Zadzwoniłem do mojej byłej żony, Martyny, mówiąc jej, aby przyjechała zabrać ode mnie dziecko.
– Co się stało, Jerzy? Myślałam, że ustaliliśmy u kogo będzie przez najbliższe miesiące – krzyknęła z oburzeniem.
– Wypadło mi coś pilnego, nie mogę tego odwołać – odpowiedziałem i zakończyłem rozmowę.
Od ponad dwóch tygodni nasza córka była ze mną, a ona… ma swoje sprawy. Po rozwodzie dogadaliśmy się, że córka zostanie u żony. Gdzie będzie dziecku lepiej niż przy matce? Ja dużo pracuję, wracam późnymi wieczorami, nie mógłbym być dobrym samotnym ojcem. Spotykałem się z córką w weekendy i było dobrze. Dopóki była żona nie stwierdziła, że córka musi u mnie zostać na kilka miesięcy. Nie dopytywałem dlaczego, bo i tak niczego by mi nie powiedziała. Niechętnie, ale zgodziłem się.
A teraz, kiedy miałem już dość opieki nad małym dzieckiem, bo ewidentnie sobie nie radziłem, ona nawet nie chciała słuchać. Przecież matki tak się nie zachowują, co sie stało z tą kobietą? – myślałem. Opiekunka przychodziła na wiele godzin, ale wieczorami zostawałem z córką sam. Nie radziłem sobie, co tu dużo mówić. To po prostu nie dla mnie, nie umiem być troskliwym rodzicem, nikt mnie tego nie nauczył, sam też wychowywałem się w niepełnej rodzinie.
Miałem dość, więc zadzwoniłem do matki mojej byłej żony. Powiedziałem jej wprost – ma przyjechać i zabrać swoją wnuczkę, bo jej córka najwidoczniej przestała mieć ochotę na wywiązywanie się ze swoich obowiązków. I wtedy była teściowa rozpłakała się. Płakała do słuchawki przez kilka minut, aż w końcu wyznała, że jej córka jest w szpitalu. Nie chciała mi o tym powiedzieć, nie chciała przyznać się do swojej słabości, a wiedziała, że nie wystarczy jej sił, by zajmować się dzieckiem.
Jest mi do tej pory wstyd. Oczywiście przeprosiłem i odwołałem wszystko, co mówiłem. Córka jest u mnie nadal, zatrudniłem po prostu jeszcze jedną opiekunkę. Nie wiem skąd u mnie tyle jadu do byłej żony, czemu bała mi się przyznać do swoich problemów? Może po prostu jestem złym człowiekiem i nie wyniosłem z domu wiedzy, jak tworzyć dobrą kochającą się rodzinę.




