Ona się nie pomyliła
Wiesz co, Asia właśnie kończyła sprzątać, kiedy nagle usłyszała dzwonek do drzwi. Szybko umyła ręce i poszła otworzyć. W progu zobaczyła swoją teściową, Krystynę Zbigniewównę. Krystyna uśmiechnęła się tak trochę kąśliwie do Asi przynajmniej Asi się wydawało i weszła do mieszkania.
No cześć, co cię tu sprowadza? ogarnęła się w końcu Asia.
Tak po prostu przyszłam z wizytą nawet się specjalnie nie przywitała, tylko weszła jak do siebie.
Ale ja akurat jestem zajęta! Dlaczego pani nie uprzedziła? Skąd ta moda, żeby wpadać znienacka?!
Krystyna tylko się uśmiechnęła:
A przepraszam bardzo, ja mam się ciebie pytać o pozwolenie, żeby wejść do własnego mieszkania? Serio?
Asia poczuła jak policzki jej płoną od tego przypomnienia, że tak naprawdę to mieszkają tu razem z mężem tylko tymczasowo. Krystyna zgodziła się ich przyjąć na swoich warunkach i czasem rzucała tekstem, że jak coś to mogą się wyprowadzać.
Sprawa rozbiła się o to, że Przemek wpadł w niezłe długi i teraz oni oboje z Asią ciężko pracowali, żeby wszystko spłacić. O wynajmie mogli zapomnieć, a Krystynie zrobiło się żal syna. Miała dwa mieszkania w jednym mieszkała, drugie zwykle wynajmowała. I właśnie do tego drugiego wpuściła Przemka z Asią za darmo, dopóki nie wyjdą na prostą. Płacili tylko czynsz i rachunki.
No i jak tam, u was? Teściowa weszła do kuchni i bez pytania wyciągnęła sobie kubek z szafki.
Ok mruknęła Asia, kończąc ostatnie poprawki w salonie, gdzie Krystyna już siedziała.
Krystyna spojrzała na synową z lekkim niepokojem nie podobało jej się, że Asia jakoś blado dzisiaj wygląda. Za synową nie przepadała, ale musiała zaakceptować wybór Przemka, choć nie raz żartowała sobie z Asi za jej plecami i trochę też wprost.
Wszystko w porządku? Jakoś kiepsko wyglądasz!
Jest dobrze, naprawdę znowu mruknęła Asia, nie chcąc wdawać się w dyskusje.
Ty tylko potrafisz na jedno kopyto: w porządku, w porządku? Innych słów nie znasz?
Asia wzruszyła ramionami. Źle się czuła, ale nie zamierzała o tym mówić teściowej.
Co będziesz dzisiaj robić? Krystyna drążyła temat.
Jeszcze nie wiem, może pójdę do sklepu, coś kupić, później muszę popracować.
Krystyna pokiwała głową. Wiedziała, że Asia pracuje jako księgowa zdalnie. Znowu zapadła cisza i kobietę zaczęło trochę nosić.
Może pójdę z tobą do sklepu? Jestem autem, to zobaczysz, podrzucę cię, szybciej będzie. I tak nie mam nic do roboty.
Na początku Asia chciała odmówić, bo takie wspólne wyjście z teściową to była niemal gwarancja docinków, ale potem wyobraziła sobie, jak targa siaty sama i skinęła głową.
W sumie, czemu nie.
No to zbieraj się! A nie siedzisz i rozmyślasz!
Asia ubrała się szybciutko, choć i tak Krystyna nie mogła się powstrzymać od komentarza:
No patrz, ile cię trzeba było czekać zdążyłam się zdrzemnąć, ślamazaro nasza.
Asia nic nie odpowiedziała, doskonale wiedząc, że teściowa po prostu się z niej nabija. Już rano była jakaś słaba i nie miała ochoty wdawać się w kłótnie.
To co, dokąd jedziemy?
Asia podała nazwę dwóch sklepów i Krystyna ruszyła autem. Szczerze mówiąc, nie miała nic do załatwienia, ale też nie chciało jej się wracać do pustego mieszkania, w którym nikt nie czekał. Mąż dawno zmarł, a Przemek z Asią, choć tego nie wiedzieli, byli jej największą pociechą. Dobrze ukrywała swoje uczucia.
