Wszyscy pomagają, ale ty jesteś wyjątkowa
Wiolu, może byście dzisiaj do mnie przyszły? z nadzieją spytała siostra. Mój wyjechał, nudno mi tu samej z dziećmi.
Wioletta przetarła nasadę nosa. W głowie kłębiły jej się wymówki, jedna bardziej absurdalna od drugiej. Powiedzieć o pilnej pracy Ewa nie uwierzy, dziś sobota. Powiedzieć, że jest zmęczona zaczną się pytania, rady i kazania. Wiola przygryzła wargę i westchnęła, zbierając myśli przed odpowiedzią.
Ewa, dzisiaj nie damy rady Wioletta starała się, by jej głos zabrzmiał żałośnie. Lena trochę się przeziębiła, zostajemy w domu, nigdzie nie wychodzimy.
Po drugiej stronie zapadła cisza, przerwana tylko ciężkim westchnieniem siostry.
Szkoda przeciągnęła Ewa. Posiedziałybyśmy, pogadały, dzieci by się pobawiły razem…
Wioletta przewróciła oczami, ciesząc się, że siostra tego nie widzi. Dzieci bawiłyby się razem. Akurat. Lena biegałaby za młodszymi, a dorosłe piłyby herbatę w kuchni.
No, naprawdę szkoda Wiola pokiwała głową. Jak wyzdrowiejemy, to się zgadamy.
Ewa trochę jeszcze powzdychała, pożyczyła Lenie szybkiego powrotu do zdrowia i rozłączyła się. Wioletta wpatrywała się w ekran telefonu z osobliwym poczuciem. Cała rozmowa trwała cztery minuty. Siostra nawet nie zapytała, jak się Wiola ma. Ani słowa o pracy, zdrowiu, samopoczuciu. Ewie chodziło tylko o jedno czy będą mogły wpaść. Tania opiekunka była potrzebna, cała filozofia.
W drzwiach pojawiła się Lena. Dziewczynka spojrzała na mamę z uwagą.
Znów ciocia Ewa dzwoniła? spytała Lena.
Wioletta kiwnęła głową, odkładając telefon na szafkę obok kanapy. Córka weszła do pokoju i usiadła obok matki, podkulając nogi. Na jej twarzy widać było coś pomiędzy irytacją a ulgą.
Mamo, nie chcę już więcej do niej chodzić oznajmiła Lena stanowczo.
Wioletta odwróciła się do córki i uniosła brwi, czekając na wyjaśnienie. Lena zagryzła wargę, jakby zbierała się do czegoś ważnego, po czym wyrzuciła z siebie wszystko naraz.
Ona ciągle zwala na mnie te dzieci zmarszczyła brwi Lena. Zmusza, żebym ich pilnowała, biegała, wymyślała zabawy!
A najstarsze ma dopiero pięć lat dodała z oburzeniem. Nie jestem ich nianią, mamo.
Wioletta spojrzała na swoją dziewięcioletnią córkę i nie mogła się nie uśmiechnąć. Lena już teraz wiedziała, jak wyrażać, co jej się nie podoba. Potrafiła walczyć o swoje i nie bała się mówić o tym na głos. Wiola poczuła dumę.
Nie martw się Wioletta pogłaskała córkę po głowie. Więcej się to nie powtórzy.
Lena wdzięcznie się uśmiechnęła i wyszła do swojego pokoju.
Wioletta utkwiła oczy w suficie, pozwalając myślom płynąć swobodnie. W ich rodzinie wszystko wyszło dziwnie. Ewa jest o cztery lata młodsza od Wioletty, a już ma czwórkę dzieci. Czwórka! Wiola pokręciła głową. Sama ma jedną córkę, która wciąż jeszcze potrzebuje matczynego wsparcia. Ile jeszcze razy będzie musiała inwestować czas, siły i miłość w Lenę. A Ewa od razu czwórka.
Wioletta przetarła skronie i zamknęła oczy. Ewa zawsze uważała, że wychowaniem jej dzieci powinni zajmować się wszyscy dookoła. Rodzice, Krystyna i Zbigniew, pierwsi padli ofiarą. Potem do pomocy dołączyli rodzice męża Ewy, sąsiedzi, znajomi, dalsza rodzina. Cała duża rodzina na zmianę doglądała dzieci Ewy. Wszyscy oprócz samej Ewy.
