13kwietnia 2024r.
Dziś znowu wpadłem w ten sam wir nieufności, który od sześciu miesięcy przygniata nasz związek. O świcie, kiedy wchodzę do kuchni, Jagoda moja dziewczyna trzyma w rękach moją koszulę, a w jej oczach widać żółtą plamę, niemal różową, jakby ktoś zostawił tam odcisk szminki.
Maksymilianie, co to jest? zapytała surowo, podnosząc koszulę. Co to za różowa plama? Czy to czyjś makijaż? Czyżbyś znów został w pracy po godzinach?
Jagodo, co ty tak mówisz? odpowiedziałem zmęczony, przeglądając rzeczy po zmianie. Jestem po dyżurze. Jaką szminkę? W naszym oddziale jest tylko pielęgniarka, babcia Nadzieja. Naprawdę jestem wykończony.
Jagoda przycisnęła usta, zgnieciła koszulę i udała się do łazienki. Z westchnieniem wróciłem do swojego fotela.
Mijało już ponad pół roku, odkąd my ja i Jagoda jesteśmy razem. Z pozoru wszystko układało się idealnie, oprócz jednego: Jagoda była nadmiernie zazdrosna. Potrafiła znaleźć powód do niepokoju nawet tam, gdzie nie było go wcale.
No, zobacz jękła Jagoda, wskazując na plamę. To dowód, że mnie zdradza.
Podniosła koszulę i podała ją siostrze, Katarzynie, krzyżując ręce. Była wyraźnie zdruzgotana. Katarzyna przyjrzała się plamie, wąchając ją, po czym wybuchła śmiechem.
Co tak się śmiejesz? obraziła się Jagoda.
To tylko od soku owocowego.
Jagoda natychmiast wyciągnęła koszulę z rąk siostry, wciągnęła zapach i na jej twarzy malowało się zdziwienie połączone z dezorientacją.
Czas się uspokoić. Nie rozumiem, skąd bierze się u ciebie ta dziwna podejrzliwość powiedziałam, siadając naprzeciw niej.
Nie zaczęliśmy dopiero spotykać się. Ja go wyciągnęłam z poprzednich związków przyznała, odwracając wzrok. Rozumiesz? Zdradził swoją byłą ze mną. Myślałam, że ode mnie odejdzie, ale potem zrozumiałam, że nie że zostanie. I…
To nie powód, by gadać o zdradzie. Naucz się ufać.
Ufam, ale wciąż się martwię. Boję się, że go stracę.
Katarzyna pokręciła głową, nie wiedząc, co powiedzieć.
Gdzie byłeś? zapytała, krzyżując ręce. Pierwsza w nocy.
Znużony westchnąłem.
Jagodo, sama mnie wypuściłaś, żebyśmy posiedzieli z chłopakami i obejrzeli mecz. Trochę się odprężyliśmy. Co nie tak?
Dmytro już dawno w domu, dzwoniłam do Lisy. Gdzie byłeś przez ostatnie dwie godziny?
Dmytro pojechał wcześniej, bo obiecał żonie, a ja i Siergiej zostaliśmy. Jagodo, uspokój się. Idę spać.
Zszedłem do sypialni i położyłem się na łóżku, chcąc zapomnieć o jej chronicznej zazdrości i przywrócić spokój, jak dawniej. Niestety, Jagoda znowu wszystko popsuła, jak zwykle.
Po zakupach wyszła ze sklepu przy ulicy Jana Pawła II i patrzyła w telefon, nie zwracając uwagi na otoczenie. Przypadkowo odwróciła głowę i zobaczyła, że po drugiej stronie ulicy przy moim drzwiach stała blądutka dziewczyna, uśmiechnięta, przytulająca się do mnie bez wstydu.
Moje oczy zamglone, Jagoda rzuciła torbę z zakupami i rzuciła się w moją stronę, chwyciwszy mnie za rękę i odciągając od niej.
Wiedziałam! krzyknęła. Wiedziałam, że mnie zdradzasz. Jesteś bezwzględny!
Patrzyłem na nią przygnębiony, ręce moje ściskały się ze złości, a oczy rzucały wina na blondynkę, która stała obok i nie rozumiała nic.
Jagodo
Nie mów nic. Znasz moje wymówki. Nie chcę słuchać kolejnych wymówek.
To moja siostra, dwukrotnie spokrewniona przerwałem jej.
Co? zamarła Jagoda.
To córka mojej ciotki Inny. Znasz ją. A Wiktoria to moja siostra, dorastałyśmy razem. Lepiej wróć do domu. Porozmawiamy tam.
Jagoda posłuchała, wyrzucając mi jedynie krótkie przepraszam.
