Dobrze się ustawiła

Kinga, pamiętasz, że w niedzielę mamy jechać do mojej mamy na urodziny? zapytał rano przy śniadaniu Tomek.

No jak mogłabym zapomnieć Ty już od tygodnia trąbisz o tym na okrągło. A teściowa tylko dzwoniła cztery razy w ostatnich dniach. Chciał nie chciał, nie da się zapomnieć… takie myśli przemknęły przez głowę Kingi, ale tylko uśmiechnęła się i odpowiedziała:

Pamiętam, Tomku, pamiętam westchnęła cicho. Ostatnio spotkania z teściową stały się dla niej prawdziwą katorgą. Helena, matka Tomka, zawsze miała tę minę jakby właśnie ugryzła cytrynę. Kinga nigdy nie wiedziała, o co jej chodzi. Synowi zrobiła wszystko, co mogła kochała go, była świetną żoną, urodziła dzieci, dom chodził jak w zegarku. Czy można wymagać więcej? Najwyraźniej nie każdemu da się przypodobać

Poznali się z Tomkiem właściwie bardzo współcześnie przez internet. Konkretnie w grupie na Facebooku o odżywianiu sportowym. Kinga zamówiła tam sobie witaminy, a Tomek batony białkowe. Zaczęli zwyczajną rozmowę, potem przeszedł na jej profil, zostawił kilka lajków pod zdjęciami I tak zaczęła się ich znajomość, która bardzo szybko przerodziła się w coś więcej. Po siedmiu miesiącach byli już po ślubie.

Kinga, przysięgam, będę świetnym tatą! I chcę mieć dużo dzieci. Czwórkę! Dwóch chłopaków i dwie dziewczynki. Jedynak to nie to, egoista z niego wyrośnie, a rodzeństwo zawsze się wspiera i wychodzą z nich dobrzy ludzie.

Oj przestań… uśmiechnęła się Kinga. Ty też jesteś jedynakiem i żadnym egoistą nie jesteś

Bo ja to wiesz, jestem wyjątkiem! puścił jej oko i cmoknął w policzek.

Helena, mama Tomka, już na pierwszym spotkaniu patrzyła na Kingę surowo, jakby przesłuchiwała ją podczas matury, a mocno podkreślone brwi tylko dodawały jej surowości. Dopytywała się o rodzinę, studia. Gdy dowiedziała się, że Kinga jest z Krakowa, wychowana przez samotną mamę z piątką rodzeństwa w trzypokojowym mieszkaniu na Olszy wyraźnie się zmieszała i zanim kolacja dobiegła końca, już tylko z kwaśną miną patrzyła w talerz.

Wesele urządzili z przytupem, w głośnej, modnej restauracji. Z Krakowa przyjechała cała rodzina Kingi mama, dwie siostry, trzech braci. Młodzi, piękni, żywiołowi. Było fantastycznie, a Kinga i Tomek byli szczęśliwi, tańcząc razem niczym dwa gołąbki

Dwa miesiące później ogłosili rodzinie, że spodziewają się dziecka. Tomek skakał z radości, Kingina mama popłakała się ze szczęścia przez telefon, rodzeństwo gratulowało, a Helena tylko westchnęła i mocniej zacisnęła usta.

Czy wy naprawdę musicie się tak spieszyć z tymi dziećmi? Pomieszkajcie trochę dla siebie, poszalejcie. Jakie z was rodzice, wy sami jeszcze dzieci

Mamciu, niedługo będziesz babcią! Wiesz, jakie to szczęście? A ja będę tatą! Tomek się rozpogodził, zagarnął mamę w ramiona i zakręcił po pokoju. Helena zareagowała tylko gestem niezadowolenia.

W odpowiednim czasie na świat przyszła śliczna, zdrowa dziewczynka Zuzia, cała Kinga. Tomek nie posiadł się ze szczęścia, a Kinga z zapałem oddała się macierzyństwu i urządzaniu nowego mieszkania. Tomek pracował w IT, zarabiał bardzo dobrze, więc Kinga mogła pozwolić sobie na pomoc domową i nianię ale zdecydowała, że chce wszystko robić sama. Była wspaniałą mamą i gospodynią, a Tomek ze wszystkim jej pomagał: przewijał, karmił, spacerował z córką, jak tylko miał chwilę wolnego.

Na pierwsze urodzinki Zuzi okazało się, że rodzina znów się powiększy. Tomek marzył o synu i jego marzenie się spełniło. Za dziewięć miesięcy Kinga urodziła Stasia.

Przy dwójce było już ciężej, więc zatrudnili panią do sprzątania, a Kinga w pełni zajęła się dziećmi. Była szczęśliwa: kochający mąż, cudowne dzieci, dostatek żyć, nie umierać. Ale zawsze musi się pojawić ta łyżka dziegciu w beczce miodu. W ich przypadku była nią teściowa, Helena.

Tomek, powiedz, czemu twoja mama mnie tak nie lubi? Mam wrażenie, że nawet wnuków niespecjalnie. O co jej chodzi?

Kinia, nie przejmuj się. Mama zawsze była specyficzna. Ma swój świat, do którego pewnie nie do końca pasujemy. Najważniejsze, że ja cię kocham najbardziej na świecie

Dzieci rosły, Tomkowa firma rozkwitała, wszystko układało się świetnie. Kinga często myślała, jak to dobrze, że wtedy dała szansę nieznajomemu chłopakowi z internetu teraz był dla niej całym światem, najbliższym człowiekiem.

