Gdy z mężem klepaliśmy biedę, teściowa kupowała sobie futro, telewizor i żyła jak królowa. Ale la…

Dziennik, 7 czerwca

Gdy wracam myślami do czasów, gdy razem z mężem nie mieliśmy prawie nic, nie mogę nie wspominać mojej teściowej. Kupowała sobie futro, nowy telewizor i żyła jak królowa, podczas gdy nam trudno było związać koniec z końcem.

Ale lata później los się odmienił choć nie do końca dla wszystkich…

Miałam 18 lat, kiedy zaszłam w ciążę. Rodzice nie chcieli mi pomóc, uznali, że jestem za młoda na dziecko. Rafał, mój mąż, właśnie został powołany do wojska. Babcie z obydwu stron zgodnie stwierdziły:

To twój problem, nie mój, dziecko.

Nie chcę teraz zajmować się twoim dzieckiem usłyszałam od mamy.

Teściowa w ogóle nie chciała ze mną rozmawiać.
Musiałam przeprowadzić się do ciotki siostry mojego taty.

Wtedy miała 38 lat, nie miała dzieci i całą siebie oddała pracy. Nie oceniała moich rodziców:

Rozumiem ich. Kiedy się urodziłaś, nie było łatwo. Dużo się napracowali. Zdarzało się, że nie mieliście co jeść. Twój ojciec w nocy wyładowywał wagony, żeby zarobić trochę grosza.

Teraz jednak mają dwupokojowe mieszkanie i tata dobrą pensję. Mama pracuje, a ja właśnie zostanę mamą.

Naprawdę ich to nie rusza? spytałam ciotkę.

Chcą teraz żyć bardziej dla siebie. Nie powinnaś ich za to potępiać. Zobaczysz, jeszcze im się odmieni.

Nie dostałam od nich żadnego wsparcia. Spakowałam się i zamieszkałam u cioci.

Kiedy Rafał wrócił z wojska, nasz syn miał już półtora roku. Przez ten czas teściowa nie odwiedziła nigdy wnuczka. Rodzice byli u mnie dwa razy.

Rafał zatrudnił się jako mechanik samochodowy, próbując jednocześnie dokończyć technikum, ale nie wyszło. Nadal mieszkaliśmy u cioci. Kiedy syn poszedł do przedszkola, a ja znalazłam pracę, ciotka musiała się wyprowadzić w inną część miasta. Wynajęliśmy więc małe mieszkanie.

Niedługo potem zmarła babcia Rafała. Teściowa sprzedała jej mieszkanie, zrobiła remonty i kupiła wszystko, na co miała ochotę. Rafał próbował ją namówić, by nam zostawiła to mieszkanie, proponował spłacać je w ratach i w końcu wykupić, ale nie chciała o tym słyszeć.

Dlaczego mam rezygnować ze swoich marzeń i wygód? Od dawna chciałam zrobić tu remont. Chcecie robić remonty zróbcie sobie u siebie odpowiedziała Rafałowi.

Pięć lat później urodziła się nasza córka. Wiedzieliśmy, że musimy mieć własne cztery kąty. Rafał wyjechał do pracy do Anglii, ale odkładanie na własne mieszkanie wcale nie przyszło łatwo. Nadal mieszkałam z dziećmi w wynajętym lokalu.

Mama została sama w dużym, trzypokojowym mieszkaniu po rozwodzie z tatą, który odszedł dwa lata wcześniej. Mimo to nie znalazła w sobie miejsca dla mnie i wnuków. O przeprowadzce do teściowej nie było mowy wiecznie robiła remonty albo po prostu nie chciała pomóc.

Po kilku latach ciężkiej pracy Rafała za granicą uzbieraliśmy jednak środki, żeby kupić swoje mieszkanie. Bez żadnej pomocy.

Dziś Bartek kończy ósmą klasę, a Gabrysia jest w drugiej. Umiemy liczyć każdą złotówkę. Odkładaliśmy wytrwale i dziś każdemu z nas niczego nie brakuje. Oboje mamy samochody, co roku jeździmy nad Bałtyk na wakacje.

Jedyną osobą, której jesteśmy naprawdę wdzięczni, jest moja ciotka Maria. Dziś, gdyby mnie o coś poprosiła, zawsze znajdę czas i siły, by się odwdzięczyć.

Rodzice mają teraz trudniej. Mama straciła pracę ostatnio dzwoniła, czy mogę jej pomóc, ale odmówiłam.

Podobnie teściowa od paru lat na emeryturze, nie chciała żyć skromniej. Roztrwoniła wszystko, co dostała ze sprzedaży tamtego mieszkania po babci. Rafał stanowczo się sprzeciwił, gdy prosiła o wsparcie. Zasugerował, że może sprzedać duży odremontowany lokal i kupić coś mniejszego.

Dziś nie jesteśmy nikomu nic winni. Wychowujemy dzieci inaczej, niż sami byliśmy wychowywani pomagamy, gdy tego potrzebują. Wierzę, że kiedyś na stare lata będziemy mogli liczyć na ich pomoc.

Oceń artykuł
TwojaCena
Gdy z mężem klepaliśmy biedę, teściowa kupowała sobie futro, telewizor i żyła jak królowa. Ale la…