W POSZUKIWANIU KOCHANKI — Wario, co ty wyprawiasz? — zdziwił się mąż na widok żony podającej mu sz…

W POSZUKIWANIU KOCHANKI

Ola, co ty robisz? zdziwił się mąż, patrząc, jak żona podaje mu spodenki i koszulkę.
Nic takiego. Jak będziesz tu dalej leżał, wszystkie kochanki już rozdzielą! Ola zdarła z niego kołdrę, a po plecach Mirka przebiegły dreszcze.
O czym ty w ogóle mówisz?
Po tym, co wczoraj palnąłeś, że niebawem znajdziesz sobie kochankę, podjęłam decyzję. Czas nadszedł, Mirek. Jest wpół do szóstej, wstawaj czas ruszać na pole walki o serca kobiet!
Ale przecież żartowałem Pokłóciliśmy się, zapomniałaś już? Przepraszam, nie miałem racji.
Nie, nie, wszystko powiedziałeś szczerze. To ja zawiodłam. Zaniedbałam nasz płomień namiętności. Całe paliwo wypaliłam tylko na siebie. Teraz została tam jedna popiółka, na której nawet ziemniaka nie upieczesz. Naprawiam się. Wstawaj.
Wyrzucasz mnie?
Mobilizuję cię! Od dziś codziennie ćwiczenia, aż w końcu pozbędziesz się tego brzuszka. Kochanka to nie żona talizman Michelin nie będzie jej potrzebny. Wstawaj, z łóżka!
Niestety, Mirek wiedział, że żona tak łatwo nie odpuści. Zsunął się więc z łóżka i, szukając odkupienia, z trudem wciągnął spodenki na majtki.
Przypomnij, żebyśmy kupili ci kąpielówki. W tych swoich spadochronach jeszcze cię z łoża miłości wywieje!
Po dziesięciu minutach biegu wokół domu, pod czujnym okiem „trenerki”, półżywy Mirek doczołgał się do domu, padł i próbował wrócić do łóżka, czołgając się po podłodze jak gąsienica.
A gdzie to? zatrzymała męża Ola.
Chcę umrzeć spokojnie we śnie, w łóżku.
Umierać nie możesz, kochanki szukamy, a nie patologa. Marsz pod prysznic! Minimum dwa razy dziennie będziesz się teraz mył. Mnie już zatruwałeś swoimi naturalnymi zapachami, ale innym oszczędź. Rano i wieczorem zęby szorować! dobiegło zza drzwi. Głowę porządnie umyj, dziś idziemy do studia fotograficznego.
Po co?
Zrobimy zdjęcie na portal randkowy. Sama ci nie zrobię, bo znam cię za dobrze i nawet przez obiektyw będę widziała mechanika, króla piwa i fana smażonych klusek z masłem, a nam potrzeba pełnokrwistego samca.
Ola, może już wystarczy tych żartów?
Nie trać sił na gadanie. Zostaw to dla pięknych dziewcząt. Chodź, wybieramy kandydatkę.
Tu Mirek odzyskał trochę radości: czasem lubił poprzeglądać zdjęcia na portalach randkowych, teraz mógł to zrobić oficjalnie i bez konsekwencji. Zaczął przeglądać propozycje.
A może ta?
Żartujesz?
A co nie tak?
Mirek, jak widzę „twoją” kochankę, powinno mi się robić wstyd za siebie, a nie za ciebie. Spójrz sam. Twój stary fiat lepiej prezentował się przed sprzedażą. Na niej można by tabliczkę powiesić: „Uwaga, możliwość odpadnięcia tynku”.
To może ta?
TA!? przeraziła się Ola. Jak ja poznam potem ludziom w oczy patrzeć, jeśli mój mąż mnie zdradzi z „byle kim”? Spójrz tutaj, o, idealna opcja!
Oszalałaś? Taka nawet na mnie nie spojrzy
O rany. No i co ja w tobie widziałam, wiecznie niepewnym sobie Pinokiu? Czym mnie przekonałeś, że już piętnaście lat razem trwamy?
Poczuciem humoru? zgadywał Mirek.
Mirek, bądźmy szczerzy gdyby od twoich żartów miało coś zależeć, już w miesiąc miodowy byś został wdowcem. Lepiej nie drażnić losu. Idźmy do sklepu, kupimy ci porządny garnitur, a kochankę wyłowimy na żywca.
Ola, daj już spokój, może się pogódźmy?
A gdzie tu była kłótnia? Posiadanie kochanki to status każdego udanego faceta. A żona takiego faceta też zyskuje na prestiżu. Może nawet na jednej nie poprzestaniemy.