Wiola uśmiechnęła się i otworzyła oczy. Ona zawsze miała inaczej. Po pomoc do mamy zgłaszała się tylko w wyjątkowych sytuacjach: kiedy chorowała, kiedy w pracy groziło zwolnienie, gdy zwyczajnie się nie wyrabiała. Poza tym radziła sobie sama. Było ciężko, zwłaszcza na początku, ale dali radę. I co? Lena wyrosła na mądrą, samodzielną dziewczynkę.
Za to Ewa z każdym rokiem stawała się coraz bardziej roszczeniowa.
Wioletta odgoniła ciężkie myśli i podniosła się z kanapy. Dziś pozbyła się siostry to już małe zwycięstwo. Czekały ją jeszcze codzienne sobotnie obowiązki, których odkładać nie mogła. Poszła do kuchni i zabrała się za opróżnianie zmywarki.
…Dni mijały w codziennej krzątaninie między pracą a domem. W piątek wieczór zadzwonił telefon, na wyświetlaczu pojawiło się imię siostry. Wioletta wzięła głęboki wdech i odebrała.
Wiolu, jak Lena? ton Ewy był przesadnie troskliwy. Już zdrowa?
Tak, wszystko w porządku Wioletta oparła się o ścianę. Biega jak szalona.
Super! Ewa wyraźnie się ożywiła. To musicie koniecznie wpaść w weekend na noc!
Wioletta przewróciła oczami. Zaczyna się kolejna runda negocjacji.
A bo mi tu tak smutno samej jęknęła Ewa. Dzieci kapryszą, męża nie ma.
Ewa, nocować nie damy rady Wiola pokręciła głową. Ale mogę przyjechać rano w sobotę na chwilę.
Po drugiej stronie nastała niezadowolona cisza. Ewa pewnie liczyła na więcej. Ale po minucie ustępstw zgodziła się na krótki, dzienny pobyt.
…Sobotni poranek był szary i chłodny. Wioletta ubrała kurtkę i wyszła sama z domu. Autobusem dotarła do siostry w pół godziny, potem jeszcze dziesięć minut piechotą.
Ewa otworzyła drzwi i od razu zaczęła się rozglądać za plecami siostry.
A gdzie Lena? skrzywiła się.
Lena zajęta Wioletta weszła do środka. Ma sprawdzian, musi się uczyć.
Ewa zrobiła minę, jakby połknęła cytrynę. Z trzaskiem zamknęła drzwi.
Twoja córka zrobiła się strasznie uparta skrzyżowała ręce. Ani nie pisze, ani nie przychodzi.
Wioletta powiesiła kurtkę. W głębi mieszkania słychać było rumor dziecięcych zabaw. Wiola spojrzała Ewie prosto w oczy.
Po prostu ma dość bycia nianią w twoim domu spokojnie odpowiedziała.
Ewa natychmiast się zaczerwieniła, jakby ktoś zapalił pod nią ogień. Oczy zwęziły się ze złości.
To normalne! podniosła głos. Ze starszego się pomaga młodszym!
Nie, nie normalne Wiola nie ustąpiła. Nie względem cudzych dzieci.
Jakich cudzych? Ewa uniosła ręce. Przecież to jej kuzyni!
Ma dziesięć lat, Ewa Wioletta zacisnęła pięści. To dziecko, nie służąca.
Ewa podeszła blisko, patrząc z wściekłością. Z pokoju dziecięcego dobiegł płacz najmłodszego, ale Ewa nie zwróciła uwagi.
To jej wyjdzie na dobre! wskazała Wiolę palcem. Musi nauczyć się opieki nad dziećmi.
Nie potrzebuje takich lekcji! odparła Wioletta. Ona nie ma rodzeństwa!
No właśnie! krzyknęła Ewa. Niech się bawi z moimi! Niech się uczy!
Wioletta odsunęła się krok do tyłu, z niedowierzaniem. Ewa nawet nie starała się ukryć prawdziwych intencji.
Ty siebie słyszysz? Wiola pokręciła głową. Chcesz wykorzystać moją córkę jako darmową opiekunkę!
I co z tego? Ewa wbiła ręce w biodra. Sama sobie nie radzę!
