Z Piotrem znaliśmy się od szkoły średniej. Nasza miłość była szalona. Na początku nie spieszyło nam się do ślubu. Pierwsze skończyliśmy studia i zdobyliśmy pracę, ja zostałam ekonomistką, a on projektantem. Gdy już zaczęliśmy zarabiać, stanęliśmy na ślubnym kobiercu. Oboje mieliśmy wtedy po 25 lat. Postanowiliśmy nie mieć jeszcze dzieci. Najpierw chcieliśmy kupić mieszkanie.
Oszczędzaliśmy przez pięć lat. Ograniczaliśmy się we wszystkim i nie pozwalaliśmy sobie na nic. Żadnych wystawnych świąt, żadnych prezentów. Żyliśmy bardzo skromnie. Dochodziło nawet do konfliktów na tym tle.
W końcu udało nam się uzbierać trochę pieniędzy, rodzice dołożyli resztę i kupiliśmy dwupokojowe mieszkanie.
Któregoś dnia, postanowiłam uszczęśliwić męża i zaczęłam rozmawiać o posiadaniu dzieci. W końcu mam już trzydziestkę. Kupiłam różne smakołyki, wino, świeczki. Czekałam na męża z pracy, ale on się spóźniał. Zadzwoniłam do niego, nie odebrał. Kiedy przyjechał, zobaczył wszystkie moje przygotowania, powiedział, że jest zmęczony i poszedł spać. Rano zaczęłam do niego mówić, ale on tylko machał. Wieczorem przyszedł z klatką i chomikiem.
– To jest Tino, więc nie będziesz się nudzić.
– Piotrek, czyś Ty postradał zmysły? Chcę mieć dzieci, a nie zwierzątka.
– Luiza, ja jeszcze nie chcę mieć dzieci.
Było lato, chciałam pojechać z mężem nad morze. Zaczęłam wybierać kostium kąpielowy, a Piotrek powiedział, że nie dadzą mu urlopu. Po za tym jedzie w delegację na drugi koniec Polski.
– Świetnie! Ja też pojadę z Tobą! – Krzyknęłam radośnie.
– Mam tam co robić. Nie będę miał czasu na odpoczynek. Jedź gdzieś sama z koleżanką.
Zostałam w domu i czekałam na niego.
Nadeszła zima, wszyscy przygotowywali się do Bożego Narodzenia. Udekorowałam choinkę i całe mieszkanie, było jak w bajce. Nie mogłam się doczekać świąt, bo miały być wyjątkowe, dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Postanowiłam zrobić mężowi niespodziankę i powiedzieć mu o wszystkim w Wigilię. Włożyłam test do koperty i wsunęłam do szuflady.
Piotr wrócił do domu smutny, usiadł i powiedział, że musimy poważnie porozmawiać.
– Poczekajmy do Świąt – powiedziałam.
– Wolałbym nie, to nie jest raczej miła niespodzianka.
– Dobrze – usiadłam naprzeciwko niego.
– Nie czuję, żeby nasze małżęństwo miało szanse przetrwać. Żyjemy jak siostra i brat. Nasze uczucia już się wypaliły.
– Ale to nieprawda, muszę Ci coś powiedzieć!
Piotrek nie dał mi dokończyć i przerwał:
– Odchodzę od Ciebie. Powinniśmy od siebie odpocząć, a potem podejmiemy decyzję. Możemy sprzedać mieszkanie i podzielić się pieniędzmi.
– Masz kogoś?
– Nie, ale ja już nic do Ciebie nie czuję – wstał i poszedł się spakować.
Chciałam błagać, żeby nie odchodził, zatrzymałam go w progu.
– Poczekaj Piotrek, chciałam Ci coś dać, nie możesz odmówić – podałam mu torbę z zegarkiem i kopertą, w której znajdował się test. Spojrzał na mnie lodowatym wzrokiem. Wziął obojętnie podarunek i rzekł:
– Pod choinką jest też prezent dla Ciebie. Po prostu otwórz go po moim wyjściu.
Tydzień przed Świętami nie byłam sobą. Nie miałam ochoty na nic.
Pewnego wieczoru, zobaczyłam mojego męża w towarzystwie młodej kobiety w sklepie. Był wesoły, wręcz radosny. Jego oczy się świeciły. Pomyślałam, że jest zakochany.
Widziałam, że jego towarzyszka ma pogodne usposobienie. Byli spokojni i beztroscy i zdałam sobie sprawę, że on już do mnie nie wróci.
Boże Narodzenie przywitałam z chomikiem, a rano przypomniałam sobie o prezencie. Otworzyłam kopertę, w której był jednoosobowy wyjazd do ośrodka narciarskiego na tydzień.
Dotarłam na miejsce. Przywitano mnie i wysłano do domku. Był bardzo ładny i komfortowy. W środku stała choinka, która pięknie pachniała, a w kominku strzelał ogień. Zobaczyłam ogromne łóżko, obok którego leżały męskie ubrania. Drzwi otworzyły się i do środka wszedł Swięty Mikołąj.
Kto tutaj jest? – wykrzyknął ze zdziwieniem, zdejmując swój strój.
Zobaczyłam młodego człowieka.
– Ja, ja zostałam tu skierowana!
– Tutaj? To jakaś pomyłka! Chyba, że to prezent świąteczny. Czy będziesz ze mną mieszkała?- Roześmiał się.
– Właściwie to nie zamierzam. Czy ten dom ma numer 6?
– Nie, to trochę dalej, chodźmy!
Tak poznałam Witka. Przyjeżdżał tu co roku ze swoimi siostrzeńcami. Pod koniec tygodnia zdałam sobie sprawę, że jestem w nim zakochana. Jednak co zrobię z tym, że jestem w ciąży z Piotrem? Nie mogłam go tym obciążyć, wyjechałam, poprostu zniknęłam.
Urodziłam syna. Piotr postanowił nie sprzedawać mieszkania i zostawił go dla mnie, gdy dowiedział się, że jestem w ciąży. Przyszedł raz zobaczyć Mateusza i więcej się nie pokazał. Co miesiąc przysyła mi pieniądze.
Gdy Mój synek skończył dwa lata, przypomniałam sobie o Witku, zapragnęłam go znowu zobaczyć. Pojechaliśmy więc z Mateuszem w to samo miejsce. Dowiedziałam się, gdzie przebywa mężczyzna, w którym się zakochałam. Poszliśmy do niego i od tamtej pory nie rozstajemy się nawet na chwilę, a mój syn myśli, że to jego tata i niech tak zostanie.