Ej, Asia, po co bierzesz to świństwo? Krystyna spojrzała z dezaprobatą na tanie produkty, które córka trzymała w rękach.
No na razie na nic lepszego nas nie stać Asia starała się odpowiadać z dumą. Przecież pani wie, że mamy długi.
Krystyna wzruszyła ramionami. W sumie nie pamiętała o tym, a już na pewno nie traktowała tego poważnie.
Asia, może pójdziemy do jakiejś kawiarni? Ja stawiam.
Odwróciła się w stronę synowej w samą porę, bo Asia zaczęła tracić przytomność i niemal upadła. Szczęście, że zdążyły podejść do auta posadziła ją więc szybko na siedzeniu.
Co się dzieje? Asia, odezwij się
Krystyna poklepała ją po policzkach, polała trochę wody z butelki na twarz i Asia zaczęła powoli dochodzić do siebie.
Wszystko okej? Co ci jest?
Asia machnęła ręką, otarła twarz i szepnęła:
To nic, trochę się zmęczyłam. Chyba się zestresowałam.
Krystyna poruszyła głową zaczęła już coś podejrzewać, ale nie powiedziała tego na głos.
Jedziemy prosto do domu!
Ale jeszcze muszę do drugiego sklepu słabo zaprotestowała Asia.
Nawet jej nie słuchała zapakowała wszystko do auta i pojechały do domu. Przy klatce Asia już całkiem dobrze się czuła, sama potrafiła przejść do mieszkania. Torby przejęła Krystyna, choć Asia chciała jej pomóc.
Idź, idź, nie zawracaj głowy odburknęła.
W mieszkaniu Asi przeszło jeszcze bardziej, rzuciła się w wir drobnych zajęć: rozpakowała zakupy, doglądała obiadu, szykowała się do pracy.
Często masz coś takiego? zapytała Krystyna.
Co? W sklepie? uniosła brew Asia. Zdarza się, nic wielkiego.
Krystyna coś tam znacząco zamruczała i usiadła przy stole.
Ja tak miałam, jak byłam w ciąży z Przemkiem. Mdłości, omdlenia.
Nie, no przecież ja nie jestem w ciąży! Asia aż się zarumieniła. My z Przemkiem teraz nie możemy mieć dzieci! Musimy pracować, oddawać długi. Dziecko to dodatkowe koszty.
Krystyna niespodziewanie spoważniała:
Dziecko to nie tylko koszty; to dar od losu.
Nie, nam taki dar teraz niepotrzebny burknęła Asia. Serio, nie czas na to.
No, ale jak już jest, to ciężko go oddać dodała teściowa.
Asia westchnęła nerwowo i wybuchła:
Krystyno Zbigniewówno, ja nie jestem w ciąży! Proszę sobie nie wyobrażać!
Nie krzycz na mnie! Jeśli się niepokoisz, zrób test, a nie na mnie się wyżywasz.
Przepraszam, ale po co pani przyszła żeby mi truć głowę?
Ej, wiesz co, odwieźłam cię do sklepu, pomogłam, jak słabo ci się zrobiło. Nie podnoś na mnie głosu! Pomyśl lepiej, co powiesz Przemkowi, co dalej robicie.
Pracować dalej jeszcze raz odburknęła Asia.
Krystyna westchnęła ciężko. Nie podobały jej się odpowiedzi zazwyczaj spokojnej synowej. I wtedy już była pewna, że to hormony czyli wiadomo co. Ale nie drążyła dalej; w głowie już miała wizje, jak się bawi z wnukiem.
Co się pani tak uśmiecha?
Myślałaś już nad imieniem? Dla chłopca, a dla dziewczynki?
Asia aż osłupiała i trochę się wyprowadziła z równowagi.
Mówiłam przecież, że nie jestem w ciąży! Teraz to niemożliwe! Proszę nie pytać takich rzeczy! Jak nudno, to może lepiej wrócić do siebie? Proszę bardzo!
Pójdę, pójdę uśmiechnęła się Krystyna. Ale pamiętaj, że z wnukami zawsze pomogę.
Asia nie odpowiedziała, tylko prychęła ze zniecierpliwieniem.
