Moja siostra cały czas twierdzi, że musi kogoś przedstawić swojej córce. Dziewczyna ma prawie trzydzieści pięć lat, ale nie ma rodziny, dzieci i nigdy nie miała partnera. Weronika, moja siostrzenica, jest jedyną córką mojej siostry Aliny. Weronika jest powszechnie uważana za mądrą i ładną dziewczynę. Werka ma dobrą pracę i dobrze zarabia. Niedawno kupiła mieszkanie w tym samym bloku co jej mama. Dużo podróżuje, była w wielu miejscach – zarówno w interesach, jak i dla przyjemności. Dba o siebie, jeździ samochodem, ma wielu przyjaciół. Ogólnie wydaje się, że jest szczęśliwa. Jej głównym problemem jest brak życia osobistego. Weronika nie przejmuje się tym, ponieważ jest zbyt zajęta budowaniem swojej kariery. Teraz zajęta jest remontem swojego nowego mieszkania. Sama nie ma doświadczenia ani czasu, żeby się tym zajmować, więc postanowiła przeprowadzić remont za pomocą wynajętej ekipy pracowników.
Około miesiąca temu Weronika zadzwoniła do mnie i poinformowała, że jej matka została przyjęta do szpitala z poważną chorobą serca. Oczywiście, od razu tam pojechałam, przecież to moja siostra. Alina była na intensywnej terapii. Zapytałam Weroniki: „Co się stało? To nie bez powodu, prawda?”
Siostrzenica powiedziała, że mama zasłabła po tym, jak zastała ją w łóżku, z jednym z wynajętych pracowników, który remontował mieszkanie.
Siostra miała klucz do mieszkania córki, ponieważ wielokrotnie przyjmowała materiały budowlane ze sklepów, gdy Weronika była w pracy. Żadna fatyga wjechać windą z drugiego piętra na szóste i otworzyć drzwi dostawcom. Jednak na ten dzień nie planowane były żadne dostawy, więc nie wiadomo czemu, siostra poczuła nagłą potrzebę pójścia na budowę. Alina otworzyła kluczem drzwi, weszła do mieszkania i odrętwiała. Najwyraźniej nie spodziewała się tego, co się tam działo, a scena rozgrywająca się przed jej oczami była dla niej szokiem.
„Co tu do cholery jasnej się wyrabia?! – wykrzyknęła, a potem powtarzała w kółko „Co za wstyd, co za wstyd!”. Po chwili złapała się za serce i upadła.
Po tygodniu Alina została wypisana ze szpitala, ale nadal się nie uspokoiła. Od ponad miesiąca nie rozmawia z córką. Weronika dzwoni do niej, pisze SMS-y, ale ona odmawia odebrania telefonu. Poinformowała mnie, że zamierza sprzedać mieszkanie i przenieść się do innej dzielnicy, żeby nie być świadkiem tej hańby!
Próbowałam przemówić jej do rozsądku, tłumacząc, że są dorośli, że przecież sama chciała, żeby Werka kogoś miała.
– No tak, ale nie hydraulika z ekipy budowlanej! —moja siostra krzyczała zdenerwowana. – Co za horror! Zejść do takich nizin! Wstyd mi! Stać ją na kogoś lepszego. Co on może jej zaoferować?
Nie wiem, co zrobić z siostrą: nie rozmawia z córką, a mieszkanie już wystawiła na sprzedaż… Nic do niej nie dociera. Mówię, tłumaczę, że branża budowlana to już nie to, co kiedyś. Że pracownicy tego sektora bardzo dobrze zarabiają, ale ona nie chce tego słuchać. A Weronika powiedziała mi, że poważnie myśli o tym budowniczym. Jest szczęśliwa i w końcu czuje, że to jest TO.
Tylko jak przekonać jej matkę, by pozbyła się uprzedzeń i zaczęła cieszyć się szczęściem córki.


