Małgorzata była sierotą i dorastała w domu dziecka. Gdy skończyła osiemnaście lat, wyszła za mąż. Nie miała pojęcia, jak wygląda życie rodzinne ani co znaczy być żoną, bo nie znała nawet żadnej zamężnej koleżanki. Trafiwszy do mieszkania męża, Małgorzata chłonęła z zapałem każdą informację o tym, jak powinna zachowywać się idealna żona. Najważniejszym źródłem wiedzy została dla niej matka męża.
Małgorzata słyszała wcześniej historie o okrutnych teściowych, lecz wierzyła, że skoro nie ma własnej matki, teściowa będzie dla niej niczym mama i będzie jej życzyła dobrze. W rzeczywistości miała trochę racji: teściowa nie życzyła jej wcale źle, z jakichś powodów jednak Tak wyszło, że teściowa z zapałem zaczęła wdrażać Małgorzatę w tajniki życia rodzinnego i powiedziała jej między innymi: To żona jest winna zdradzie męża.
Dlaczego? Małgorzata zawsze uważała, że winę ponosi ten, kto zdradza. Okazało się jednak, że według teściowej wina żony polega na tym, iż prawdopodobnie przestała dbać o siebie i zatraciła swój urok w oczach męża. Teściowa poleciła Małgorzacie, by zawsze miała talię osy, nawet w starszym wieku. Małgorzata zapisała w notesie: Nie przybierać na wadze i zapisała się do klubu fitness.
Choć Małgorzata była szczupła i zgrabna, ze strachu przed nadwagą zaczęła jeszcze bardziej chudnąć. Kiedy teściowa zauważyła rezultaty, przekazała jej kolejną życiową mądrość: W normalnej rodzinie oboje pracują.
Małgorzata się nie sprzeciwiła, bo sama chciała pracować. Była gotowa podjąć każdą pracę. Gdy zapytała teściową, jak powinna pogodzić pracę podczas urlopu macierzyńskiego, usłyszała: Urlop rodzicielski to twój problem sama musisz znaleźć rozwiązanie.
Nie zapisała tej rady, ale parę lat później, gdy poszła na urlop rodzicielski, zaczęła pracować dorywczo jako niania. Małgorzata była szczęśliwa, lecz mąż i teściowa zaczęli narzekać, że zarabia za mało.
Postanowiła, że nie będzie wielkim problemem, jeśli wyda swoje pieniądze na fryzjera, lecz wtedy usłyszała kolejną mądrość: Podczas urlopu nie masz po co się stroić! Gdy wrócisz do pracy, będziesz mogła się czesać i malować, teraz trzeba oszczędzać!
Małgorzata oddawała wszystkie zarobki mężowi. Przez wszystkie lata małżeństwa przewijała się jedna przestroga od teściowej: Dobra żona powinna sama ogarniać dom.
Tak więc Małgorzata robiła wszystko sama. Z przemęczenia zasypiała niemal na stojąco, ale radziła sobie ze wszystkim. Omdlenia stały się dla niej codziennością. Zazwyczaj, gdy ostatnie dziecko zasypiało o dziewiątej wieczorem, zaczynała sprzątać i szykować posiłki na kolejny dzień. W tym czasie mąż już spał po raz dziesiąty, bo zarabiał i był bardzo zmęczony.
To, że Małgorzata trafiła do szpitala, wydawało się logiczne. Nie miała czasu, by zwracać uwagę na sporadyczne bóle i nie dostrzegła początku poważnej choroby. Została tam ponad dwa tygodnie, a ani mąż, ani teściowa nie odwiedzili jej ani razu. Małgorzata miała szczęście, że zabrała ze sobą telefon. Zadzwoniła do przyjaciółki, która przyniosła jej wszystko, czego potrzebowała. Gdy wyszła ze szpitala, natychmiast złożyła wniosek o rozwód.