Kiedy teściowa wyszła, Asia od razu poszła do łazienki. Nie chciała tej ciąży, ale przecież to możliwe. Po prostu wkurzało ją to, że Krystyna może mieć rację. No i bała się zwyczajnie.
Bała się wszystkiego. Porodu, bólu, odpowiedzialności. Nie widziała siebie jako matki i obawiała się, że nie da sobie rady.
Z szafki wyciągnęła test ciążowy. Kupiła go kilka miesięcy temu na wszelki wypadek, ale do tej pory się nie przydał. A teraz jak znalazł.
Czekała nerwowo kilka minut, a kiedy w końcu zobaczyła dwie kreski na pasku, zupełnie straciła głowę. Praca zeszła na dalszy plan. Miała wysłać raport, ale ważniejsza była dla niej teraz ta nowa rzeczywistość, która właśnie rozwijała się w niej.
Wieczorem, jeszcze w progu, podała mężowi mały, ale najważniejszy kawałek plastiku.
Co to? Przemek spojrzał najpierw zdziwiony, a potem dopytał.
To ja jestem w ciąży szepnęła Asia.
Oboje byli zaskoczeni, ale Przemek powoli się uśmiechnął:
Serio? Będziemy mieć dziecko?
Tak! skinęła głową Asia, bardzo przejęta. I co teraz?
Przemek przez chwilę się zamyślił, po czym delikatnie pogładził ją po brzuchu.
Teraz będziemy wymyślać imię!
A co z pracą? Długami?
Asia, damy radę! Mama na pewno pomoże z maluchem. Uwielbia dzieci!
Posadził ją na kanapie, już zupełnie oswojony z myślą o ojcostwie, a Asia aż się popłakała:
Przemek, ja się boję. Mówią, że poród boli! A jak nie będę umiała trzymać dziecka? A jak je upuszczę? Albo źle złapię?
Cicho Przytulił ją mocno Będę z tobą. Damy sobie radę razem.
Asia się przy nim powolutku uspokoiła, a potem zadzwoniła osobiście do teściowej z tą wiadomością. Czuła, że Krystyna będzie naprawdę szczęśliwa. I nie pomyliła sięKrystyna odebrała niemal natychmiast.
Halo? rzuciła chłodno.
To ja, Asia Poczuła, że głos jej drży. Zrobiłam test. Były dwie kreski.
Po drugiej stronie najpierw zapadła cisza, potem Krystyna nagle odetchnęła jakby z ulgą, jakby przez lata czegoś czekała.
No widzisz! Jej głos był zadziwiająco miękki. Mówiłam ci. Matki tak mają czują wcześniej. Nawet jak się nie chce, los się upomni. Gratuluję, Asiu naprawdę z całego serca.
I choć Asia spodziewała się żartów albo choćby nuty wyższości, tym razem usłyszała w odpowiedzi tylko ciepło. Nawet jej łzy zmieniły się w uśmiech może pierwszy raz od miesięcy naprawdę szczery.
Po chwili Krystyna dodała cicho:
Mnie też wtedy było bardzo trudno. I się bałam, jak cholera. Ale warto, uwierz. Uczysz się wszystkiego małymi krokami. Każdy dzień, każda nieprzespana noc nagle wiesz, po co to wszystko było.
Asia nie wiedziała, co powiedzieć. Ale już nie była sama w tym strachu. Przemek siedział przy niej bliziutko, obejmował ją ramieniem, a Krystyna mówiła dalej, snując plany, co przygotuje, co kupi wnukowi, ile ma pomysłów na imiona.
Po raz pierwszy od dawna Asia zrozumiała, że żadna burza nie trwa wiecznie. I kiedyś wszystko się prostuje, bo życie choć bywa trudne, czasem dziwaczne zawsze znajduje sposób, żeby zaskoczyć, ogrzać, nauczyć nowego początku.
Przyszłość wcale nie wyglądała już jak lista zobowiązań i przypadkowych kłopotów. Była jak dwa cieniutkie paski na białym plastiku niepozorna, a jednak pełna nadziei.
I z tą myślą Asia uśmiechnęła się przez łzy. Nie pomyliła się poradzi sobie, bo ma dla kogo.




