Tryb przypuszczający

Tryb warunkowy

Oświadczył ci się? Magda, czy ty upadłaś na głowę?! Co tu w ogóle rozważać?!

Ola, to nie takie proste

Co tu nibudować?! Ola zdarła z siebie kurtkę i rzuciła na krzesło, z hukiem siadając przy stoliku. Ledwo zdążyłam! Mam pół godziny, potem muszę Martę zanieść na balet, a Kacpra na piłkę.

Ola, twój syn zaraz będzie miał sześć lat, ile jeszcze będziesz wołać na niego Kacperek?

Niech się cieszy, że chociaż tak! Wyobraź sobie, wczoraj przyszedł z przedszkola i oznajmił, że się zakochał! W Zosi z sąsiedniego bloku! Mówi, że się żeni. I co powiesz?

No i nic dziwnego. Toż to twój syn. Sama siebie przypomnij!

Tylko bez porównań! Pamiętasz, co mi mama zrobiła, jak powiedziałam, że chcę wyjść za mąż? Ola ryknęła śmiechem. Ile miałam wtedy, piętnaście?

Czternaście! Mamę prawie na zawał wtedy wzięło! Mamusiu, ja już zdecydowałam A że twój Paweł patrzył wtedy tylko na geometryczne wzory na podłodze i nie zwracał na ciebie uwagi, to cię nie ruszało.

Ale co? W końcu został moim mężem, więc na swoje wyszło! Mama mogła surowiej mnie ukarać, a kazała tylko rok zmywać naczynia wszystkim domownikom. Też mi kara! Lepiej, gdybym nie mogła wychodzić do koleżanek.

Ciebie i tak by nie zatrzymali Poza tym mama wiedziała, że masz więcej rozumu, niż pokazujesz.

Ty to umiesz pocieszyć! Zwłaszcza jak chodziło o ciebie! Przypominasz sobie te nasze walki w dzieciństwie? Nienawidziłam cię wtedy! Magdusia złotko, a Ola no, Ola to ta od rozwałki!

Przestań, mama nigdy tak nie mówiła.

Ale babcia to już co innego! Zawsze mówiła, że przyjdę z brzuchem I kto jej wyszedł na przekór?

No, w tej kwestii to raczej ja nie popisałam się mądrością

Magda odsunęła filiżankę herbaty i westchnęła głęboko.

Magda Ola chwyciła ją za rękę. No mów, co się dzieje?

Ola, boję się

Czego, Jezu?! Wreszcie spotkałaś porządnego faceta, a zamiast skakać pod sufit stoisz jak ostatnia tchórzliwa mysz! Co jest nie tak?

Wydaje mi się, że Bartek nie zaakceptuje Antka.

Ola zmarszczyła brwi.

Dlaczego tak myślisz?

Wiesz, wczoraj Po tych wszystkich różach i pierścionku, poprosił, żebym oddała Antka na tydzień do mojej mamy.

Magda patrzyła przez okno, kręcąc pierścionek na palcu.

Pierścionek był śliczny i widać, że kosztował majątek.

Ale u Bartka to przecież norma: przedsiębiorca, biega maratony, słucha klasyki, zawsze miał gust do kobiet tylko nagle się uspokoił, Magda rozłożyła mu świat na kolana i stwierdził, że ona zasługuje na wszystko, co najlepsze. Skąpy nigdy nie był jego mama w dzieciństwie tłukła mu do głowy:

Synku, kobieta może znieść naprawdę wiele i cię wspierać w biedzie, jeśli życie jej nie szczędzi, ale dwa razy się zastanowi, czy być z tym, kto CHCE, ale NIE CHCE. To nie głupie, tylko rozsądne. Jeśli nie potrafisz być hojny wobec swojej kobiety, to pomyśli: a czy nie będzie jej szkoda kiedyś dla dziecka?

Bartek brał słowa mamy poważnie. Jego matka, pani Stefania, była jak z żelaza. Ojca Bartka jej życie posłało w siną dal, została z Bartkiem na rękach i musiała sobie radzić.

Stefania nie wróciła na wieś do rodziców uciekła do miasta przed domowym bimbrem i wiecznymi awanturami. Pracowała, gdzie się dało, mieszkała w akademiku. Potem, trochę z rozsądku, wyszła za mąż za pana Witolda profesora staruszka bez dzieci i woli życia. Dzięki niemu Bartek dostał dom, Stefania skończyła studia zaocznie i założyła firmę sprzątającą oraz cateringową.

