Życie
Ludzie mają teraz wypasione gadżety. Lodówki z Wi-Fi, które gadają z tobą jak z dawno niewidzianą ciotką.

Mam na imię Iwona Zielińska. Dla mojego męża, Pawła Zielińskiego, byłam po prostu zwyczajną żoną.

W domu Wojciechowskich zawsze unosił się zapach świeżości i drogich perfum. Gospodyni, Marlena, była

Maks, co to jest? pyta surowo Grażyna, trzymając w ręku koszulę. Co to za różowa plama? Czy to czyjś pomadka?

Proszę pana, niech się pan nie pcha. Uch. To od pana tak pachnie? Przepraszam wymamrotał facet, cofając

Wizyta u cioci, żona ze łzami w oczach
Robert obudził się na dźwięk dzwonka do drzwi. Po drugiej st…
Dawno temu, w jednym z krakowskich bloków, wydarzyła się pewna historia, którą wspominam z uśmiechem do dziś.

Mamo, tato, witajcie, przyjechaliście nas prosić, co się stało? Jagoda z mężem Tomaszem nagle wpadli

Wczoraj rzuciłem pracę, żeby spróbować uratować swoje małżeństwo. A dziś nie wiem, czy nie straciłem

Ostatnie lato w domu Wojciech przyjechał w środę, gdy słońce już zbliżało się do zenitu i nagrzewało




