Mam na imię Małgorzata, kiedy miałam szesnaście lat, poznałam Mirka, w którym zakochałam się po uszy. Mój ukochany był ode mnie starszy o dziewięć lat.
Kiedy w końcu ukończyłam osiemnaście lat, mój chłopak oświadczył mi się, upadł na jedno kolano i włożył na mój palec piękny, złoty pierścionek z cyrkonią. Oczywiście zgodziłam się, byłam bardzo z tego powodu szczęśliwa, wszystkim chwaliłam się moim nowym cackiem.
Za pół roku, urządziliśmy huczne wesele, które trwało dwa dni. Wszyscy zaproszeni goście przyszli na nasze przyjęcie, zasypali nas wieloma prezentami, które mamy do dziś.
Na początku, jego rodzice nie byli zachwyceni tym małżeństwem, nie pasowałam im jako synowa, nie wiem z jakiego powodu, ale dało się to odczuć.
Byli inteligentnymi ludźmi, nie pokazywali mi tego, że marzyli o innej żonie dla swojego syna. Nigdy mi nic złego nie powiedzieli, ponieważ wiedzieli że ich syn jest ze mną szczęśliwy, ale nawet po latach ich stosunek do mnie był oziębły.
Mój mąż Mirek był bardzo zazdrosnym facetem, ciągle mnie męczył, żebym powiedziała mu, czy przed nim miałam jakiegoś innego chłopaka. Zawsze mu mówiłam, że przecież byłam na to za młoda, żeby być w innym związku przed tym, jak zostałam jego dziewczyną. Utwierdzałam go w tym, że był moim pierwszym partnerem i nigdy nie miałam innego mężczyzny.
Kiedy się kłóciliśmy, zawsze wypominał mi, że na pewno przed nim ktoś był. Jego zazdrość przemieniała się w chorobę, z tego powodu nie przespałam wiele nocy.
Skończyłam uczelnię wyższą i przyszła kolej na złożenie papierów na studia podyplomowe. Miałam obawy, co Mirek na to powie, nowa szkoła, nowi znajomi, z którymi pewnie będziemy robić sobie zdjęcia.
Dobrą stroną tego wszystkiego było to, że miałam grupę wyłącznie żeńską, ale czy to przekona mojego męża, aby nie wypominał mi znowu wszystkiego?
Mój małżonek był ostatnio wyjątkowo nerwowy, z każdym dniem jego stosunek do moich studiów stawał się coraz bardziej podobny do „spaceru boso po potłuczonym szkle”.
Już na naszym weselu pytał mnie, po co chcę iść na studia. Tłumaczył mi jak małemu dziecku, że kobieta ma dbać o dom, męża i rodzić dzieci. Nie wiem czego on się obawiał, może tego ze będę miała większe wykształcenie od niego? Teraz jak o tym myślę to wydaje mi się jednak, że to wszystko już od początku sprowadzało się do, jego zazdrości.
Pierwsze sceny Mirek pokazał już dwa miesiące przed ślubem, myślałam, że doprowadzi mnie wtedy do szaleństwa.
Przekroczył wszelkie granice, zabraniając mi spotykać się z moimi przyjaciółmi. Każda noc była pełna kłótni, dawało mi to coraz więcej do myślenia. Zdecydowałam jednak że wyjdę za mąż za Mirka, wierząc że po ślubie, na pewno się zmieni bo już będzie mnie miał na własność, więc czego ma się obawiać.
Niestety mąż mnie rozczarował, nie zmienił się, a po ślubie było tylko gorzej.
Po rozważeniu wszystkich za i przeciw, zdecydowałam się na separację. Nie była to dla mnie łatwa decyzja. Bardzo się do męża przywiązałam podczas naszego, wspólnego życia. Najtrudniejsze było poinformować go o mojej decyzji i wyjść z walizką z domu. Wyprowadziłam się do moich rodziców.
Bez względu na moje uczucia do tego człowieka, nie mogłam sobie pozwolić na zrujnowanie mojego życia i kariery, nie mogłam też stracić relacji z moimi przyjaciółmi.
Na koniec chciałabym powiedzieć, drogie dziewczęta i kobiety, że na początku, kiedy zauważycie pierwsze oznaki zazdrości u waszego partnera, która już narusza waszą przestrzeń osobistą, uciekajcie od niego jak najdalej, to moja dobra rada.




