Matka Ewy zmarła, gdy ta miała zaledwie 2 lata. Jej ojciec nie chciał spełnić swoich obowiązków, więc po prostu zawiózł dziewczynkę do dziadków, zostawił przed ich drzwiam i odjechał. Babcia Ala, nikogo nie widziała, usłyszała tylko zamykanie drzwi samochodu i wyszła sprawdzić, co się dzieje. Gdy zobaczyła wnuczkę, nie mogła uwierzyć, że zięć mógł zrobić coś takiego jej córce. Wieczorem przyjechał do domu dziadek. Gdy zobaczył małą Ewę, przytulił ją i zapytał żonę:
– Czy mój zięć przyszedł nas odwiedzić? Czemu do mnie nie zadzwoniłaś? Jak długo zostaną?
– Tak, przyjechał, zostawił córkę i odjechał. To prawda, co ludzie mówią. Nikt tak nie kocha dziecka, jak jego matka.
Staruszkowie byli szczęśliwi, że mają przy sobie wnuczkę. Chcieliby, żeby Ewa wychowywała się z rodzicami, ale skoro taki los ją spotkał, to trudno. Dziewczynka bardzo szybko się uczyła, była kopią matki. Wszystko rozumiała na bieżąco i zawsze wszystkim oferowała swoją pomoc. Szkoda, że jej mamy nie było przy niej, aby zobaczyła, jaką piękną córkę urodziła. Już od najmłodszych lat, Ewa imponowała wszystkim swoją dobrocią i wrodzoną inteligencją. Jej dziadkowie bardzo wcześnie zaczęli oszczędzać pieniądze, chcieli zapewnić jej wysokiej jakości edukację. Kiedy dziewczyna ukończyła studia, wróciła do wioski, aby zamieszkać z dziadkami. Byli już bardzo starzy. Młoda kobieta rozumiała, że potrzebują pomocy, ale jednocześnie kochała ich i swoją wioskę całym sercem.
Wkrótce Ewa zajęła się gospodarstwem, kupiła kilka krów, a potem postanowiła go trochę rozbudować. Było więcej pracy, a dziewczyna nie mogła sobie ze wszystkim poradzić sama. Wybudowała dodatkowe dwa domy, obok gospodarstwa i zaczęła szukać jakiegoś pracownika do pomocy. W odpowiedzi na jej ogłoszenie, pojawił się starszy mężczyzna. Był dobrze ubrany, ale dosyć poważnie wyglądał, jak na swój wiek. Powiedział, że jest jej ojcem. W pierwszej chwili, Ewa chciała go odesłać, ale postanowiła dać ojcu szansę, na wytłumaczenie się. Dziewczyna znalazła w sobie siłę, by wybaczyć mężczyźnie i pozwoliła mu zamieszkać w jednym z domów na farmie, bo cóż może być gorszego niż, samotna starość?

