Tak już weź go ze sobą na stałe! Po co te wszystkie ceremonie? rzuca ze złością Grażyna.
Nie zapytałaś, co mam zrobić! tym samym tonem odpowiada Michał Kowalski.
Gdybyś chociaż raz zapytała, nie byłoby tak źle! odparła Grażyna.
Gdybym wiedział, o co chodzi, to bym zapytał! zgrzyta Michał. Tylko od ciebie nic nie zależy!
Nie masz więc prawa mi narzucać, co mam robić i jak postępować.
Nie masz sumienia, mówi Grażyna urażona. Dobrze, że choć myślisz o synu!
A ja co, nie myślę? krzyczy Michał. Właściwie myślę o nim częściej niż o tobie!
Nie tylko myślę, ale i utrzymuję i wychowuję!
A ty możesz dalej grozić, że wstaniesz do pracy!
Wstanę! woła Grażyna. Jak tylko coś znajdę!
Najpierw znajdź! nie zmniejszając głosu odpowiada Michał. A potem już możesz gadać!
Michał słucha jeszcze chwilę gniewnego wzdychania Grażyny, po czym wraca do pakowania.
Rozumiesz, Kacper jest zły, że cały czas jesteś z Romanem mówi Grażyna spokojnie. A kiedy jesteś z nimi razem, nawet ja zauważam, że Romanowi poświęcasz więcej uwagi!
On jest starszy! Z nim zawsze znajdzie się temat do rozmowy, a chłopiec już zaczyna formować własne myśli!
Musimy przecież pomyśleć, kim on zostanie! odpowiada Michał.
A czy los twojego własnego syna już cię nie interesuje? pyta Grażyna.
On jeszcze mały! Zgodnie z prawem potrzebuje przede wszystkim uwagi matki, a nie ojca! Zajmij się Kacprem, dopóki nie urośnie! Ja natomiast
Będę spędzała czas z siostrzeńcem kończy zdanie Grażyna zamiast męża. Słyszysz? Z siostrzeńcem! I przy tym lekceważyć własnego syna!
Nikt nikogo nie lekceważy! skrzywia się Michał. Daję wszystkim czas! Nasz Kacper ma ojca, który zawsze jest przy nim, a moja siostra wychowuje syna z naszą mamą, a nie z facetem!
Dwie kobiety to nie jest to, czego potrzebuje chłopiec w wieku dwunastu lat!
Czy powinnam być zimna wobec tego, jak dwie kobiety łamią psychikę mojego siostrzeńca?
Czy wtedy zostanie prawdziwym mężczyzną?
Michał, mam wezwać naszą mamę, żebyś zainteresował się Kacprem? ryczy Grażyna.
Odpływacie! ryczy Michał. Brakuje mi tylko twojej matki!
A Kacper? pyta Grażyna z nutą wrogości.
Oczywiście zostanie ze mną! Nie masz mu nic do zaoferowania! uśmiecha się sarkastycznie Michał. Myślałaś, że z alimentami usposobimy go w bajkowe życie?
Nie zobaczysz! Będziesz sama mi płacić! Przynajmniej w końcu znajdziesz pracę, żeby nie siedzieć bezczynnie!
Grażyna musi połknąć tę urazę, bo Michał ma rację. Nie ma już nic w jej rękach. Ambicje zgasły w czasie małżeństwa, dyplomu już nie ma. Po urlopie macierzyńskim nie wróciła na ławkę uniwersytecką.
Michał kontynuuje pakowanie w absolutnej ciszy.
Czy kupiłeś wszystkie te zabawki dla Romana? przerywa ciszę Grażyna. Myślałam, że i Kacprzyk dostanie coś
Ma już wystarczająco, odrzuca Michał, a Roman liczy na wujka, bo nikt inny nie zostanie mu przyjacielem!
Matka i ona nic nie znaczą, a siostrzeńca żal! Zginie z nimi!
Grażyna nie wie, co powiedzieć, więc podchodzi, by pomóc mężowi. Nagle z pudełka odpada kartka.
Podnosi ją automatycznie, otwiera i czyta tekst. Oczy jej się rozszerzają, a kartka spada na podłogę.
Michał, co to znaczy ukochać naszego małego synka?
Kto ci kazał wtrącać się w cudze sprawy? ryczy Michał, odpychając Grażynę. Zawsze wtykasz! Odejdź!
Odejdę, mamrocze Grażyna. Ale co to znaczy?
Boże, czy można być tak sztywnym? wykrzykuje Michał. Normalna kobieta już by to domyśliła się!
