Wyczekiwane szczęście po dwunastu latach: Historia Victorii, która została mamą przez adopcję i cud …

DŁUGO OCZEKIWANE SZCZĘŚCIE

Dzisiejszy dzień był dla mnie wyjątkowy, nie do opisania szczęśliwy. Moja żona, Jadwiga, promieniała radością. Przez dwanaście długich lat marzyliśmy o dziecku, a nasze próby nie kończyły się sukcesem. Jednak dziś przyszła ta cudowna nowina zostaniemy rodzicami! Trudno wyobrazić sobie coś bardziej wzruszającego dla kobiety. Każda matka zrozumie, ile to znaczy.

Jadwiga była w siódmym niebie. Ciągle dotykała dłonią brzucha, uśmiechała się do maluszka, z którym już rozmawiała, choć miał zaledwie dwa i pół miesiąca. Czytałem z radością w jej oczach.

Poznaliśmy się jeszcze w czasach studenckich na Uniwersytecie Jagiellońskim. Razem pisaliśmy prace, razem broniliśmy dyplomów. Ślub zorganizowaliśmy trzy miesiące po ukończeniu studiów. Byliśmy szczęśliwi, życie układało się pięknie. Jednak po pół roku Jadwiga zaczęła się niepokoić. Starałem się ją pocieszać, przekonywałem, że wszystko przed nami, a dzieci na pewno jeszcze się pojawią.

Minęły kolejne dwa lata. Nadzieja w niej gasła, a lekarze nie wykryli żadnych poważnych problemów. Starałem się zabierać ją na spacery po Plantach, okazywać troskę, ale patrząc na jej coraz smutniejsze spojrzenie, czułem się bezsilny. Upłynęło dwanaście lat. Pełni rodzinnego szczęścia wciąż nie doświadczyliśmy.

Zdarzyło się to w ciepły lipcowy dzień. Jadwiga wybrała się na spacer po krakowskim Kazimierzu, gdy byłem w pracy. Zagłębiona w myślach szła powoli, nie zwracając uwagi na otoczenie. Przygarbiona, zupełnie pochłonięta swoimi troskami.

I nagle usłyszała tuż obok siebie:
Czy to ty jesteś moją mamą?

Jadwiga zatrzymała się z zaskoczenia. Zrobiła krok w bok i podniosła wzrok. Za metalowym płotkiem stał chłopiec, nie więcej niż trzyletni. Trzymał się prętów i patrzył prosto na nią dużymi oczami.

Kiedy uświadomiła sobie sytuację, podeszła do niego. To był dom dziecka w oddali bawiły się inne dzieci.

Jadwiga patrzyła na chłopca, nie wiedząc, co powiedzieć. Myśli kotłowały się w głowie. Czuła, że ten moment może zadecydować o jej losie. Długo analizując tę twarzyczkę, zapytała cicho:
Pamiętasz swoją mamę? Jaka była?

Nie, nigdy jej nie widziałem. Dlatego stoję tutaj i czekam. Przecież jak będzie przechodziła, to mnie od razu rozpozna.

Tak, to prawda odpowiedziała Jadwiga, czując w głębi duszy radość, że ma szansę stać się jego mamą.
Jak masz na imię?

Nazywam się Mateusz.

Jadwiga poczuła nagły przypływ sił. Już się nie wahała. Wiedziała, że zrobi wszystko, by adoptować tego chłopca. Może to właśnie los tak zdecydował.

Miałam kiedyś synka, ale go straciłam powiedziała cicho. Też miał na imię Mateusz i wciąż go szukam. Może to właśnie Ty?

Chłopiec rozpromienił się, uśmiechnął szeroko i wykrzyknął:
Tak, tak! To ty jesteś moją mamą! Poznałem cię, na pewno!

Jego rączki wyciągnęły się przez ogrodzenie, Jadwiga objęła go mocno.

Chodźmy do pani dyrektor i powiedzmy, że się już znaleźliśmy! Zabiorę Cię do domu.

Hurra! zawołał chłopiec.

Weszli razem do budynku domu dziecka, prowadzeni radością i nową nadzieją.

Nareszcie nasz Mateusz będzie miał mamę! powiedziała opiekunka, ciesząc się szczerze.

Zaczęła się biurokratyczna droga dokumenty, komisje, oczekiwania. Jadwidze minęło to jak we śnie. Mateusz rozumiał wszystko i wierzył, że doczekał się prawdziwej mamy. W międzyczasie przygotowałem się na tę zmianę. Razem udekorowaliśmy pokój dla synka, kupiliśmy meble i wszystko, co potrzebne. Nigdy nie widziałem żony tak szczęśliwej.

Nadszedł upragniony dzień Mateusz stał się naszym synem. Wzięliśmy go za ręce i wróciliśmy do domu pełni radości. Nasze mieszkanie zmieniło się nie do poznania. Cisza, która trwała dwanaście lat, została przepędzona tupotem małych stópek i radosnym: Tato, spójrz!. Jadwiga odżyła. Całą miłość oddała temu chłopcu. Stałem się dla niego najlepszym ojcem, jakiego mógł sobie wymarzyć.

Czas płynął, Mateusz rósł i cieszył nas każdego dnia. Pewnego ranka Jadwiga poczuła się gorzej. Zaniepokojony, pojechaliśmy razem do lekarza. Tam usłyszeliśmy niewiarygodną wiadomość Jadwiga zostanie mamą! Byliśmy oszołomieni szczęściem.

Oczekiwaliśmy narodzin kolejnego dziecka z utęsknieniem. I przyszedł ten dzień narodziła się zdrowa dziewczynka, której daliśmy na imię Bogusława. Nasza rodzina została dopełniona.

Dziś już wiem, że cud narodzin Bogusi wydarzył się dzięki temu, że Jadwiga nie przeszła obojętnie obok chłopca za płotem. Szlachetność zawsze zostaje nagrodzona. Szczęście nie przychodzi według planu; pojawia się wtedy, kiedy otwieramy serce na miłość bez warunków. Takie mam przemyślenia.

Oceń artykuł
TwojaCena
Wyczekiwane szczęście po dwunastu latach: Historia Victorii, która została mamą przez adopcję i cud …