Moja żona chce być idealną partnerką i matką. Z domu urządziła muzeum, a dziecko traktuje jak lalkę

Moja żona odkąd narodziła się nasza córka popadła w obłęd. Kupuje stosy czasopism i czyta jak być idealną żoną i matką. Jak na początku wydawało mi się to urocze i nawet zabawne, tak teraz mam już dość.

W domu wszystko musi być perfekcyjne i bez skazy. Córka chodzi ubrana w najlepsze ubrania i nawet nie może pobrudzić sobie rąk. Żona co chwilę zmienia jej stroje albo przeciera chusteczkami brudny nosek. Wiem, że córka jest dla niej wszystkim, ale traktowanie jej jak swoją ukochaną lalkę i dbanie o to, aby zawsze wyglądała pięknie, to już przesada. Przecież z daleka widać, że dziecku brakuje uśmiechu i radości – chciałoby pobawić się w piaskownicy albo pobrudzić twarz dżemem.

To samo z jedzeniem – musi być wymyślne i wykwintne, a ja jestem zwykłym mężczyzną, zjadłbym czasem tłustego schabowego czy pomidorową. Ale skąd! To niegodne takiej żony, nieważne czy to obiad czy śniadanie, musi być podany tak, jakbyśmy jedli w najlepszej restauracji. Wszystko jest jak wycięte z gazety.

Niestety, ta obsesja na punkcie doskonałości zaczyna mnie męczyć. Chcę żyć w domu, w którym panuje miłość i ciepło, a czuję się jakbym mieszkał w muzeum albo w szpitalu. 

Próbowałem z nią rozmawiać, ale skądże, nic do niej nie dociera. Chce być lepsza niż jej koleżanki i inne matki. Chodzi po domu w pełnym makijażu, nieważne jaka pora dnia, ona wygląda jakby zaraz wychodziła na jakieś eleganckie spotkanie. I po co to wszystko? Kocham żonę i nie widzę poza nią innych kobiet, nie musi się tak stroić dla mnie, kiedy jest zmęczona.

A każde zdjęcie, które dodaje na profile społecznościowe muszą u niej przejść pełną obróbkę – a to zbyt delikatnie się uśmiechnąłem, a to widać jej zmarszczkę albo aparat uchwycił rysę na kafelku.

Chce robić wszystko sama, od gotowania po sprzątanie i opiekę nad dzieckiem. Ile to już razy proponowałem, że wezmę urlop na kilka dni, tak by mogła odpocząć. Ale nawet nie chce o tym słyszeć, uważa że jest samowystarczalna i niezniszczalna.

Przeraża mnie to, nie zniosę tego dłużej. Nie tak wygląda normalność, po co to wszystko i dla kogo? Na pewno ja nie jestem dzięki temu szczęśliwszy. Czuję, że tylko przeszkadzam i nie pasuję do jej idealnego świata wprost z kobiecych czasopism. Najgorsze jest to, że nie mogę nawet z nikim o tym porozmawiać oprócz obcych osób w Internecie, bo rodzina czy przyjaciela mnie wyśmieją. Według nich taka żona to skarb!

A ja zastanawiam się czy żona jeszcze kiedykolwiek zrozumie, że nie chodzi o to, aby być idealną matką i partnerką, ale o to, aby być dobrą matką dla swoich dzieci i dobrym partnerem dla męża.

Oceń artykuł
TwojaCena
Moja żona chce być idealną partnerką i matką. Z domu urządziła muzeum, a dziecko traktuje jak lalkę