Grażyna mogła zostać drugą żoną Michała, lecz los przydzielił jej rolę pierwszej żony. Problem w tym, że dziewczyna, której przepowiedziano tytuł pierwszej żony, nie chciała go przyjąć. Mieszkała z Michałem w wynajmowanym mieszkaniu rok, potem zniknęła w nieznanym kierunku. Rodzice nie wiedzieli, a może nie chcieli przyznać, gdzie zniknęła Wiktoria. Żaden przyjaciel, żaden znajomy nie potrafił wskazać, gdzie jest.
Michał nie długo się smucił. Właściwie prawie wcale. Jak mówi przysłowie: Co się nie udało, to już nie szkodzi.
Żyje dalej, czerpiąc z tego niewypowiedzianą przyjemność. Po roku Wiktoria pojawia się, ale nie sama z dzieckiem na rękach. Otoczyli ją znajomi, którzy dowiedzieli się, że urodziła z Michałem.
Od razu zaczęły się plotki, że Wiktoria przyciśnie Michała do ściany, wyłoni alimenty, a może go poślubi! Lecz nie tak. Wiktoria przychodzi, aby oddać ojcu dziecko do wychowania i sama odchodzi w nieznane. Gdyby wręczyła Michałowi paczkę, nie wiadomo, jak historia by się potoczyła. Michał spokojnie mógłby wziąć dziecko do domu dziecka, twierdząc, że znalazł je na ulicy. Los Romana byłby wtedy przesądzony.
Wiktoria jednak działa sprytniej. Przynosi koszyk z dzieckiem pod próg mieszkania, w którym mieszkają matka i siostra Michała. Do koszyka wkłada rozległy, łzawy list, w którym pisze, że chętnie by wychowywała, ale nie ma pieniędzy, siły ani możliwości. Sama zmaga się z depresją poporodową i nieuleczalnym schorzeniem. Prosi, by nie zostawiano dziecka, czyli siostrzeńca i wnuka, samemu.
Michała wzywają natychmiast, by wyjaśnił sytuację.
Skąd mam wiedzieć? wzrusza ramionami. Może ktoś go gdzieś przyniósł, a my w to uwierzyliśmy! Zrobimy test, potem zdecydujemy!
Test wykazuje, że to syn Michała. Wtedy rozpoczyna się szczegółowa rozmowa.
Co mam zrobić z dzieckiem? Kiedy? Przecież dopiero zaczynam biznes! mówi niezadowolony Michał. Mam umowy, negocjacje, transakcje! I sam muszę pracować, bo nie mam funduszy na cały personel!
Co proponujesz? wykrzykuje Anna Nowak. Oddać własne dziecko do domu dziecka?
To, że jest naszym, wiemy tylko my i ty, a także Wiktoria. Wydaje się, że Wiktoria już nie wróci do miasta! wzrusza ramionami Michał.
Michał, ale my to wiemy! naciska Anna. Jak mamy żyć, gdy nasz własny człowiek trafi do domu dziecka?
Ja przeżyję, mruczy Michał. Czego wam życzę!
Nie masz sumienia, mówi siostra Lena. Dziecko w domu dziecka!
A co cię to obchodzi? Kto cię pyta? wykrzykuje Michał. Sam nie przyczepiasz koniowi ogona!
Nie oddałabym własnego dziecka! odpowiada Lena. Nigdy!
Lena ma dwadzieścia lat. Zaczęła związek, zaszła w ciążę, potem doznała porażki, w wyniku której utraciła możliwość posiadania kolejnych dzieci. Dla niej dzieci stały się bolesnym tematem.
To głupie! kręci głową Anna. Jeśli oddasz dziecko do domu dziecka, zemstanie się na tobie los! Nie zostanie ci nic ani biznesu, ani szczęścia, ani życia!
Dość! uderza pięścią w stół Michał. Skoro wszyscy zbieracie się tutaj, by być prawymi i sprawiedliwymi, to rozwiązujemy tak: Lena zapisuje dziecko na siebie, ja znajdę pieniądze, wszystko załatwimy. Będziemy go wychowywać razem, a ja, jako dobry wujek, pomogę i będę uczestniczyć w wychowaniu!
Co to znaczy pomagać? nie rozumie Lena.
Żywić! krzyczy Michał. Czy to jasne?
A jeśli się ożenisz? pyta Anna.
Co się zmieni? wzrusza ramionami Michał. Będę dalej pomagał siostrze z siostrzeńcem! Wszystko będzie w porządku!
