Chłopak mojej córki okazał się bardzo porządnym człowiekiem. Dlatego postanowiłam dać mu jedną radę

Wiele w życiu przeszłam. Wyszłam za mąż dość wcześnie, zanim zdążyłam skończyć studia, czego często żałowałam. Zaraz po ślubie zaszłam w ciążę.

Mój mąż pracował w fabryce, ale ledwo wiązaliśmy koniec z końcem. Pewnego dnia mąż wrócił do domu, usiadł do obiadu, nawet na mnie nie spojrzał i powiedział, że ma dość takiego życia. Rano, gdy moja córka i ja jeszcze spałyśmy, spakował swoje rzeczy i wyszedł. Nie wiem i nie chcę wiedzieć, gdzie on teraz jest. Moja córka miała wtedy zaledwie sześć miesięcy i jej wychowanie było dla mnie najważniejsze. Mieszkanie było moje, odziedziczyłam je po dziadku, ale dom po prostu się rozpadał, a meble w nim były stare i wymagały wymiany.

Kiedy Zosia zaczęła chodzić do przedszkola, ja próbowałam znaleźć pracę, ale bezskutecznie. Czasami musiałam głodować, żeby córka mogła normalnie zjeść. Zosia musiała nosić ubrania po dzieciach mojej siostry, ale lepszy rydz niż nic. Nie chciałam już prosić rodziców o pomoc, bo i tak dużo już dla nas zrobili. Dla naszego dobra odmawiali sobie wielu rzeczy, za co jestem im bardzo wdzięczna.

Pamiętam, jak kiedyś spacerowałam z córką po parku. Widziałam te wszystkie szczęśliwe dzieci jedzące lody. Moja córka też chciała jednego, a ja musiałam jej odmówić, bo pieniędzy ledwo starczało na jedzenie. Tej nocy płakałam do białego rana i obiecałam sobie, że nigdy więcej nie dopuszczę do takiej sytuacji. Wzięłam swój los we własne ręce i choć było bardzo ciężko, robiłam wszystko, aby córce niczego nie brakowało.

Zosia nie jest już dzieckiem, ale nadal prosi mnie o radę w ważnych sytuacjach, bo kto, jak nie ja, wie jak np. wybór towarzysza, ma znaczenie na późniejsze życie. Zosia ma już 23 lat. Ma mądrego, zaradnego chłopaka, starszego od niej o 4 lata. W jej urodziny zamierza jej się oświadczyć. Nawet poprosił mnie o pozwolenie. Pobłogosławiłam ich związkowi i dałam mu jedną radę.

Powiedziałam mu, że nie mam nic przeciwko ich małżeństwu. Mogą wziąć ślub, ale doradziłam, żeby z dziećmi wstrzymali się, dopóki nie skończą studiów i nie znajdą stałej pracy, bo dzieci to zbyt duża odpowiedzialność.

Oceń artykuł
TwojaCena
Chłopak mojej córki okazał się bardzo porządnym człowiekiem. Dlatego postanowiłam dać mu jedną radę