Moja córka to prawdziwy mózg! chwaliła się Helena sąsiadkom, rozciągając dłonie. Zamknęła semestr samymi piątkami! A jeszcze podciąga dodatkową robotę, i nie zabiera nam ani grosza!
Zazdroszczę ci, Heleno! westchnęła Marta, drapiąc się po głowie. Moje dzieci tylko o pieniądze proszą, a naukę w ogóle nie chcą. Zosia mówi, że zaraz po studiach od razu wyjdzie za mąż, niech mąż zapewnia. A mój syn ech! machnęła ręką, rozczarowana własnym potomstwem. Twoja Ania to prawdziwy przykład, żyć chce własnym rozumem.
No tak wyszeptał pod nosem Krzysztof, który właśnie oddalił się o kilka kroków od paplania. Chłopak z chęcią wróciłby do domu, lecz mama jeszcze nie odwiedziła wszystkich sklepów. A gdy ojciec jest w pracy, dzisiaj to właśnie on nosi tytuł nosiciela zakupów. Gdybyś tylko wiedziała, czym zajmuje się siostra w Warszawie, zupełnie byś nie wspominała o niej. I tym bardziej nie chwaliłaby się.
Coś powiedziałeś? spojrzała Helena na Krzysztofa, marszcząc brwi. Czy naprawdę nie może poczekać pięć minut? Kobieta wciąż nie skończyła wszystkiego opowiadać.
Tak, mamo odpowiedział chłopak. Muszę jutro przygotować prezentację i napisać wypracowanie. Może następnym razem pochwalisz się innymi?
Co ty, kochanie! przerwała mu Helena, podniesiona w gniewie. Nie dajcie ludziom mówić! Dobra, idźmy.
Krzysztof wzruszył ramionami, zauważając, że spojrzenia sąsiadek stały się lżejsze. Już nie cieszyły się, że wpadły w oczy kochającej matki. Helena nie mogła przestać gadać o córce, a ton jej opowieści sprawiał wrażenie, że Ania to ideał, do którego wszyscy powinni dążyć.
Jednak on znał prawdę. Wiedział, ale milczał. Nie chciał, by matka się martwiła
—
Czy pani Ania Melnik mieszka tu? rzuciła złośliwie starsza pani, wywołując zamieszanie w Helenie. Za nią stało dwóch mężczyzn, co tylko potęgowało napięcie.
Moja córka właśnie studiuje w stolicy, na Uniwersytecie Warszawskim odparła dumnie Helena. Czego od niej chcecie?
Na uni? Ania? Serio? zachichotał gość, nie kryjąc pogardy. Zniknęła po pierwszym semestrze, nie zdała żadnego egzaminu. Nie dziwi mnie to, bo nie chodziła na zajęcia, szukając jedynie kochanka.
Jak śmiesz snuć plotki o mojej córce! wściekła się Helena, słysząc hałas zza drzwi. Pójdę do sądu za zniesławienie!
Zaskoczenia nie chciała przyznać. Wezwać tę bezwstydną do mieszkania oznaczało przyznać, że ma rację. A może i nie powie nic? Ludzie i tak będą plotkować, prawda?
Proszę przejść przerwał ich ich własny syn, Mateusz. Nie ma sensu dawać paplaninie pożywki. Mamo, wpuszczaj ich.
Ale, Krzysztofie!
Wpuść.
Młodzieniec, choć miał dopiero szesnaście lat, wydawał się starszy niż rzeczywistość. Stał poważny, lekko zdenerwowany. Zaprowadził gości do salonu, gestem zapraszając, by usiedli na kanapie. Dama uśmiechnęła się i wybrała fotel nieco dalej. Mężczyźni stoją w miejscu.
Krzysztofie! Jak możesz ich wpuścić? Przeczytałeś, co Helena o Ani mówiła!
Czytałem. Dlatego puściłem odparł chłopak, podnosząc głos. Ojciec był w delegacji, więc to on pełnił teraz rolę głowy rodziny. Musiał minimalizować szkody.
Co ty
Może lepiej znasz swoją siostrzyczkę odparła matka z sarkazmem. Czy wiesz, gdzie ona jest?
W Warszawie, mamo, nie w akademiku, lecz w wynajmowanym mieszkaniu, które opłaca jej mąż. Nie znam dokładnego adresu, ale wiem, że jej mąż ma dwadzieścia lat więcej niż Ania, ma trójkę dorosłych dzieci i jest niebywale bogaty.
Czyżby jego imię było Grzegorz?