Wróciłem do domu późno. Byłem bardzo zdruzgotany; usta były ściśnięte tak mocno, że wydawało się, że ich nie ma, a oczy nie chciały już patrzeć na Jagodę.
Maksymilianie
Mam dość wyznałem. Nie rozumiem, skąd bierze się u ciebie taka silna zazdrość. Od pierwszego dnia słyszę jedynie podejrzenia. Twoje spojrzenie zawsze pełne jest nieufności. Zazdrościsz mi o pacjentów, pielęgniarki, lekarzy, każdy latarnik. To już przeszło granice i jestem wykończony.
Maksymilianie! krzyczała Jagoda. Chcesz ze mną zerwać? Proszę, wybacz mi, kocham cię! Zrobię wszystko, żeby się nie powtórzyło.
Jagoda padała na mnie, chwytając mnie za ręce i wpatrując się w oczy. Czułem żal do niej, naprawdę ją kochałem i zerwałem, dla niej, pięcioletni związek. Nigdy nie pomyślałem, że będę w stanie podjąć taką decyzję, ale Jagoda zdobyła moje serce. Teraz wątpliwości pożerały mnie od środka.
Kocham cię szepnąłem, ściskając jej dłoń i patrząc w jej oczy. Ale to, co robisz, jest nienormalne. Nie mogę tak żyć
Nie będę już szlochała. Tylko zostań ze mną. Nie rozumiesz, nie wyobrażam sobie życia bez ciebie.
Wypuściłem ją z ramienia i westchnąłem. Nie mogłem po prostu odejść, mimo wszystkiego, co zrobiła.
Kilka kolejnych miesięcy nasz związek wydawał się wreszcie stabilny; Jagoda nie zdradzała zazdrości, przynajmniej nie pokazywała tego, a ja cieszyłem się jej towarzystwem i nie spieszyłem się do pracy. Nadeszła jesień, sezon grypowy, pacjentów było więcej. Nie mogłem przychodzić wcześniej, zmęczenie przytłaczało mnie, więc jadłem w domu i szedłem spać.
Jagoda znów zaczęła podejrzewać źle. Najpierw starała się wierzyć, nie pytając, skąd pachnie moja koszula obcymi perfumami. Pracujemy w przeważnie żeńskim zespole, więc nie było powodu do niepokoju, ale z każdym dniem jej podejrzenia rosły. Obserwowała mnie, przeglądała koszule, szukała dowodów.
Po pracy od razu poszedłem pod prysznic, dając sobie niewiele czasu, bo chciałem szybko wrócić do łóżka. Prawie bezszelestnie otworzyłem drzwi i zobaczyłem, jak Jagoda szybko przewija coś w moim telefonie.
Jagodo co robisz?
Zarzuciła telefon i odpowiedziała:
Tylko dzwonić muszę.
Spojrzałem na jej telefon w różowej obudowie leżący na poduszce.
A swój nie masz?
Rozładowany.
Ekran telefonu Ksenii rozbłysł, ktoś napisał:
Naprawdę? Całkiem rozładowany? To już kłamiesz. podnieciło mnie to. Może mam jeszcze coś o tobie dowiedzieć się?
Przepraszam spuściła głowę.
No i co znalazłaś? Mistrz westchnąłem, coraz bardziej zirytowany.
Jagoda pokręciła głową.
Milcząco podszedłem do szafy i zacząłem pakować rzeczy. Jagoda wstała z łóżka, chwyciła mnie za rękę.
Proszę, nie! Nie chcę tego. Obiecuję, że ci ufam Maksymilianie!
Nie, Jagodo, po raz pierwszy ci wybaczyłem, a drugi raz nie chcę stać na kłodzie. Mam dość. Chcę po prostu żyć spokojnie, ufać i być ufanym. To nie jest życie
Po pół godziny spakowałem wszystkie rzeczy pod presją Jagody. Siedziała na łóżku, trzymając kolana w dłoniach.
Kocham cię. Naprawdę. Ale tak już nie mogę. A ty? Nie zmienisz się.
Wyszedłem z wynajmowanego mieszkania i pojechałem do rodziców. Byłem wyczerpany.
Nieufność niszczy każdą relację, nieważne jak mocna, zapisałem dziś w dzienniku. Może Jagoda bała się, że kiedyś ją zdradzę, tak jak zdradziłem swoją byłą, ale to ja ją wybrałem, wybrałem takiego człowieka. Bez zaufania nie ma ani miłości, ani przyjaźni, ani żadnego związku. To była moja najgorsza pomyłka.
Lekcja, którą zabieram ze sobą: zaufanie jest fundamentem każdej relacji; jeśli je połamiesz, budowa od nowa będzie nieustannie krzywym otworem.




