No i co, zarabiasz krocie, prawda? Siostra mojej żony pożyczyła pieniądze na mieszkanie, a potem poj…

No powiem Ci, co za historia! Słuchaj, żona ma młodszą siostrę, Zosia jej na imię. Wiesz, Zosia to taki pupil całej rodziny wszyscy się nią zachwycają. Mama, tata, ciągle tylko: „Zosia taka zdolna, Zosia taka grzeczna!” Wiadomo studia skończyła z wyróżnieniem, znalazła super pracę w urzędzie miasta, jednym słowem: ideał córki po polsku.

A przy tym wszystkim moja żona, ta starsza siostra, nawet studiów nie dokończyła, od razu wyszła za mnie, wiesz, jak to u nas czasem bywa. No ale wszyscy to zaakceptowali, bo mam własną firmę, nie narzekam na złotówki, mamy mieszkanie, samochód, żyjemy raczej wygodnie. Ale i tak wzór do naśladowania zawsze była Zosia.

No i wyobraź sobie, latem Zosia przyjeżdża do nas na kilka dni, a tu takie coś prosi mnie, żebym pożyczył jej trochę pieniędzy, bo chce swoje mieszkanie kupić i zbiera na wkład własny. Dla mnie to nie była aż taka kwota, żeby mi miało czegoś brakować, więc nie robiłem problemu. Zosia zarzeka się, że pracuje stabilnie na państwowym, śmieje się, że odda wszystko, słowo honoru, co miesiąc przeleje ratę.

No to dałem jej tę kasę, wiesz, zaufanie do rodziny i w ogóle. Minęło ledwie kilka dni I co słyszę od teściowej? „Zosia nad morzem”! Ja w szoku, bo jak to niby nie ma na mieszkanie, ale ma na wakacje? Ona wszystkim opowiada, że cały rok oszczędzała, żeby tylko jechać do Międzyzdrojów, a mieszkanie o, już jej niepotrzebne, rozmyśliła się, mówi.

No to delikatnie pytam, kiedy odda te pieniądze, bo przecież pożyczyłem jej konkretnie na mieszkanie, nie na plażowanie. A ona mi prosto w oczy: „No, teraz nie mam, wszystko wydałam w Kołobrzegu, jak zarobię więcej, to oddam. Przecież masz z czego żyć, poczekasz, nie?”

Wtedy mnie olśniło ona od początku nie miała zamiaru brać żadnego kredytu! Poprosiłem ją spokojnie, żeby jednak oddała jak najszybciej, na co Zosia tylko burknęła, że mam się nie czepiać, bo rodzina rodzinie powinna pomagać A potem poleciała do mojej teściowej i nagadała jej, że domagam się pieniędzy dużo za wcześnie i że tylko u nas w rodzinie ktoś mógłby robić takie awantury o parę tysięcy złotych.

I jak myślisz, kto wyszedł na potwora? Oczywiście mój portret został namalowany jako chciwy bogacz, a Zosia kochana, bezinteresowna córka. No, klasyka polskich rodzinnych układów!

Oceń artykuł
TwojaCena
No i co, zarabiasz krocie, prawda? Siostra mojej żony pożyczyła pieniądze na mieszkanie, a potem poj…