Były mąż robił wszystko, byle tylko nie płacić alimentów. A sam woził się po mieście drogim samochodem i jeździł na zagraniczne wakacje

Z Tomaszem wyszłam za mąż tuż po ukończeniu studiów. Zamieszkaliśmy w mieszkaniu, które odziedziczyłam po dziadku. Po trzech latach urodziła nam się córka, Karolina. Tomasz był nieco zasmucony tym, że nie urodziłam mu syna, ale pomagał z dzieckiem jak mógł. Karolina nie sprawiała dużych kłopotów: płakała niewiele, dobrze jadła, dużo spała. Rzadko była chora, a jeśli już, to na krótko. Później na świat przyszła nasza druga córka, Iwona.

To właśnie wtedy Tomasz zaczął okazywać swoje niezadowolenie. Już w szpitalu zarzucił mi, że nie udało mi się urodzić syna. W domu w ogóle odmówił pomocy z dzieckiem. Iwona, w przeciwieństwie do starszej siostry, spała mało i dużo płakała. Na szczęście moja mama już była na emeryturze i zaczęła mi pomagać z wnuczką. Po dwóch latach przyłapałam męża na zdradzie i złożyłam wniosek o rozwód. W sądzie Tomasz przedstawił, że zarabia najniższą krajową, więc alimenty na dzieci były mizerne. Ale ja i dzieci mamy mieszkanie, mam pracę, mam mamę. Żyliśmy oszczędnie, ale nie byliśmy biedni. Tomasz zaś przez dwa lata pokazywał swoją obecność tylko przez telefoniczne życzenia świąteczne. Dopiero później zaczął być bardziej obecny w ich życiu, kiedy jego kochanka odeszła.

Zabierał je na weekendy i bawił się z nimi przez cały dzień. Wkrótce zaczęłam zauważać, że dziewczynki zmieniają swoje nastawienie do mnie: rozmawiają między sobą, są kapryśne, nie słuchają mnie i babci. Rozmawiając z córkami, zrozumiałam, że Tomasz nastawia je przeciwko mnie. Chwali się swoim samochodem i odpoczynkiem nad oceanem.

– Mogłyście to wszystko mieć, ale mama nie chce – mówił córkom.

– No to, zabierz dzieci do siebie – powiedziałam Tomaszowi. – Ja będę płacić alimenty.

Takie rozwiązanie nie pasowało Tomaszowi, który kontynuował swoje działania. Postanowiłam zamknąć to raz na zawsze. Miesiąc później poszłam do prawnika i znów spotkaliśmy się w sądzie. Zadałam pytanie: jak osoba, która zarabia minimalną pensję, może sobie pozwolić na zakup drogiego samochodu i podróżowanie za granicę?

W efekcie kwota alimentów została potrojona. I wiecie co? Tomasz zniknął z naszego życia. Nie odezwał się już od pół roku, a alimentów nie widziałam od tego czasu ani raz na oczy.

Oceń artykuł
TwojaCena
Były mąż robił wszystko, byle tylko nie płacić alimentów. A sam woził się po mieście drogim samochodem i jeździł na zagraniczne wakacje