W świecie, w którym ludzie oceniają innych po metkach i cenach, bardzo łatwo zapomnieć, co tak naprawdę się liczy o człowieku. Ta historia wydarzyła się podczas zamkniętego balu charytatywnego w jednym z najbardziej luksusowych hoteli w Warszawie.
Złota sala mieniła się blaskiem klejnotów. Elżbieta, ubrana w olśniewającą, złotą suknię, wraz z towarzyszącym jej Wiktorem, popijali wykwintne wino i wesoło komentowali gości. Nagle ich żartobliwe rozmowy ucichły, gdy w drzwiach pojawiła się młoda kobieta o imieniu Jagoda. Miała na sobie zwyczajny, dość znoszony beżowy płaszcz i proste buty na płaskiej podeszwie.
Elżbieta, nie kryjąc pogardy, zastąpiła Jagodzie drogę. Przebiegła wzrokiem po jej starych butach i prychnęła. Wiktor, pochylając się ku Elżbiecie, powiedział głośnym szeptem:
**Czy personel sprzątający nie pomylił dziś wejścia?**
Elżbieta wykonała krok naprzód i drwiąco dodała:
**Kochana, darmową zupę wydają trzy przecznice stąd. Psujesz atmosferę mojego przyjęcia.**
Jagoda ani na moment nie spuściła wzroku. Stała spokojnie, patrząc Elżbiecie prosto w oczy. Z tej ciszy biła godność większa niż z całego tego przepychu.
Wtedy do nich szybko podszedł starszy mężczyzna w szytym na miarę garniturze pan Adamczyk, szef fundacji. Nie spojrzał nawet na Elżbietę i Wiktora, którzy już ruszyli się, żeby się przywitać. Stanął przed Jagodą i z szacunkiem skinął głową:
**Pani Nowakowska! Przepraszam, prywatny samolot przyleciał wcześniej, niż się spodziewaliśmy. Umowa kupna holdingu czeka na pani podpis.**
Wzrok wszystkich utkwił w Elżbiecie. Jej szczęka opadła z wrażenia. Z rąk wypadł jej kieliszek z drogim winem, rozbijając się na marmurowej posadzce.
Zakończenie tej historii
Jagoda spokojnie sięgnęła po długopis od asystenta i, nawet nie zdejmując swojego znoszonego płaszcza, złożyła elegancki podpis na dokumentach.
Odwróciła się do osłupiałej Elżbiety i chłodnym, cichym głosem rzekła:
**A propos, Elżbieto, to już nie jest twoje przyjęcie. Właśnie wykupiłam ten budynek i firmę twojego męża. Twoja 'atmosfera’ już mi się nie przyda. Ochrono, proszę wyprowadzić tych państwa.**
Wiktor i Elżbieta osłupieli, gdy ochrona kulturalnie, lecz stanowczo poprosiła ich o opuszczenie sali.
**Nauka na całe życie:** Nigdy nie oceniaj człowieka po ubraniu. Pod starym płaszczem może kryć się ktoś, kto jutro zadecyduje o twojej przyszłości.




