Wiesz co, mam taką historię, którą aż ci muszę opowiedzieć, bo wciąż mam ciarki, kiedy o niej myślę. W naszym poznańskim parku, gdzie zazwyczaj jest spokojnie, wydarzyło się coś, co mogłoby być sceną z filmu. I takie rzeczy naprawdę się zdarzają!
Wyobraź sobie: słoneczne popołudnie, a mały chłopiec niech będzie, że Michaś, siedmioletni urwis w żółtej kurtce przegląda coś na ławce. Podniósł stary, lekko podniszczony portfel ze skóry, który leżał w trawie pod krzakiem. Otwiera przegródkę na dokumenty, zagląda i… nagle z kieszonki patrzy na niego uśmiechnięta kobieta na zdjęciu.
I w tym momencie podbiega facet w garniturze, taki typowy biznesmen z alei Marcinkowskiego no wiesz, elegancki, ale totalnie roztrzęsiony. Ledwo łapie oddech, jakby biegł przez pół miasta. Bierze kilka głębokich wdechów i mówi z ulgą:
Dziękuję, że go znalazłeś! To dla mnie naprawdę ważne, wyciąga rękę po portfel.
Ale Michaś trzyma mocno portfel przy piersi i zamiast oddać, patrzy typowi prosto w oczy, cały roztrzęsiony i niepewny:
Dlaczego w tym portfelu jest zdjęcie mojej mamy?
I wyobraź sobie, facet jak rażony prądem, klęka przed Michałem, cała krew odpływa mu z twarzy, nawet ręka mu zamarła w powietrzu. Ledwo dosłyszalnie szepcze:
To niemożliwe… To moja żona. Zaginęła siedem lat temu.
Wtedy Michaś sięga do kieszeni swojej kurtki i wyciąga identyczne zdjęcie, tylko trochę bardziej wymięte.
Ona teraz czeka na mnie tam, na placu zabaw, mówi i wskazuje palcem na huśtawki.
Wyobraź sobie oczy tego typa Andrzej miał na imię jak mu się zrobiły wielkie ze zdziwienia. Wstał, choć nogi mu się plątały, i poszli razem w stronę piaskownicy. Na ławce siedziała kobieta w jasnym płaszczu. Gdy podeszli bliżej, podniosła wzrok znad książki. Wtedy jej spojrzenie spotkało się ze spojrzeniem Andrzeja. Książka wypadła jej z rąk i wpadła prosto w piasek.
Magda?.. wychrypiał Andrzej.
Nie uciekła, tylko zakryła twarz dłońmi i zaczęła płakać. Dopiero potem wyszło na jaw, że siedem lat temu Magda miała wypadek samochodowy w Warszawie i po nim kompletnie straciła pamięć. Nie wiedziała, kim jest, ani skąd pochodzi. Okazało się, że już wtedy była w ciąży, choć sama jeszcze o tym nie wiedziała. Przez te wszystkie lata żyła pod innym nazwiskiem, samotnie wychowując syna, przekonana, że jej życie zaczęło się dopiero od chwili, gdy obudziła się w szpitalu.
Portfel, który Andrzej dzisiaj przypadkowo zgubił, był jedyną pamiątką po zmarłej żonie, którą zawsze trzymał przy sobie. I wyobraź sobie, los tak pokierował ich drogami, że tego samego dnia, o tej samej godzinie, w tym samym parku, mały chłopiec znalazł portfel. I tym sposobem oddał ojca synowi, a mężowi utraconą miłość Cuda naprawdę się zdarzają, nie?