Biologiczny ojciec Bartka nigdy się nim nie interesował; ten, którego znał, był o niebo lepszy. Prawdy dowiedział się dopiero po śmierci profesora, gdy miał dziewiętnaście lat.

Mamo, on przecież mnie kochał

Bardziej niż niejedni ojcowie swoje dzieci, synu. Krew nie zawsze jest gwarancją, że ktoś cię przyjmie do serca i da dom. Wiesz, ile to znaczy?

Stefania od lat powtarzała, że swój los zawdzięcza najbardziej paskudnym zakrętom życia. Po rozwodzie nie byłoby jej chłopca, a i ona pewnie byłaby kimś zupełnie innym.

Przeniosła się na działkę, oddała Bartkowi mieszkanie i czekała na wnuki.

Ale Bartuś dziewczyny wybierał wybrednie. Ile już miałeś tych narzeczonych? pytała mama. Sporo, mamo. I każda coraz ładniejsza Ale żadna nie ta.

I wreszcie pojawiła się Magda, już z synem pod pachą, a Stefania się ucieszyła!

Bartek, jesteś gotów na taką odpowiedzialność?

Mamo, przecież wiem, kto mnie wychował!

No to najpierw przekonaj chłopaka, potem matkę.

A jak mnie nie zaakceptuje?

Ty się pytasz? Wygryź mu dziurę w sercu! Dziecko dla każdej matki jest numerem jeden. Jak nie skumasz się z jej synem, możesz się pożegnać z wszelkimi planami.

Tym tropem ruszył Bartek. Oświadczyny zaliczone, a Magda teraz siedziała z Olą w ulubionej warszawskiej kawiarni i debatowała.

Ola się wierciła, zerkając na zegarek:

No dobra, co ci on powiedział właściwie?

Kto? wybudziła się Magda, gapiąc na siostrę.

Kózka, która cię oświadczyła! BARTEK! Co mówił?

Że żebym załatwiła, by Antek u moich rodziców spędził tydzień po ślubie.

Magda aż rzuciła łyżeczką o stolik. Kelner zerknął, Ola dała znak, że wszystko gra. Potem Ola uderzyła siostrę w czoło, jak za dzieciaka.

Aua! Bo guza dostanę! Przestań!

Spokojnie, pratica czyni mistrza! Ola pokiwała głową. Powiedz mi, słońce, co by było, gdybyś wtedy wygadała się komukolwiek o swoim romansie z Michałem? Chociażby mnie?

Sama nie wiem Ale po co gdybać? Co minęło, to minęło.

A ja ci powiem, że powinnaś się nauczyć rozmawiać z tymi, co cię kochają. I nie unikać tematu, tylko gadać.

Magda zamknęła oczy, wyginając się w emocjonalnego śledzia. Faktycznie, nawet gdy lata temu, mając siedemnaście lat i będąc w ciąży z Antkiem, wylądowała z załamaniem w łazience, to Ola i rodzice przyjęli ją bez słowa osądu.

Ojciec Antka, Michał, był szkolną miłością, która patrzyła na Magdę tylko jak na przelotny cień i zniknęła z jej życia szybciej niż można było powiedzieć po maturze. Ale rodzina jej nie zostawiła. Antek urodził się już w zlepku Matka, dwie ciotki, babcia i dziadek. Żadnego mama-tata, tylko my wszyscy dla ciebie, mały.

Zmieniło się wszystko. Magda zdała maturę, skończyła studia (z Antkiem pod pachą na wykłady biegała), i wyrosła jej z tego taka rodzina, że PZU mogłoby o nich nakręcić reklamę solidarnych Polaków.

I teraz miała ten wybór: Zaryzykować? Otworzyć serce nowemu?

Jej rozterki były tak wymalowane na czole jak kredą na szkolnej tablicy, że Ola aż zamówiła dodatkową porcję eklerków.

Magda, naucz się, w końcu, rozmawiać z ludźmi. Szczególnie z Bartkiem. Ten człowiek wygląda na takiego, któremu można zaufać. Zapytaj go wprost, co miał na myśli z tym Antkiem i wakacjami u babci. Proste?

Nie wiem Może to takie łatwe

Właśnie! Najprostsze. Wybierz numer!

