Mój chłopak kupuje prezenty matce, a mnie poucza, bym nie była chciwa.

Poznałam Szymona trzy lata temu, w sklepie. Los zdecydował, że upuściłam portfel, a on podniósł go i mi zwrócił. To był początek naszej znajomości, która prędko przekształciła się w coś więcej. Szymon potrafił być czarujący i miły, więc bardzo szybko go polubiłam. Spotykaliśmy się w kawiarniach, a także u niego w domu. Czas mijał, a nasze uczucia były coraz silniejsze.

Jednak przez te trzy lata zauważyłam pewien problem – Szymon wydaje się być nieco skąpy. To ja finansuję większość naszych wspólnych wyjść, kupuję prezenty, a nawet kupiłam mu nowe buty. Kiedy przychodzę do niego, zawsze przynoszę ciasto lub składniki na obiad, a on nigdy nie wydał nawet złotówki na nasze wspólne zakupy.

Zdaję sobie sprawę, że jego praca na magazynie nie pozwala na wiele, ale kiedy zobaczyłam, że na urodziny swojej mamy kupił złoty łańcuszek, nie mogłam się powstrzymać od zazdrości. Ja nigdy nie dostałam od niego nawet kwiatka, a na urodziny – tylko tanią czekoladę. Czy naprawdę aż tak wiele wymagam? Czy chcieć, aby nasz związek był oparty na równości i wzajemnym wsparciu, to zbyt dużo?

Zresztą, udało mi się po znajomości znaleźć dla niego lepszą ofertę. Mój kuzyn prowadzi swoją firmę remontową, chciałam by zatrudnił tam Szymona, miałby nawet porządną umowę. Cieszyłam się, myśląc, że jak będzie zarabiał więcej, to może nawet pojedziemy na jakieś wakacje, ale on od razu ją odrzucił, bo jak powiedział: nie potrzebuje cudzej litości.

Próbuję rozmawiać z Szymonem o tym, jak się czuję, ale niestety bezskutecznie. Boję się poruszać takie tematy, bo on często krytykuje kobiety, mówiąc, że są chciwe i myślą tylko o pieniądzach. Wtedy zastanawiam się, czy to ja jestem w błędzie i może zbyt wiele wymagam od niego? Sama już nie wiem co o tym sądzić.

Czas mija, a my nadal nie planujemy wspólnego życia na poważnie. Szymon nie spieszy się z oświadczynami, mówiąc, że ślub to kosztowna sprawa i wcale nie taka potrzebna. W sumie, może ma rację, ale czy to tylko kwestia pieniędzy?

Oceń artykuł
TwojaCena
Mój chłopak kupuje prezenty matce, a mnie poucza, bym nie była chciwa.