Pewnego razu Kinga i Tomek, zostawiając dzieci pod opieką niani, wybrali się razem do teatru. Kinga uwielbiała teatr to była jej pasja. Siedziała wygodnie w fotelu z lornetką w ręce i już miała się rozkoszować spektaklem, kiedy nagle poczuła się fatalnie.

Tomek, coś mi niedobrze Chyba jednak ten sałatka z tej knajpy była podejrzana.

Próbowała opanować mdłości, piła wodę, ale nie było lepiej. Z żalem opuścili teatr i wrócili do domu. Kinga się położyła, po pół godzinie poczuła się lepiej, a potem dla pewności, robi test ciążowy. I oczywiście dwie kreski!

Kinia! To cudownie! Trójka! Troje fajnych dzieciaków, tak jak marzyłem! rozradowany Tomek podniósł ją w górę.

No, fajnie, tylko nie za szybko? Staś i Zuzia przecież jeszcze mali odparła lekko przestraszona Kinga.

To nie za szybko! Poradzimy sobie! A matka matka się zdziwi. O! Damy jej tę nowinę w prezencie na urodziny! Do tortu dokładamy jeszcze taki bonus.

Ta, już widzę minę teściowej I tak kręci nosem, a teraz już zupełnie zblednie. Powie, że namnażamy się jak króliki, albo jeszcze gorzej pomyślała sobie Kinga, ale tylko pokiwała głową z uśmiechem. Co będzie, to będzie!

W końcu, w słoneczną niedzielę, całą rodziną ruszyli do Heleny z prezentem i torcikiem z najlepszej cukierni. Oczywiście jak zawsze byli spóźnieni z pół godziny.

Helena otworzyła drzwi, rozpromieniona, pachnąca francuskimi perfumami. Witała wnuki, syna, synową, buziak tu, uśmiech tam, zaprosiła do stołu.

Stół już się ugiął od ciast, a rodzina była już w naprawdę dobrym humorze. Spóźnionych syna i synową od razu ukarano musieli wypić kieliszek za zdrowie jubilatki. Tomek wziął na siebie wygłoszenie toastu.

Kochana nasza mamusiu i babciu! Wszystkiego najlepszego z okazji jubileuszu! Życzymy Ci zdrowia, szczęścia, a my Twoje dzieci postaramy się do tego przyczynić. A teraz czas na prezent i niespodziankę! wręczył mamie pudełeczko z piękną złotą bransoletką wysadzaną brylancikami, a na wierzchu położył kopertę.

Helena delikatnie otworzyła pudełeczko, zachwyciła się, potem sięgnęła po kopertę w środku kartka z testem ciążowym. I jej mina z sekundy na sekundę zmieniała się z rozczulonej na totalnie zniesmaczoną. W końcu rzuciła test na stół, jakby wyciągnęła z koperty żabę i zwróciła się do Kingi:

To twój prezent, rozumiem? Nic innego chyba nie potrafisz tylko dzieci rodzić! Ile można być brzuchatą, no koszmar! Dobrze się urządziłaś! Siedzisz w domu, dzieci rodzić, dom pomoc sprząta, niania dzieci pilnuje, a mój syn cały w robocie tyra i tę gromadę żywi! No jak pasożytka, słowo daję syknęła, wyraźnie wściekła.

W pokoju zapadła grobowa cisza. Wszyscy gapili się w talerze, podglądając ukradkiem tę scenę.

Tomek pobladł, zadrżały mu usta.

Mamo Co ty wygadujesz Nie wierzę, że to mówisz. Chyba śnię. W tyle lat myślałem, że mnie kochasz a ty nie kochasz nikogo oprócz siebie

Zerwał się od stołu, za nim Kinga, łapczywie łapiąc oddech, nie chcąc się popłakać. Szybko zabrali dzieci i wyszli. Helena nie spojrzała na nich, a wszyscy zebrani milczeli w zakłopotaniu.

W aucie Kinga w końcu się rozpłakała. Cicho, by dzieci nie zauważyły. Łzy płynęły jej po policzkach strumieniami. Tomek tylko co chwilę zerkał na nią ciężko wzdychając; wiedziała, jak to wszystko przeżywa.

Resztę dnia spędzili w ciszy. Po położeniu dzieci usiedli w kuchni, zrobili herbatę i rozmawiali, próbując przegryźć to, co się wydarzyło

Kinia, wiesz długo o tym myślałem. To nie twoja wina spojrzała na niego z niedowierzaniem. Tak, nie twoja. Byłaby na twoim miejscu Kasia, Baśka, Gienia czy Grażynka zawsze by się czegoś przyczepiła. Jak nie do dzieci, to do zupy, albo do kurzu na podłodze. Ona mnie zwyczajnie zazdrości. Wychowywała mnie sama, ojciec nas rzucił, nawet alimentów nie płacił. Ona musiała ciężko pracować, walczyć o wszystko, a ty Ty masz przy mnie łatwo. Dom pełen szczęścia i miłości nie umie patrzeć na dobrobyt innych, nawet, jeśli to własny syn. Wybacz jej, proszę cię. Bądź wyrozumiała, mądrzejsza. Przebacz w sercu, a zobaczymy, co będzie

Siedzieli jeszcze długo przy przytulnej lampce, przytuleni, każde ze swoimi myślami. Tomek rozmyślał, jak bardzo nie znał swojej mamy. Kinga wiedziała, że potrafi przebaczyć, ale nie chce jej widzieć przynajmniej przez jakiś czas. Co będzie dalej, to życie pokaże…

Każde miało swoje rozważania i zmartwienia, ale jedno ich bezsprzecznie łączyło ich miłość i dzieci. A to w końcu najważniejsze.

Oceń artykuł
TwojaCena
Dobrze się ustawiła