Słuchaj, muszę Ci opowiedzieć, co ostatnio przeżyłam z moim synkiem w przedszkolu coś niesamowitego! Mój Adaś ma świetną pamięć, zawsze umie wszystko na pamięć. W przedszkolu znał wszystkie role z występów, więc nigdy do końca nie było wiadomo, w jakim stroju wystąpi, bo dzieci się rozchorowują, a on potrafi wejść w każdą rolę bez problemu.
Na przedszkolny bal noworoczny przypadła mu rola ogórka. Jak się dowiedziałam o tym tuż przed swoją nocną zmianą w szpitalu, pobiegłam do sklepu po zieloną koszulkę, blok techniczny i całą noc szyłam mu do kompletu zielone szorty. Czapeczkę z kartonu zrobiłam na szybko i doczepiłam mu taki fajny ogórkowy ogonek z drutu owiniętego zielonym materiałem. Kreatywność level hardcore.
Ale na przedstawienie miał iść z nim tata. Szczerze mówiąc, nie byłam spokojna, więc rano zanim wyszłam na dyżur, wytłumaczyłam mężowi krok po kroku, jak ubrać Adasia i jak przypiąć czapeczkę.
W połowie zmiany dzwoni do mnie pani Kasia z przedszkola, cała roztrzęsiona, że główny bohater się rozchorował i jutro Adaś zostanie… Bolkiem! Ja w stresie pytam przez telefon, czy Bolek może być w stroju ogórka, a ona zamilkła tak wymownie, że wiedziałam, że to nie przeszło.
Dzwonię do męża do pracy mówię o tej katastrofie, a on rozanielonym głosem twierdzi, że nie ma się czym martwić, bo weźmie dwóch kolegów chirurgów i oni super ekipa załatwią wszystko. Słuchaj, trzech chirurgów, on uważa, że ogarną nawet kostium na Eurowizję! Mówi, że pojadą wszyscy do nas do domu i naprawią sytuację. Ja oczywiście byłam wtedy w trybie wszystko będzie dobrze, instynkt matki chyba stracił zasięg…
Wieczorem dzwonię do domu, Adaś odbiera i mówi, że kupili białą koszulkę, tata klei żółty karton, wujek Wojtek gotuje kolację, a wujek Mietek się śmieje. Godzinę później Adaś informuje, że kładzie się spać, wujek Mietek wyciął z żółtego kartonu kółko i dorysowuje oczka, wujek Wojtek otwiera słoik ogórków kiszonych, a tata aż czka ze śmiechu.
Po północy dzwonię znowu, mąż mówi, że Wojtek i Mietek padli i już śpią i że jest lekki problem. Bolek, zupełnie przypadkiem, został przyklejony na biały t-shirt krzywo, bo wujek Wojtek użył super glue. Jak Mietek próbował to odkleić, koszulka się porwała. Więc przyszyli wyciętego Bolka… chirurgicznym jedwabiem do zielonej koszulki ogórka. Mówi, że wyszło nawet nieźle, choć nie potrafię tego sobie wyobrazić.
Na dokładkę dorobili Bolekowi trzydzieści zębów uśmiech od ucha do ucha! Ale zabrakło im białego kartonu na dwa zęby. Powiedziałam, że w tłumie trzydziestu nikt nie zauważy brakujących zwłaszcza w przedszkolu.
Mąż zapewnia, że mogę się nie przejmować, spokojnie pracować i Adaś będzie miał najlepszy kostium na balu. A kto to tak chrapie w tle? To Mietek, który tak się zapracował przy wycinaniu zębów, że zasnął na fotelu.
Całą noc coś mnie gryzło, miałam przeczucie, że będzie z tego kabaret. Zaraz po dyżurze wybłagałam u ordynatora godzinę wolnego, żeby wpaść na bal.
Trochę się spóźniłam już z korytarza słyszałam śmiechy i piski. Zaglądam ostrożnie do sali…
Pod choinką skacze Bolek. Ogromna żółta kula przykleiła się synowi do przodu i sięgała od brody aż do kolan. Oczy rozjechane na boki, trzy chirurgiczne szwy nad oczami wyglądały jak życiowe zmarszczki starego Bolka. Najlepsze były jednak zęby ogromna dziura na dwa przednie! Wyglądał jak Bolek po ciężkich przejściach… co najmniej z dwoma odsiadkami i długim doświadczeniem życiowym, a do tego dopełniała to wszystko ogórkowa czapeczka z zielonym ogonkiem.
Wtedy Adaś zaczął recytować swój wierszyk: Kogo takiego zobaczycie jeszcze? (była jeszcze druga zwrotka, ale nikt się jej już raczej nie wsłuchiwał). Pani Kasia opadła na pięty, rodzice płakali i śmiali się na raz…
No i tak skończyła się kariera naszego Bolka-Ogórka. Do dziś jak sobie to przypomnę, łzy mi lecą, ale już ze śmiechu!



