy nie protestował, zawsze się zgadzał z moim wyborem) i załatwiałam wszystkie formalności. Mąż tylko łaskawie ładował bagaże do samochodu.

Pewnie niejedna z was powiedziałaby, że chętnie się ze mną zamieni, ale ja miałam dość takiego życia. Chciałam mieć partnera, a nie wegetującego lokatora. Złożyłam pozew o rozwód.
O dziwo, mąż nawet nie protestował.

Rozwód otrzymałam dość szybko, bez orzekania o winie. Uzasadnienie- różnica charakterów, nie do pogodzenia.
Od naszego rozstania minęły dwa lata.

Wczoraj w metrze spotkałam mojego byłego. Nie był sam, obok niego stała jakaś kobieta, która wyróżniała się z tłumu wściekle czerwonym kolorem włosów. Oboje mieli na plecach wypakowane plecaki. Nie wierzyłam własnym oczom – mój mąż i plecak? Przesunęłam się trochę bliżej i zaczęłam dyskretnie przysłuchiwać się ich rozmowie. Z ich rozmowy wynikało, że wybierają się na tydzień pod namiot.

Mój były mąż, który panicznie bał się wszelkich stworzeń bzyczących i pełzających, jedzie pod namiot. No normalnie świat się kończy. A ja przez cały ten czas martwiłam się o niego i myślałam, jak daje sobie radę. Jak widać niepotrzebnie. I tak patrząc na ich roześmiane twarze, zadawałam sobie pytanie: – Gdzie popełniłam błąd? Dlaczego przy mnie zachowywał się inaczej niż przy tej czerwonowłosej kobiecie. Nie potrafiłam znaleźć odpowiedzi, a po powrocie do pustego mieszkania zdałam sobie sprawę, że może postąpiłam zbyt pochopnie z tym rozwodem? Może nie pozwoliłam mu się wykazać, robiąc wszystko za niego. Tysiące pytań i żadnych odpowiedzi.



Oceń artykuł
TwojaCena
Czy mój mąż był leniwy, czy to może ja nie pozwalałam mu rozwinąć skrzydeł?