Gdy byłeś na delegacji

Zosiuśka, już jestem, witaj!

Ooo, Wojtku?! Skąd tak wcześnie? Przecież miałeś wrócić dopiero za trzy dni

Kobieta, może trzydziestoletnia, wyszła w pośpiechu na korytarz, mocniej owinęła się satynowym szlafrokiem i spojrzała zdezorientowana na męża stojącego w drzwiach.

Chciałem zrobić niespodziankę, Zosieńko. Chyba się udało! Czy nie cieszysz się na mój widok? szeroko uśmiechnięty, postawny Wojtek był zachwycony reakcją.

Cieszę się ogromnie! Idź od razu do kuchni, zaraz ci coś podgrzeję

Wojciech, dumny z własnego pomysłu, kiwnął żonie głową i ruszył do kuchni. A tam istna uczta: świeże truskawki, czekolada, kolacja prosto z piekarnika Jakby specjalnie dla niego.

No Zosia, zaskoczyłaś mnie! Tak się nagotowałaś Skąd wiedziałaś, że właśnie dziś wrócę? Jakaś ty domyślna!

Naładował sobie obficie na talerz i zaczął z apetytem zajadać. Żony dalej nie było, ale Wojtek uznał, że pewnie dla niego się stroi. Stara się

Wojtek, ja My

No, Zosiu, te twoje schabowe to poezja! A sałatka, naleśniki palce lizać Radek?!

Odwrócił się, aż tu wchodzi Zosia, pod rękę z jego rodzonym bratem, Radkiem. Zosia patrzyła w podłogę, wyraźnie zażenowana, a Radek w szortach i T-shircie zmęczonym wzrokiem masował nasadę nosa, jakby go przed chwilą obudzili.

Tak, Wojtek. To ja. Cześć, bracie

No dzień dobry. To może teraz wytłumaczycie mi, co tu się wyprawia? Choć chyba już nie trzeba

Wojtek, ja Od dawna chciałam ci powiedzieć. Kocham twojego brata, Radka. I chcę być tylko z nim. Wybacz. Zosia wyrzuciła z siebie jednym tchem, zerkając na (już wyraźnie byłego) męża.

Na te słowa Wojtek wypuścił talerz z rąk. Resztki schabowego z hukiem potoczyły się po podłodze.

Czyli, jak rozumiem Dopiero co…

Tak. Właśnie przed chwilą byliśmy razem.

Idealnie, Zosia! No a ty, Radek, też masz gest! Moja złota rodzinko! Aha, rozumiem, czemu taka uczta I, co najważniejsze, dla kogo.

Zosia nie śmiała spojrzeć na męża. Miała wrażenie, że jak tylko to zrobi, cały jej heroizm wyparuje.

A Hania? Co z córką? Wie już?

Nie Nic nie wie.

A gdzie teraz jest?

U sąsiadki, bajki ogląda.

Często ją tak do sąsiadki eksportujesz?

Od pół roku

Wojtek skończył zadawać pytania. I emocje mu się skończyły. Był potwornie zmęczony po podróży i nie widział sensu urządzać awantury. Nigdy nie był z tych, którzy długo trzymają urazę miał łagodną i spokojną naturę. Ale jak go ktoś doprowadził do szału Lepiej się nie zbliżać. Choć to była raczej rzadkość. Teraz sytuacja z żoną i bratem go autentycznie zbiła z tropu. Zaniemówił na minutę.

Masz dziesięć minut, żeby was tu nie było. Czas start powiedział, popijając herbatę. Na brata nawet nie spojrzał.

Co ona w nim widzi? Wygląda prawie tak samo, pieprzyki nawet identyczne Do roboty nie przywykł, rozumu za dużo tam nie ma Z nim to tylko straci. No ale jej życie! myślał, popijając herbatę.

Nie pójdę, dopóki nie dasz zgody sapnął Radek.

Jakiej jeszcze zgody ode mnie oczekujesz?

Na rozwód Puść Zosię, nie kocha cię już.

Widzę, widzę, kogo kocha moja żona prychnął Wojtek. Chcecie rozwodu? Proszę bardzo ale przez sąd! Popatrzę, jak wywalacie złotówki na adwokatów

Wojtek Zosia chwyciła go za nadgarstek. Proszę cię, zróbmy to spokojnie. Przecież ty taki dobry jesteś

Wojtek pokręcił głową.

No dobrze, niech już będzie. Ale bratem już nie będziesz, Radku Pawłowiczu.

Chcieliśmy jeszcze o coś poprosić.

No? Co jeszcze?

Zostaw nam mieszkanie po rozwodzie, Wojtek! Zosia ozdobiła prośbę zalotnym uśmiechem i nawet pogłaskała go po ręce. Hania pokochała tą okolicę, ma tu dużo koleżanek Jak będziemy dzielić mieszkanie, na nowe nas nie stać, trzeba by wrócić na wieś

Wojtek oparł brodę na łokciach i się zamyślił. Widząc, że męża dręczą wątpliwości, Zosia zaśpiewała jeszcze słodziej:

Wojtuś, słońce moje Daj córce prezent. Ty taki zaradny, zarobisz przecież jeszcze masę pieniędzy! Proszę cię Dla niej się staram.

