Pewnego poranka budzę się, a moja pełnoletnia córka pakuje rzeczy. Patrzę, wpycha do torebek nie tylko ubrania, ale i sprzęt AGD. Postanowiłam zapytać:
– Marta, gdzie zamierzasz pojechać?
– Przenoszę się do Adama i jego mamy.
– Może najpierw powinniśmy się poznać? Jego rodzice przyjdą, porozmawiamy, za szybko podejmujesz decyzję.
– A po co to wszystko? Kocham go, to najważniejsze! I nie wtrącaj się w moje życie, mam już 18 lat!
No cóż, jest dorosła, nie ma problemu. Przywitał ją jakiś osiłek pod naszym blokiem, wrzucił do bagażnika komputer, nasz blender i robot kuchenny, nie sprzeciwiałam się, od dawna nie używałam tego sprzętu.
Dla bezpieczeństwa zmieniłam zamki w domu. Wiedziałam, że kiedyś wyfrunie z rodzinnego gniazda, choć wiedziałam, że tym razem wróci. Zmieniłam zamki, bo nie wiedziałam, kim jest ten Adam, a obcy człowiek nie będzie chodził po moim domu. Możecie mnie oczywiście potępiać za to, że wypuściłam córkę, ale przeczucie, że wróci, nie opuszczało mnie. W końcu po tygodniu zadzwoniła do mnie:
– Mamo, kiedy przelejesz mi pieniądze na moje korepetycje z angielskiego?
– Córko, jesteś już dorosła, sama zastanów się, skąd brać pieniądze. Poproś Adama.
Ojej, powinniście ją usłyszeć, była tak oburzona, nie czekając na moją odpowiedź, odłożyła słuchawkę.
Po tygodniu wracam do domu, moja córka siedzi na schodach z torbami, cała we łzach.
– Mamo, odeszłam od Adama. Okazało się, że ten Adam to prawdziwy pasożyt, ma 28 lat, ciągle siedzi na karku swojej matki.
Córka myślała, że będzie miała u niego raj na ziemi, ale skąd! Zaraz ogłosił, że nie zamierza płacić za żadną jej naukę, a ona uwielbiała uczyć się języków. A jego matka postawiła ultimatum Marcie: albo rzuć tę naukę i możesz zostać, albo ucz się, ale odejdź. W rezultacie moja biedna córeczka wróciła do domu, tylko bez komputera i całej reszty urządzeń – matka Adama zabrała to jako zapłatę za dwa tygodnie pobytu.