Ola sięgnęła po telefon siostry i zamachała nim jej przed nosem.

Dzwoń!

Ola, on jest na spotkaniu w pracy!

No i co?! Sprawdzisz, czy mu naprawdę zależy!

Tak nie wypada!

Terefere! Nie chcesz dzwonić napisz SMS-a.

Co pomyśli?!

Przestań o tym myśleć! Jego pierścionek masz na ręku czy nie? Zgodziłaś się czy nie?

Zgodziłam się chyba.

No to koniec! Nie potrafisz zadać proste pytanie, a chcesz budować z nim życie? Magda, on nie czyta w myślach! Mów jasno, czego chcesz! Dość tego gdybania! Co by było gdyby a jak Po prostu się zdecyduj!

Jakbym wiedziała, to bym ci powiedziała Magda była bliska łez, ale chwyciła telefon.

Po prostu zapytaj Ola pokiwała głową z rezygnacją.

Odpowiedź przyszła szybciej niż mogły się spodziewać. Telefon Magdy wyćwierkał, a ona od razu się uśmiechnęła.

I co? Już ci wszystko jasne? Ola zerknęła na zegarek. O rany! Już jestem spóźniona! Ty masz urlop ja mam maraton matki Polski! Nie marudź! On dobrze to zaplanował. Tydzień dla was, tydzień razem z Antkiem. Jesteś kobietą, nie tylko matką! Trochę ci chyba zazdroszczę Mój Paweł by na to nie wpadł. Lecę! I pogadaj z Antkiem. Wydaje mi się, że on nie miałby nic przeciwko, by Bartek został tatą.

Tak myślisz?

Wiem! Ale ode mnie tego nie słyszałaś!

Ola porwała swoją kurtkę i wybiegła. Na progu jeszcze wystawiła język i zapukała się w czoło, że niby: myśl, kobieto.

Magda myślała.

A efekty jej myślenia pojawiły się z czasem.

I trzy lata później dumny Antek odbierał od Bartka nowo narodzoną siostrę i kiwnął głową z dumą i wdzięcznością wobec tego, kogo już od paru lat nazywał TATA.

Antek, ostrożnie! Magda ruszyła synowi na pomoc, ale Bartek ujął ją w talii i nie pozwolił przeszkadzać w pierwszym spotkaniu rodzeństwa.

Spokojnie, wszystko będzie dobrze. Prawda, synu?

Tata, przestań panikować! Antek delikatnie podniósł koronkowy becik, który wybierali z Bartkiem przez pół miasta, i uśmiechnął się szeroko. Mamo ona jest naprawdę ładnaMagda spojrzała na nich obu starszego i młodszego mężczyznę swojego życia. Oczy Antka były pełne ekscytacji, a Bartek patrzył ciepło, z jakąś nieśmiałą dumą, której nie potrafił ukryć. Pod powiekami Magdy zatańczyły łzy, tym razem ze szczęścia.

Bartek przesunął się bliżej i pochylił nad dziewczynką. Witaj, Klaro, w naszej zakręconej rodzinie szepnął, całując córkę po policzku. Antek ostrożnie poprawił kocyk siostry.

Mamo możemy już iść do domu? Obiecałem jej, że pokażę jej moje lego i album ze znaczkami. I siebie! dodał z powagą dziewięciolatka.

Magda roześmiała się przez łzy. Myślę, że ona tylko na to czeka.

Bartek objął Magdę. To co, idziemy wszyscy razem?

Tak. Po prostu razem pomyślała, idąc przez szpitalny korytarz, otoczona tymi, którzy wybrali ją i których ona wybrała. Przyszłość była nieprzewidywalna. Ale już nie trzeba było gdybać.

Wiedzieli, że będą po swojemu budować świat. Czasem warunkowy, czasem nie. Ale zawsze, gdyby coś się zdarzyło była rodzina. Taka, którą tworzy się codziennie, z kawałków serca i wiary, że wszystko, co najlepsze, jest zawsze jeszcze przed nimi.

Antek zerknął na Bartka i uśmiechnął się szerzej. Chodź, tato. Ty niesiesz Klarę, a ja poprowadzę mamę.

A Magda, mocno trzymając obie dłoń swoich bliskich, pomyślała, że lepszej odpowiedzi na wszystkie życiowe co by było, gdyby już nie znajdzie.

Oceń artykuł
TwojaCena
Tryb przypuszczający