To po co rodziłaś czworo? Wioletta wyrzuciła to z siebie zanim zdążyła się powstrzymać.
Ewa aż się zadławiła z oburzenia. Twarz zrobiła się burakowa, żyły na szyi nabrzmiały.
Ty masz prawie dorosłą córkę! wrzasnęła. Mogłaby po lekcjach przychodzić pomagać!
Te słowa przelały czarę goryczy Wioletty. W niej coś pękło i wszystkie żale wypłynęły na wierzch.
Już całkiem przesadzasz wysyczała Wiola. Przerzucasz odpowiedzialność na wszystkich dookoła.
Po prostu proszę o pomoc! broniła się Ewa.
Nie, ty żądasz Wioletta chwyciła kurtkę. Myślisz, że cały świat jest ci coś winien.
Rodzice mi pomagają! tupnęła nogą Ewa. Teściowa mi pomaga! A wy się odwracacie!
Rodzice nie są już młodzi odparła Wioletta, zakładając kurtkę. Potrzebują odpoczynku, a nie niańczenia wnuków na okrągło.
Oni się cieszą! Ewa złapała siostrę za rękaw.
Wioletta wyrwała się i sięgnęła do drzwi. Ewa stała na środku korytarza, czerwona ze złości.
Już nie będziemy tu przychodzić Wiola otworzyła drzwi. Znajdź sobie inną nianię.
Zamknęła za sobą drzwi, zostawiając za sobą krzyki Ewy.
…Telefon od mamy zadzwonił tego samego wieczoru. Wioletta spojrzała na wyświetlacz i odebrała.
Wioletta, co ty zrobiłaś? głos Krystyny drżał ze złości. Ewa jest załamana! Doprowadziłaś ją do łez!
Mamo, powiedziałam jej tylko prawdę Wiola usiadła na kanapie.
Jaką prawdę? podniosła głos mama. Że odmawiasz pomocy rodzinej siostrze?
Pomagać a być niewolnicą to nie to samo Wioletta zacisnęła telefon w dłoni.
Przecież ona ma czwórkę dzieci! lamentowała mama. Jej mąż ciągle wyjeżdża! Ona jest sama!
Sama tego chciała odparła Wiola. To nie był mój wybór, ani Leny.
Lena mogłaby czasem popilnować maluchów! nie ustępowała mama. Wszyscy Ewie pomagają, tylko ty jesteś wyjątkowa!
Nie Wiola przerwała stanowczo. Moja córka nie będzie nianią cudzych dzieci.
To nie są cudze dzieci! niemal krzyczała Krystyna. To wasza rodzina!
Wioletta podeszła do okna. Za szybą ciemniało, latarnie jedna po drugiej rozświetlały osiedle.
Mamo, jeśli chcesz z tatą poświęcić życie dzieciom Ewy, droga wolna powiedziała poważnie Wiola. Ale ja tego nie wybierałam.
Jesteś egoistką! mama rzuciła oskarżenie.
Mam swoją rodzinę Wiola nie ustąpiła. Męża, córkę. Nie poświęcę życia dla siostry.
Rozłączyła się, nie czekając na odpowiedź. Opuściła telefon na kanapę i ukryła twarz w dłoniach.
Ciepłe ramiona objęły ją od tyłu. Lena przytuliła się do mamy, kładąc głowę na jej ramieniu.
Mamo, wszystko słyszałam szepnęła cicho.
Wioletta obróciła się i mocno przytuliła córkę, wdychając zapach dziecięcego szamponu.
Wszystko robiłam dla ciebie pogładziła Lenę po głowie. I będę robić dalej.
Lena podniosła na mamę oczy i uśmiechnęła się z wdzięcznością.
Wiem, mamo ścisnęła jej dłoń. Dziękuję.
Stały razem przy oknie, patrząc na rozświetlone miasto. Gdzieś daleko, pewnie Ewa żaliła się teściowej. Gdzieś mama wydzwaniała do ciotek, opowiadając o bezdusznej najstarszej córce. Ale tu, w tym mieszkaniu, panowały spokój i miłość.
Wioletta podjęła decyzję i nie zamierzała się wycofać. Choćby straciła kontakt z siostrą i matką Lena była ważniejsza. Jej dzieciństwo, jej wolność, jej prawo być po prostu dzieckiem.