Już wystarczy, Zosia stłumił jej popisy Wojtek. Mam lepszy pomysł.

Jaki? Zosia aż zamrugała oczami z nadziei. Chcesz zostawić nam jeszcze auto? Hania by szalała ze szczęścia

Hania będzie mieszkała ze mną.

Słucham?! Zosia o mało nie zgubiła kapci. Tobie chyba herbata uderzyła do głowy! Ty się do dzieci nie nadajesz! Ciągle w delegacjach, nie pamięta już nawet jak masz na imię!

Zaraz zobaczymy Wojtek wstał i poszedł po córkę.

Po paru minutach wrócił trzymając za rękę dziesięcioletnią dziewczynkę, właśnie skończyła trzecią klasę. Mocno ściskała dłoń ojca i uśmiechała się szeroko.

Po co ją tutaj ciągniesz? Żeby dzieciaka wciągać w wasze cyrki?! warknęła Zosia.

Ale Wojtek nic nie odpowiedział. Usiadł przy kuchennym stole, posadził córkę na kolanach i zaczął:

Haniu, córuś, mogę ci zadać parę pytań, skarbie?

Pewnie, tato! ucieszyła się dziewczynka z taty zainteresowania.

Ale obiecaj, że będziesz odpowiadać szczerze! Porozmawiamy jak z dorosłą panną.

Jak z tymi panami z twojej firmy?

Dokładnie tak.

Hania pokiwała głową, cała uradowana powagą sytuacji.

Powiedz, mama cię bije? Uderzyła cię ostatnio, na przykład w tym tygodniu?

Dziewczynka speszyła się i spuściła wzrok. Gdy wpatrywała się w podłogę, zaczęła nerwowo miąć kawałek sukienki.

Co ty wygadujesz!? wrzasnęła Zosia. Zostaw dziecko!

Zamilcz, Zosiu. Teraz rozmawiam z córką uciął Wojtek, głaszcząc córkę po głowie. Nie bój się, Haniu. Pamiętasz, miałaś być szczera?

Dziewczynka kiwnęła głową. W oczach pojawiły się łzy. Mocno przytuliła się do ojca i wyszeptała mu w koszulę:

Tak, trzy razy mnie uderzyła! Raz za złą ocenę, potem za rozlane mleko A trzeci raz, bo nakrzyczałam na wujka Radka. Całowali się z mamą, jak byłeś w delegacji

Już dobrze, nie płacz, córeczko, nie płacz Wojtek przytulił dziewczynkę mocniej. Jestem z tobą, już nic złego się nie stanie.

To nieprawda! zaprotestowała Zosia. Nawet jej palcem nie tknęłam!

Czyli, mieszkanie i samochód dla dobra córki byś chciała zdobyć? zapytał Wojtek z przekornym uśmieszkiem. Haniu, odpowiesz jeszcze na jedno?

Tak

Gdybyś mogła wybrać, z kim chcesz mieszkać ze mną czy z mamą kogo byś wybrała?

Dziewczynka zamilkła. Spojrzała raz na ojca, raz na matkę. Zosia próbowała przekabacić ją spojrzeniem i wyciągała już ręce.

Tylko obiecaj, że nie wyjedziesz już nigdzie na długo?

Obiecuję! odpowiedział Wojtek bez chwili zawahania.

To chcę mieszkać z tobą, tatusiu.

Ty mała! Zosia sięgnęła w gniewie do córki, ale Wojtek mocno ją przytulił i zasłonił plecami. Radek wciąż stał z tyłu, nie odzywając się ani słowem.

No i wszystko jasne, Zosia. Więcej jej nie zobaczysz Wojtek powiedział spokojnie i poszedł z córką do jej pokoju.

Po chwili pomógł jej spakować rzeczy. Na szczęście jego własna torba po delegacji była już gotowa. Wsiedli razem w taksówkę i pojechali do hotelu na drugim końcu Krakowa, który Wojtek często rezerwował służbowo.

…Po dwóch miesiącach odbyła się sprawa sądowa. Biorąc pod uwagę brak stałego dochodu, mieszkania i warunków u Zosi i Radka, sąd zdecydował, że Hania zostanie z ojcem. Tym bardziej, że dziewczynka bardzo tego chciała.

Wojtek podzielił mieszkanie, jak planował, swoją część sprzedał. Córka mogła widywać się z matką w weekendy, lecz mieszkała już z tatą w nowym mieszkaniu. Wojtek kompletnie zmienił harmonogram i odpoczął od delegacji. Trzymiesięczne wyjazdy odeszły w niebyt Hania zaczęła się częściej uśmiechać, a to było dla Wojtka bezcenne ważniejsze od wszelkich złotówek i stanowisk.

Oceń artykuł
TwojaCena
Gdy byłeś na delegacji