Czy mam zgadnąć, że jesteś jego żoną? zmrużył oczy Krzysztof. Gdzie się zaplątała jego nieogarnięta siostra? Dlaczego ją właśnie szukają?
Na szczęście nie. odpowiedziała zimno Helena. Jestem jego siostrą, mam dość jego brata, który ciągle kombinuję. Grzegorz ma wspaniałą żonę, córkę naszego najbliższego partnera biznesowego. A jej serce krwawi na myśl o innych kobietach przy mężu. Rozwód będzie nieunikniony.
Czy to naprawdę nie wolno pozwolić? mruknęła Helena. Młody chłopak, rozumiesz? Gdzie jest twoja niegrzeczna siostrzyczka?
Nie wiem, ale jej przyjaciółka może coś wiedzieć. Mogę się z nią skontaktować, ale najpierw chcę poznać wasze plany. Mam jedną siostrę, rozumiesz?
Krzysztofie, co to wszystko znaczy? Kto to ten Grzegorz? Jaki wynajęty pokój? Co się stało z moją córką? Helena bladała. Krzysztof ruszył w stronę łazienki, gdzie mama trzymała leki.
Może zadzwonić po karetkę? zasugerowała kobieta, czując się winna.
Krzysztof machnął ręką. Oczywiście, zadzwonił po pomoc, gdy biegł po leki. Pani Nina Wiktoria, najżyczliwsza pielęgniarka, obiecała przybyć w pięć minut. Pewnie była w pobliżu.
Skąd wiesz tak wiele? zapytała Helena z rozpaczą, nie chcąc wierzyć w prawdę. Jej córka kochanka? Jak teraz żyć?
Pamiętasz, kiedy Ania ostatni raz się u nas zgłosiła, jej telefon się zepsuł? Wzięła mój laptop, by pogadać z przyjaciółką, i nie wylogowała się. Przejrzałem jej czaty, trochę się zdziwiłem, zapytałem prosto. Nie zaprzeczyła. Prosiła tylko, byś nic nie mówiła.
Krzysztof autentycznie współczuł matce. Była dobrą, serdeczną osobą, a jedyną wadą miałaby ciągłe chwalenie się dziećmi i ich osiągnięciami. On sam czerwonał się, gdy matka rozpowiadała o jego dyplomach i medaliach.
Później, gdy Helenę położyli pod nadzorem lekarzy, Krzysztof wrócił do gości, ciekaw ich zamiarów.
No i co zamierzacie zrobić?
Nic wielkiego. Damy trochę pieniędzy i przedstawimy kilku ludzi. Niezamężnych, bo to najważniejsze. Mądrzejsza będzie, więc łatwiej znajdzie męża.
Dobrze, zaraz się załatwię westchnął chłopak, czując nadchodzącą niekomfortową rozmowę. Przyjaciółka Anny była bezczelna i podstępna. Musiał wymyślić wyjście. Kiedy przyciągnął uwagę zakończonego semestru. Może brat chciał zrobić siostrze prezent? A skoro mieszka tak daleko, jedynym rozwiązaniem może być kurier.
Proszę, weźcie podał Krzysztof kartkę. Mam nadzieję, że dotrzymacie słowa.
Trzymam, nie martw się.
Wychodząc z mieszkania, kobieta podniosła głos, wyraźnie dla podsłuchujących sąsiadów:
Przepraszam, że was tak poruszyłam, nie miałam innego sposobu, by porozmawiać bez uszu. Mam nadzieję, że nie rozprzestrzenią się złe pogłoski. A jeśli coś się stało, przepraszam Anię osobiście. Wydaje mi się, że ludzie tutaj są dobrzy i nie będą plotkować.
Plotki przybijały się, ale były nijakie. Helena natychmiast je odrzucała, prosząc, by nie oskarżały jej córkę. Choć zaczęła mniej się chwalić, rzadziej wychodziła z domu.
Krzysztof rozmawiał z ojcem, i podjęli wspólną decyzję przeprowadzić się. Helenie było wstyd patrzeć sąsiadom w oczy, bo czuła się, że ich cały czas oszukiwała.
Pewnego słonecznego popołudnia cała rodzina wyprowadziła się. Jak powiedział ciekawski sąsiad Krzysztof do stolicy, bliżej Anny. Tam dobrzy lekarze, a ostatnio matka czuła się gorzej.
Ania już nie wracała, wyskoczyła za mąż i całkowicie zapomniała o rodzinie.
Dajcie znać, co myślicie! wołał narrator, a ekran gaśnie.




