Przeszłam na emeryturę i poczułam się nieodwracalnie samotna. Dopiero na starość zrozumiałam, że źle…

Przeszłam na emeryturę i poczułam się tragicznie samotna. Dopiero na starość zrozumiałam, że przez większość życia robiłam wszystko nie tak.

Wiele kobiet narzeka, że samotność to najgorsze, co ich może spotkać. Podobno szczęście to rodzina jak autobus linii 179 tłoczna, głośna i z wiecznymi problemami. Ja miałam zupełnie inne przekonania. Całe życie żyłam dla siebie, nikt mnie o nic nie prosił, nie miałam żadnych zobowiązań. Żadnych rytuałów rodzinnych, żadnych gier towarzyskich o to, kto dziś wynosi śmieci.

Po studiach dostałam pracę w wielkiej agencji turystycznej, która wysyłała Polaków na greckie plaże i do egipskich hoteli wszystko w cenie. Równocześnie pracowałam trochę jako modelka w porządnej warszawskiej firmie odzieżowej. Zarabiałam konkretne pieniądze nie żadne drobne, tylko porządne złotówki. Miałam koleżanki równie dobrze ustawione. Było nas kilka śmiech, drinki, wycieczki do Paryża na śniadanie.

Czułam się jak królowa życia opływałam w dostatki, zjeździłam pół świata, w moim życiu pojawiało się sporo mężczyzn. Lubiłam ich towarzystwo, dopóki cóż, dopóki mi się nie znudzili i nie uznawałam, że to już czas na rozstanie. Dzieci? Nigdy nie miałam czasu, ani ochoty. Miałam się zamienić w wiecznie przemęczoną matkę-dresiarkę, trzęsącą się nad każdym kichnięciem malucha? Nie, to nie dla mnie. Odpowiedzialność mnie przerażała.

Czas przeleciał niezauważenie. Dzisiaj siedzę sama w swoim poznańskim mieszkaniu, na emeryturze. I właśnie teraz czuję się całkiem sama. Nie byłam nigdy zamężna, dzieci brak. Dziwię się, jak mogłam myśleć, że to nie dla mnie. Na początku nie miałam ochoty, potem nie było czasu, a potem przegapiłam moment. Za późno było na potomstwo. Nie wierzyłam wtedy, że macierzyństwo może dawać kobiecie szczęście.

Patrzę dziś na moją siostrę, Zofię, która ma dwóch synów i trójkę wnuków. Byłam kiedyś zarozumiała i na niczyje rady nie miałam czasu. Teraz naprawdę chcę coś zmienić odnowić relacje z rodziną, poświęcić się wnukom siostry (może się zrewanżują ciastem na święta!), poznać samotnego pana, z którym zrobię drugą młodość, żeby przynajmniej kawałek życia przeżyć inaczej. Może jeszcze mi się uda?

Oceń artykuł
TwojaCena
Przeszłam na emeryturę i poczułam się nieodwracalnie samotna. Dopiero na starość zrozumiałam, że źle…