W galerii handlowej Ola zaprowadziła męża do najdroższego butiku i niemal goła rozebrała wszystkie manekiny.
Ola, te spodnie i marynarka kosztują jak komplet zimowych opon protestował Mirek, gdy upychała go do przymierzalni.
Spokojnie, gumy też ci kupimy w aptece, jakie chcesz. Letnie, zimowe, z podwójną ochroną. Nie chcę tu potem żadnych kwiatków od obcych.
Ola!!!
Co Ola? Bezpieczeństwo to podstawa. Wybieramy przecież nie hulajnogę, tylko przeciwprostokątną do naszego miłosnego trójkąta. Dzwoniłeś już do szefa?
W jakiej sprawie? pytał Mirek, wkładając rękaw do marynarki.
Finansowej oczywiście! Teraz potrzebujesz podwyżki. Jak zamierzasz dwie kobiety utrzymać na swojej pensji? Ja tam przeżyję na pierogach i kapuśniaku, ale kochanka to nie przejdzie. Tam jak z wylewką: jedna kolacja, trzy kieliszki wina, pięć gwiazdek w hotelu zaoszczędzisz i wszystko się zawali.
Mirek w końcu się wystroił i poprawił krawat.
Przystojniak jak w dniu ślubu! uroniła łzę Ola.
Ładnie panu, przyznała pani z sąsiedniej przymierzalni.
Będzie pani brać? Szukamy kochance męża.
Nie, dziękuję, ja mam już swojego uśmiechnęła się zuchwale nawet trzech.
Mirek, takiej nie bierz ostrzegła Ola. Nam trzeba wiernej, jak karta z innego banku, na którą bezpiecznie możesz przelać środki. To co, idziemy cię wypsikać wodą toaletową i wypuszczamy cię w świat!
Chodzili po galerii jeszcze z godzinę, póki Ola z uznaniem nie kiwnęła głową.
Dobrze, Mirek, jesteś gotów, nawet bez zdjęcia. Idź i pamiętaj, czego cię nauczyłam: bądź stanowczy, galant i pewny siebie, tak jak wtedy, gdy sprzedawałeś nasz stary samochód.
Ola poszła do domu gotować kapuśniak, a Mirek ruszył na łowy, do których szykowano go cały ten długi dzień.
Po godzinie w mieszkaniu rozległ się dzwonek domofonu.
Dzień dobry, śliczna pani. Czy mąż jest w domu? nieznajomy, uwodzicielski głos przeszył serce Oli, a nawet słaba jakość głośnika dodała mu seksapilu.
Och, wyrwało się Oli, gdy chochla wypadła jej z dłoni. Nie, poszedł do kochanki.
Może mnie pani wpuścić, mam dla pani propozycję.
Tych parę słów sprawiło, że Ola poczuła falę gorąca i zarazem dreszcze; nawet miała ochotę sięgnąć po paracetamol, lecz w końcu nacisnęła trzy razy przycisk domofonu. Po trzech minutach w drzwiach stanął Mirek, z wielkim bukietem czerwonych róż. Przesunął delikatnie Olę za biodra i w przedpokoju zrobiło się natychmiast duszno.
Płakałaś? zapytał Mirek, widząc czerwone oczy żony.
Trochę. Uznałam, że nawaliłam, ale chyba ta nawałka była potrzebna.
W takim razie mam nadzieję, że nie odmówisz miło spędzić wieczoru z przystojnym kompanem? w oczach Mirka błyszczała zadziorność i jeszcze chyba pięćdziesiąt gramów wódki dla odwagi. Zapraszam do restauracji, gdzie opowiem zachwycającą historię twojego uroku. To dokumentalna opowieść, ale myślę, że ci się spodoba.
Ch-ch-chcę wyjąkała Ola, wchodząc w grę tylko kapuśniak z kuchenki zdejmę i rzęsy wytuszuję.
A ja zamówię taksówkę przytaknął Mirek.
Gdzie jedziemy? na twarzy Oli rozkwitł szeroki uśmiech.
Do restauracji z pięcioma gwiazdkami!
W naszym mieście takich nie ma. Są tylko pizzerie Pięć serów.
To idziemy tam! Dla mojej kochanki tylko to, co najlepsze.
A pańska żona nie będzie zazdrosna?
Postaramy się, żeby była mrugnął z uśmiechem Mirek.

Oceń artykuł
TwojaCena
W POSZUKIWANIU KOCHANKI — Wario, co ty wyprawiasz? — zdziwił się mąż na widok żony podającej mu sz…