Nigdy nie wyobrażałam sobie, że taka historia może spotkać akurat mnie. Ale wszystko się może zdarzyć… Kiedy rozstawałam się z poprzednim facetem, od razu wiązałam się z kimś nowym. Jednak mój ostatni związek był bardzo niezdrowy. Było mi ciężko, więc zaplanowałam sobie przerwę od związków w ogóle.
Pracowałam wówczas w dużej firmie. W naszej firmie było kilkuset pracowników. Jestem piękną dziewczyną, więc zawsze byłam otoczona męską uwagą… Mimo starań, nigdy nie udało mi się tak naprawdę zrobić przerwy od związków. Ale tym razem naprawdę znalazłam swojego życiowego partnera. Wszystko odbyło się dość banalnie: zaczęliśmy rozmawiać, zaprzyjaźniliśmy się, spodobaliśmy się sobie i postanowiliśmy się umówić.
Było zupełnie inaczej, niż w poprzednich związkach. Facet był bardzo uważny, delikatny, troskliwy. Robił dla mnie wszystko – ciągle mnie uwodził, wszędzie zachowywał się przyzwoicie.
Dlatego dużym zaskoczeniem było dla mnie, że oświadczył mi się po trzech miesiącach związku. Byłem w szoku. Myślałam o tym, żeby go poprosić, żeby jeszcze trochę poczekał, ale nie chciałam go też urazić. Ostatecznie więc przyjęłam więc jego propozycję.
Mieliśmy dość skromne wesele, gdyż nie chcieliśmy wydawać na nie zbyt wiele pieniędzy. A zaraz po ślubie pojechaliśmy ze świeżo upieczonym mężem do jego mieszkania.
Dzień później, późnym popołudniem, kiedy już rozpakowałam wszystkie walizki i zadomowiłam się w mieszkaniu, zadzwonił dzwonek do drzwi. Mąż poszedł otworzyć drzwi i wrócił do pokoju z inną kobietą. Przedstawił mi ją jako swoją pierwszą żonę. Szczerze mówiąc przez kilka minut nie mogłem się ruszać, stałam sparaliżowana jak słup soli. Nie wiedziałam jak zareagować, co powiedzieć i jak się zachować w takiej sytuacji. Bo sytuacja była, delikatnie mówiąc, nietypowa. Szybko okazało się, że rodzice mojego męża zmusili go do poślubienia tej dziewczyny. Nie żywił żadnych uczuć do swojej pierwszej żony.
Nie mógł wyrzucić pierwszej żony z mieszkania, bo nie miała gdzie się podziać. Wzięłam więc sprawy w swoje ręce. Postanowiłam trochę poczekać, nie chciałam wyrzucać nieszczęsnej dziewczyny na ulicę. Spróbujcie znaleźć wyjście z takiej sytuacji!
Swoją drogą, pierwsza żona mojego męża była przemiła. Była bardzo ładna i miała spokojne usposobienie. Nie przeszkadzała nam i nie domagała się niczego. Po dłuższym czasie nie byłam w stanie wymyślić nic mądrzejszego niż rozesłać jej zdjęcie do moich znajomych i zobaczyć, czy komuś się spodoba. Zadziałało! Jednemu z moich przyjaciół bardzo się spodobała – z wzajemnością! Zaczęli ze sobą rozmawiać, a miesiąc później poszliśmy na ich przyjęcie zaręczynowe.