Michał nie mógł odmówić, bo pieniądze przekazywał uczciwie. Był wystarczający. Sam jednak nie pojawiał się przy dziecku trzy lata. Gdy matka albo siostra pytały, odpowiadał, że zajmuje się nie tylko biznesem, ale i swoim życiem prywatnym.
Wszyscy poznali się na weselu, co zostawiło pewien ślad, ale Michał wszył w uszy to, co zaspokoiło pytających. Matka i siostra opiekowały się siostrzeńcem, a Grażyna uczyła się i była w ciąży.
Po narodzinach syna Kacpra Michał zaczyna się zmieniać. Widzi, jak jego mały potomek rośnie, ale krzyki go drażnią. Przypomina sobie Romana.
Ten już zawołał! mówi sobie. I jeździ do siostry z mamą, żeby nawiązać kontakt z siostrzeńcem.
Ojcowskie uczucia, wywołane narodzinami Kacpra, przenoszą się na Romana, bo tam znajduje odzew. A Kacper wciąż stoi z boku. Tak trwa osiem lat. Nie można powiedzieć, że Kacpra całkowicie pozbawiono uwagi ojca też dostaje ją. Michał uważa, że wystarczy. Lecz do Romana ciągnie się mocniej. Cztery lata to spory okres dla dzieci, a różnica jest duża. Co można robić z chłopcem w dwunastu lat, nie pasuje, bo to za wcześnie, a z ósmioletnim jest już za późno. Z Romanem Michał już przeszedł wszystkie etapy, które byłyby potrzebne przy Kacprze, więc Kacpra go nie interesuje. Grażyna widzi, że ich syn odsuwa się na drugi plan na rzecz siostrzeńca. Obojętnie, uraza, zazdrość i irytacja mieszają się, ale nie może nic zrobić.
Została w pełnej zależności od męża pod względem materialnym. Gdy myślała o pracy i zaczęła jej szukać, oferowano jej nisko płatną, mało wykwalifikowaną robotę. A przecież była żoną biznesmena, przyzwyczajoną do wygody.
Nie mogę pracować jako sprzątaczka ani zmywarka!
Jedyną rzeczą, jaką mogła zrobić Grażyna, było wypuszczenie kilku ciętkich uwag w nadziei, że mąż przypomni sobie o ich synu! Albo przynajmniej poświęci mu tyle uwagi, ile siostrzeńcowi.
—
Czy to twój syn? zaskoczyła Grażyna. Twój własny? Dlaczego wychowuje go twoja siostra?
Tak, Grażyna, Roman jest moim synem! Lena nie jest jego matką, ale wychowuje go jak własnego! Roman już wie, że nie jest jej biologiczny! mówi zdenerwowany Michał. Co jeszcze ode mnie chcesz?
Myślisz, że to łatwe? Takie wahanie!
Grażyna przeciera czoło, po czym przykrywa usta ręką, bierze głęboki oddech. Gesty zdradzają jej zagubienie i przygnębienie, a także zrozumienie usłyszanego.
Michał, może go weźmiemy? proponuje spokojnie. Niech bracia mieszkają razem!
Co? Nie rozumiem! odpowiada Michał z nutą agresji.
Mówię, weźmy Romana do nas! Niech bracia żyją razem! Postaram się być matką Romana. A jeśli mnie nie przyjmie, przynajmniej ojciec będzie zawsze w pobliżu! I nie będziesz musiał dzielić się między synami!
Czy jesteś gotowa przyjąć moje dziecko? pyta nieufnie Michał.
Dlaczego nie? wzrusza ramionami Grażyna. Nawet gotowa jestem go adoptować!
Grażyna trochę przywdziała podstęp. Nie była pewna, czy poradzi sobie z przyjęciem obcego dziecka, ale pomyślała, że gdy obaj synowie Michała będą razem, będzie mógł poświęcać im czas równomiernie. A ona zadba o to, by każdy z nich otrzymał miłość i uwagę.
Michał rozmyśla tydzień, po czym decyduje się. Zabiera Romana, oficjalnie przyjmuje go jako syna. Grażyna adoptuje go, tak jak obiecała.
Dbaj o nią! radzi Anna Nowak. To święta kobieta! Inna by cię pożywiła! Ona jednak zrozumiała, wybaczyła i przyjęła!
Michał po takim działaniu patrzy na nią innymi oczami. W jego spojrzeniu widać szczere podziękowanie i miłość. Roman przyjmuje Grażynę, choć nie od razu zwraca się do niej mamą potrzebny był na to cały rok. Potem stała się zwykłą, szczęśliwą rodziną.




