Justyna miała 32 lata i mieszkała z matką, która zastępowała jej wszystkie przyjaciółki. Kobieta dzieliła się z matką wszystkim, nawet najskrytszymi myślami. Pewnego dnia wróciła do domu wyjątkowo szczęśliwa, upadła na kanapę, spojrzała na matkę z błyszczącymi oczami pełnymi radości i podekscytowania i powiedziała:
– Jestem zakochana po uszy.
– W kim? Kim on jest? Kiedy go poznam? – matka bombardowała Justynę pytaniami.
– Niedługo go poznasz. Nazywa się Darek i razem pracujemy. Jest wspaniałym mężczyzną. Jestem pewna, że się polubicie! – kobieta rozpływała się, opowiadając o ukochanym.
I tak się stało. Matka Justyny była bardzo towarzyską osobą, a Darek nie był nieśmiały, więc nie było niezręcznych chwil ciszy.
Kiedy chłopak wyszedł, matka powiedziała:
– No miałaś rację. Jest bardzo miłym i sympatycznym chłopakiem. I co teraz będzie? Jakie macie plany?” – zapytała.
– Jak to co? Wyjdę za niego za mąż!” – odpowiedziała dumnie Justyna.
Matka nie odpowiedziała nic, ale można było zrozumieć, że coś jest nie tak, patrząc na to, jak gwałtownie zaczęła sprzątać ze stołu. Tego wieczoru matka Justyny źle się poczuła i z każdym dniem czuła się gorzej. Przynajmniej tak twierdziła, bo choć córka jej wierzyła, to pracownicy pogotowia ratunkowego, już nie.
Kiedy chłopak oświadczył się Justynie, ta podskoczyła z radości, po czym powiedziała, że bardzo chciałaby zostać jego żoną, ale teraz musi zająć się matką. Obiecała, że wyjdzie za niego, ale muszą trochę poczekać.
Darek początkowo zgodził się poczekać, aż jej matka poczuje się lepiej, ale w końcu zrozumiał, że to nie ma sensu, bo kobieta ewidentnie symulowała chorobę, by zatrzymać córkę przy sobie.
Justyna dokonała wyboru, a Darek postanowił wyjechać. Ich kontakt się urwał. Dopiero po 13 latach przypadkiem spotkali się i odnowili znajomość.
Justyna ma teraz 45lat i nadal mieszka z matką.
Któregoś ranka Justyna zrobiła sobie kawę i usiadła na balkonie obok matki, która znów gapiła się na ptaki, i wygłosiła swój monolog:
„Mam 45 lat. Jesteśmy dwiema staruchami – nikomu niepotrzebnymi. Nigdy nie założę rodziny, nie będę miała dziecka. Wiosna już nigdy nie zagości w moim życiu. Zawsze będziemy żyć jesienią, mamo”.”
Przez całe życie Justyna żyła wyłącznie dla swojej matki. W wieku 45 lat uświadomiła sobie, że przez matkę, zaprzepaściła swoją szansę na szczęście.




