Anna poświęciła swoje życie i pieniądze, żeby leczyć swojego narzeczonego po wypadku. On bez wahania to wykorzystał, a później ją zostawił

Marek i Ania kochali jeździć na motorze, zapominając o wszystkim. Pewnego razu, mężczyzna tak bardzo przyspieszył, że uległ wypadkowi. Natychmiast został zabrany do szpitala i przez kilka dni przebywał na intensywnej terapii.

Dziewczyna codziennie przychodziła do szpitala i czekała na dobre wiadomości. Lekarz powiedział jej, że chłopak ma wiele złamań, ale najgroźniejsze dotyczyło kręgosłupa.

Marek zaczął jeździć na wózku inwalidzkim i wymagał specjalnej opieki. Anna zabrała go do ich jednopokojowego mieszkania. Zaczęła ciężko pracować, prawie na dwa etety, aby pokryć wszystkie wydatki związane z opieką i rehabilitacją ukochanego. Kupiła mu specjalny materac, chodzik, wózek inwalidzki, sprzęt do ćwiczeń, wiele leków i opłacała fizjoterapeutę.

Aby ułatwić mężczyźnie pozostanie samemu w domu, kiedy ona pracowała, zatrudniła pielęgniarkę. Opiekunka okazała się ładną kobietą, nieco starszą od Anny. Gdy przychodziła do ich mieszkania, Marek po prostu promieniał ze szczęścia, a jego narzeczona cieszyła się, że wraca do zdrowia.

Po roku chłopak stanął na nogi, powiedział wtedy do Ani:

– Opuszczam Cię! Musisz zrozumieć, zakochałem się i nie mogę inaczej postąpić!

– Co będzie z nami? Myślałam, że się pobierzemy, że zawsze będziemy razem – powiedziała dziewczyna ze łzami w oczach.

W niedługim czasie, rodzice Anny przyjechali ją odwiedzić. Widzieli złamane serce swojej córki, ale ona długo milczała. Potem w końcu się otworzyła i opowiedziała im o wszystkim.

– Nie da się odzyskać czasu i poświęcenia, które mu podarowałaś. Możemy jednak odzyskać pieniądze, które wydałaś na swojego narzeczonego. Pracowałaś całymi dniami, poświęcałaś się. Utrzymywałaś Marka przez cały rok, kupowałaś dla niego drogie leki i sprzęt. On tylko skorzystał i wyjechał.

Matka Ani zadzwoniła do niedoszłego zięcia, a ten tylko śmiał się do telefonu z kobiety, która nigdy nie została jego teściową.

– Więc załatwimy to w sądzie! – Powiedziała matka dziewczyny.

Na rozprawie Marek bronił się jak mógł:

– Czy ja prosiłem Anię o pomoc? Pomagała z własnej woli!

– Ty tę pomoc chętnie wykorzystałeś, a teraz moja córka jest dla Ciebie obca – zdenerwował się ojciec zdradzonej dziewczyny.

Sąd orzekł, że były narzeczony, musiał zwrócić Annie, całą wydaną przez nią kwotę na jego leczenie.

Oceń artykuł
TwojaCena
Anna poświęciła swoje życie i pieniądze, żeby leczyć swojego narzeczonego po wypadku. On bez wahania to wykorzystał, a później ją zostawił