Albert mieszkał nieopodal stolicy, w urokliwym małym domu. Posiadał mieszkanie w mieście, ale nie pragnął przeprowadzać się do zgiełku metropolii. Pewnego dnia, po wielogodzinnej pracy w ogrodzie, zasnął na kanapie. Jego sny od lat były takie same: mała Zosia opowiadająca ojcu bajki i matka wzywająca ich do jedzenia. Minęło 9 lat od śmierci jego żony, a 6 lat od chwili, gdy córka Zosia zginęła w wypadku samochodowym – razem z mężem i synem Maćkiem. Przez te wszystkie lata Albert życzył sobie jednego: żeby to on był w tym samochodzie. Wszystko w tym domu przypominało mu o rodzinie: telefon, który dała mu córka, laptop, którego rodzina nauczyła go obsługiwać.
Albert od lat nie chciał odbierać żadnych telefonów, robił to tylko, gdy dzwonił obcy numer. I tak było tym razem. Nagle ekran rozświetlił się i zaczęła grać melodia. Podniósł słuchawkę i usłyszał głos:
– Dziadku, cześć. Zmieniłem numer, zapisz go.
Albert nie mógł zrozumieć, co się dzieje. Wnuk nie żył już od dłuższego czasu. Jak mógł zadzwonić do dziadka?
– Muszę załatwić sprawy, przepraszam, oddzwonię później. Zadzwoń do mnie częściej.
Starszy człowiek nie zdawał sobie sprawy z tego, co się dzieje. Przez kilka nocy nie mógł spać. Pewnego ranka poszedł do kościoła i dziękował Bogu za to, co się stało tego wieczoru. A później postanowił oddzwonić do chłopaka. Długo rozmawiali – opowiedział mu o kłótni, którą miał z ojcem, i że ma dziewczynę, którą dziadek koniecznie musi poznać.
Natychmiast zorientował się, że to nie jego Maciek. Ale postanowił nie przyznawać się, że chłopak pomylił numery… Dopiero po miesiącu częstych rozmów wyznał prawdę. Bał się, że straci to, co tak niespodziewanie dostał. Jednak po wszystkim chłopak nawet nie pomyślał, żeby to zakończyć, kiedy usłyszał całą bolesną historię. I rzeczywiście, następnego tygodnia przyjechał przez pół Polski do Alberta ze swoją dziewczyną. A Albert, po raz pierwszy od wielu lat, był naprawdę szczęśliwy.
Pewnie zapytacie skąd znam tę historię… Właśnie ja byłem tym chłopakiem. Nie wiem czy to przypadek, czy los chciał, by tak sie stało, ale ja zyskałem kolejnego dziadka, z którym mam regularny kontakt. Dzięki mnie odzyskał wiarę w życie i poczucie, że może być szczęśliwy mimo cierpienia, jakie doświadczył.




