Natalia przygarnęła kociaka z ulicy, czuła sie bardzo samotna i nieszczęśliwa

Natalia szła smutna ulicą, łzy spływały jej po policzkach. Nie mogła uwierzyć w to, co się dzieje. Jak to mogło się stać na miesiąc przed jej ślubem? Jak on mógł jej to zrobić? Gdy poszła do domu swojego narzeczonego, chcąc sprawić mu niespodziankę, weszła i zastała tam Darka ze swoja przyjaciółką. Obejmowali się jak zakochani. Nie chcąc słuchać jego wyjaśnień, wybiegła na ulicę i szła przed siebie bez celu, ledwo poruszając nogami.

Pochłonięta smutnymi myślami, nie od razu zauważyła, że nie jest sama. Obok niej, przesuwając małymi łapkami, biegł kotek. Na jego widok, zatrzymała się i powiedziała:

– Co mały, Ty też zostałeś sam? Kociak patrzył na dziewczynę w milczeniu. Pogoda się psuła i zaczynała padać mżawka. Natalia podniosła małe, bezbronne stworzenie i zaczęła iść szybkim, zdecydowanym krokiem w stronę swojego domu.

– No cóż, będziemy żyć bez nich, prawda kochanie? – Powiedziała wycierając łzy.

Kotek, nazwany przez nią Mruczkiem, miauknął w odpowiedzi.

Czas mijał, Mruczek, który miał doskonały apetyt, rósł bardzo szybko. Lubił swoja wybawczynię, zawsze biegał za nią, machając swoim puszystym ogonem. Spał u jej boku i strasznie się denerwował, gdy dziewczyna wychodziła. Długo siedział na progu, patrząc na nią swoimi zielonymi oczami, a potem, wzdychając smutno, właził pod kołdrę i spał. Gdy tylko Natalia wróciła i otworzyła drzwi wejściowe, Mruczek natychmiast wbiegał do przedpokoju, wskakiwał na jej ramiona i miałczał coś po swojemu. Ona głaskała swojego pupila, usprawiedliwiając swoją nieobecność.

Z jakiegoś powodu, kociak nie tolerował obcych ludzi i strasznie się złościł, jeśli ktokolwiek przekroczył próg ich mieszkania. Natychmiast wychodził na przedpokój i zaczynał miauczeć z oburzeniem. Jeśli gość wszedł do kuchni, na przykład po to, żeby wypić herbatę z panią domu, to kot z dziwnie błyszczącymi oczami, biegał po kuchni, nie mogąc znaleźć sobie miejsca. Uspakajał się dopiero wtedy, gdy intruz odszedł i zamknął za sobą drzwi. Przy okazji, na wszelki wypadek, Natalia chowała buty gościa do szafy, żeby Mruczkowi coś nie wpadło do głowy.

Dziewczyna zmieniła pracę. Oczywiście kot nie wiedział, co to oznacza. Wiedział tylko, że teraz jego pani była w domu przez cały dzień. Jedyne co go przygnębiało to fakt, że z jakiegoś powodu, nie spędzała z nim czasu sam na sam, tylko siedziała przy swoim komputerze. Mruczek walczył o jej uwagę, uciekając się do różnych sztuczek. Ocierał się o jego stopy, przynosił zabawki, wskakiwał na kolana, wbijał swój futrzany łeb w jej dłonie. Próbował nawet położyć się na klawiaturze. Dziewczyna odpędzała go, ale był uparty i znów wskakiwał na stół. przeszkadzając jej w pracy.

Wtedy na progu, pojawił się nowy gość o imieniu Krzysztof. Kot poczuł swoim zwierzęcym instynktem, że to nie taki sam gość, jacy przychodzili wcześniej. Wiedział, że to ktoś inny. Natalia też się zmieniła, stała się wesoła, dużo mówiła i śmiała się. W kocią duszę wkradło się złe podejrzenie. Dziewczyna spędzała dużo czasu z nowym znajomym. Jej pupil był wyraźnie o nią zazdrosny i robił wszystko, by być blisko swojej pani. Na przykład wciskał się między nich podczas filmu, zerkając na chłopaka świecącymi oczami. Gdy tylko Krzysiek przytulił Natalię, Mruczek głośno syczał, pokazując, że jest bardzo niezadowolony.

Oczywiście nowy znajomy, starał się zaprzyjaźnić z kotem, przynosił mu różne smakołyki i zabawki, ale zwierzak nie ustępował.

Jak to jednak mówi przysłowie: „Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”. Natalia zachorowała, lekarz wezwany przez Krzysztofa, zdiagnozował u niej ostrą infekcję dróg oddechowych, przepisał leki i odpoczynek w łóżku. Chłopak dosłownie wprowadził się do swojej dziewczyny, aby zapewnić jej odpowiednią opiekę, co wywołało skrajne niezadowolenie Mruczka. Kot podążał za mężczyzną jak cień, dosłownie nie spuszczając z niego oczu, uważnie obserwując każdy jego ruch. Kiedy Krzysiek zbliżał się do łóżka Natalii, jej pupil wskakiwał i kładł sie obok niej.

Dziewczyna otoczona tą podwójną opieką, szybko wracała do zdrowia. Serce kociaka zaczęło się rozmrażać, nie łapał już ręki chłopaka, kiedy ten próbował go pogłaskać. Życie stawało się lepsze.

Pewnego dnia, Krzysztof przyszedł z ogromnym bukietem i głaszcząc kota, zapytał:

– Drogi Mruczku, czy zgodzisz się, abym poślubił Natalię?. Kot miauknął łaskawie, bo już zrozumiał, że cztery kochające ręce są lepsze, niż dwie.

Para zanosiła sie od śmiechu, przytulając swojego pupila.

Oceń artykuł
TwojaCena
Natalia przygarnęła kociaka z ulicy, czuła sie bardzo samotna i nieszczęśliwa