Oksana wraca na Sylwestra do mamy i siostry – chciała zrobić niespodziankę, więc nie powiedziała, że…

Olga wysiadła z pociągu na dworcu w Krakowie tuż przed Nowym Rokiem. Chciała zaskoczyć mamę, dlatego nie dała znać, że przyjeżdża. Stanęła przed starą kamienicą na Kazimierzu i zastukała do drzwi. Po chwili drzwi otworzyła jej młodsza siostrzyczka, Hania, która z piskiem rzuciła się w ramiona Olgi. Dzień zniknął wśród gwaru i śmiechu gdy razem z Hanią kroiły sałatki, mama przygotowywała ulubione danie Olgi: schab po warszawsku.

Coś czułam, że przyjedziesz uśmiechnęła się mama. Nawet kupiłam dziś dodatkowy tuzin jajek, tak na wszelki wypadek. Ale myślałam, że nie będziesz sama. Po Igorze dalej z nikim nie rozmawiasz, Olgo?

Mamo, proszę przerwała Olga, wzdychając cicho.

Nagle zadzwonił jej telefon. Olga zerknęła na wyświetlacz i aż usiadła z wrażenia.

***

Boże, kocham i nienawidzę tego Nowego Roku jednocześnie. Przez te całe sprawozdania i bilanse… myślała wieczorem Olga, kończąc roczny raport przy kuchennym stole.

Szef powiedział jasno: jeśli jutro komisja nie znajdzie błędów, od 2 stycznia ma wolne aż do święta Trzech Króli. Dlatego z całych sił przyłożyła się do pracy. Marzyła o odpoczynku i spotkaniu z mamą oraz Hanią.

Jutro trzeba jeszcze zaliczyć szybkie zakupy w Biedronce prezentu dla mamy jeszcze nie znalazła, za to dla siostry już dawno kupiła nowy telefon.

Bilety na pociąg kupowała z początkiem miesiąca, na wszelki wypadek. Jak coś pójdzie nie tak i szef nie puści, zawsze mogę oddać stwierdziła, wybierając dolną kuszetkę w wagonie sypialnym.

W nocy śniła jej się dziwna scena: była w zimowym lesie pod Krakowem, gdzie spotkała kilkuletnią dziewczynkę, siedzącą samotnie na omszałym pniu i przeglądającą książkę.

Zgubiłaś się? Gdzie są twoi rodzice? spytała Olga.

Nie, ja się jeszcze nie znalazłam. Ty za to nie przegap swojej szansy dziś wieczorem. Wstawaj, oddaj raport, nie śpij, bo to twój dzień! odpowiedziała tajemniczo dziewczynka.

Olga otworzyła oczy. O nie! Omalo nie zaspałam! Dziś, kiedy na 9:00 zaplanowana była ostatnia kontrola, wszystkie dokumenty gotowe

Wystrzeliła z łóżka, makijaż zrobiła w biegu, kawę postanowiła wypić już w biurze. W futrze, z szalikiem zarzuconym na szyję, zbiegła na przystanek.

Na szczęście praca była zaledwie pięć przystanków od domu. Wsiadła do miejskiego autobusu i nagle z przodu spostrzegła dziewczynkę ze swojego snu. Ta tylko puściła jej oczko. W tym momencie ktoś ją szturchnął chłopak poprawiał niezdarnie zsuniety z ramienia plecak. Kiedy Olga ponownie spojrzała do przodu, dziewczynki już nie było.

No pięknie, co za bezsensowny sen pomyślała zmęczona.

W biurze wszyscy byli już na miejscu. Ruch, gwar, śmiechy. Pracowała do południa, ale sprawozdanie oddała bez jednej uwagi. Szef, pan Włodzimierz Nowak, poklepał ją po ramieniu:

Olga, tak jak mówiłem, masz wolne. I jeszcze za wzorową robotę wręczył jej kopertę. Wesołych świąt!

Dziękuję serdecznie, panie Włodzimierzu, i wzajemnie!

Za premię kupiła mamie piękny, ciepły wełniany szal, a Hani jeszcze błękitną bluzkę. Potem zapakowała do torby smakołyki, pierniczki, dobre wino musujące. Ledwie zdążyła na pociąg o 19:30, a po drodze zahaczyła o czyjś plecak i wylądowała jak długa w przejściu wagonu sypialnego.

Poczuła łzy w oczach, kiedy nagle ktoś delikatnie pomógł jej wstać.

Przepraszam najmocniej, to mój plecak, nie zdążyłem go schować…

Miał ciepły głos i szeroki, ujmujący uśmiech.

Naprawdę nic się nie stało Olga poczuła, że oblewa ją rumieniec.

Okazało się, że jechali do tego samego przedziału. Szybko zerknęła na nieznajomego. Wysoki, przystojny, ciemne włosy; popatrzył uważnie.

I wtedy przypomniały jej się słowa dziewczynki ze snu: wieczorem spotkasz swoją szansę.

Może to on

Zaprosił ją do przedziału, pomógł wsunąć torbę pod łóżko, zaproponował herbatę i uśmiech. Przedstawił się:

Andrzej. Jadę służbowo do Krakowa, jutro wracam przed Sylwestrem do Warszawy. A pani dokąd?

Do mamy i siostry, nie widziałyśmy się długo. W pracy dostałam trochę urlopu i chcę popędzić święta z najbliższymi.

A mąż? Chłopak?

Brak. Posłała mu szczery uśmiech. Po Igorze jeszcze nie spotkałam kogoś, z kim chciałabym wkroczyć w Nowy Rok. A pan?

Samotnik. Liczę, że jeszcze spotkam tę jedyną.

Olga w duchu myślała: To pewnie o nim mówiła dziewczynka Znowu się zarumieniła.

Kiedy się pani rumieni, wygląda pani jak świeże jabłko z sadu rzucił z czułością Andrzej.

Chciałabym się nie czerwienić zawsze w najgorszych momentach szepnęła Olga.

Dobra, nie będę już więcej zawstydzał. Zrobimy herbatę? Mama upiekła szarlotkę, kazała podzielić się z sąsiadami w pociągu.

W tej chwili do przedziału weszła starsza kobieta z kilkuletnim chłopczykiem. Przywitali się, ustąpili miejsca nowym sąsiadom. W korytarzu Olga dowiedziała się, że pani Wanda wiezie wnuka do córki Sylwestra nie mogła wziąć wolnego w Warszawie, więc babcia zorganizowała prezent-niespodziankę.

Później wszyscy pili herbatę i jedli domowe ciasta. Olga i Andrzej spacerowali po wagonie, zatrzymując się przy oknie, gdy pociąg przemknął przez rozświetlony zimowy Tarnów.

Czy możemy wymienić się numerami? spytał nieśmiało Andrzej.

Jasne, chętnie odpowiedziała.

A kiedy wracasz?

10 stycznia

To długo. Wiesz co, Olga, z tobą tak łatwo się rozmawia, jakbyśmy się znali całe życie.

Też to czuję. Może to tak w pociągu: dwie nieznajome dusze na chwilę się otworzą i potem pójdą dalej swoją drogą

Może. Idziemy spać?

Uśmiechnęła się. Nad ranem, o dziesiątej, byli już w Krakowie. Olga nie powiedziała rodzinie o swoim przyjeździe miała klucz na taką okazję.

Pożegnali się z Andrzejem przed dworcem: on wsiadł do taksówki, ona z torbami powędrowała w stronę Kazimierza.

Życzę ci, byś tej nocy spotkał kogoś, z kim zostaniesz już na zawsze powiedziała mu na pożegnanie.

I ja ci tego życzę, Olgo. Szczęśliwego Nowego Roku!

Gdy siedziała w taksówce z naręczem prezentów, myślała, że choć bardzo chciałaby jeszcze zatrzymać Andrzeja, nigdy niczego nie wymusza los, jeśli zechce, da im się spotkać jeszcze raz.

Pod domem stanęła, uśmiechnęła się do własnych myśli i zapukała. Drzwi otworzyła rozpromieniona Hania, a Olga ledwo powstrzymała łzy wzruszenia.

Dzień minął jak mgnienie oka przygotowania, śmiech, zapach schabu wyjmowanego przez mamę z piekarnika.

Wiedziałam, że przyjedziesz, Olgo. Wiesz, nawet kupiłam dodatkowe jajka śmiała się mama. Szczerze, nastawiłam się, że nie przyjedziesz sama po Igorze tak się zamknęłaś.

Mamo, proszę, nie rozgrzebujmy tego poprosiła Olga.

Nagle rozległ się dźwięk telefonu. Na ekranie wyświetliło się: Andrzej.

Serce Olgi przyspieszyło.

Cześć. Zdążyłeś wrócić do Warszawy? zapytała drżącym głosem.

No właśnie nie. Dzwonię, bo w Krakowie nikogo nie znam, a pomyślałem czy nie przygarnęlibyście samotnego wędrowca na Nowy Rok?

Olga wybuchła śmiechem, łzy wzruszenia napłynęły jej do oczu.

No, kochany panie, muszę zapytać szefową domu! Mamo, jeśli dołączy do nas mój znajomy z pociągu, bo został w Krakowie i nie za bardzo ma gdzie spędzić Sylwestra?

Ależ oczywiście, niech dołącza! Trochę męskiej energii nam nie zaszkodzi.

Słyszałeś, Andrzeju? Zapisuj adres! rzuciła Olga, mrugając radośnie do mamy.

Dziewczynka ze snu miała rację obudziła ją na czas. Olga zdążyła wszystko załatwić i właśnie tego wieczoru spotkała swoją szansę na szczęśliwe życie.

Oceń artykuł
TwojaCena
Oksana wraca na Sylwestra do mamy i siostry – chciała zrobić niespodziankę, więc nie powiedziała, że…