Klucze

Klucze

Kocham go! A ty mi tutaj jakieś głupoty wywlekasz! Nie chcę cię słuchać! Zazdrościsz mi, dlatego się wtrącasz tam, gdzie cię nikt nie prosi! Daj mi spokój, zajmij się lepiej sobą!

Natalia nie mówiła. Ona krzyczała tak głośno, że nawet pan Mieczysław z parteru, który zwykle był trochę przygłuchy, przestał dłubać przy swoim fiacie na podwórku i podniósł głowę, próbując dosłyszeć, co się dzieje. Mieczysława nigdy nie interesowały cudze sprawy, więc skoro zwrócił uwagę, to znaczy, że Natalia wrzeszczała naprawdę głośno.

Powodów jej nie brakowało… A przynajmniej tak jej się wydawało.

Stan zakochania był dla Natalii stanem duszy. Przerwy, jeśli już się pojawiały, były tak krótkie, że widziały je tylko dwie osoby mama Natalii i jej siostra, Kinga. Lecz mamy już od dawna nie było, a Kinga nie chciała zrozumieć Natalii.

A bez miłości Natalia nie żyła, tylko egzystowała. Wzrok stawał się pusty, myśli rozbiegały się, nie pozwalając jej się skupić, nerwy szwankowały tak, że współpracownice zaczynały ją omijać szerokim łukiem, rzucając za plecami: Może powinnaś coś na uspokojenie wziąć, Natalko? Ciężko z tobą ostatnio.

A Natalko zaciskała usta, cicho zgrzytała zębami i myślała nieprzyjemne rzeczy o tych swoich dziwnych koleżankach.

One to pewnie mają w domu wszystko poukładane! Mężowie czekają, dzieci biegają po domu… A ona? Ani domu, ani męża! I nie zapowiada się, żeby to się zmieniło! Jest, co prawda, syn Filip, ale czy udanym dzieckiem go można nazwać? Niestety, nawet w porównaniu z kuzynostwem jej syn wypadał blado. Dzieci Kingi były o wiele bystrzejsze i odważniejsze. Starszy, Kamil, grał w piłkę i uczył się wzorowo przeczył stereotypom, że mądrość z aktywnością nie idzie w parze. A młodsza, Zosia, śpiewała i tańczyła w zespole dziecięcym, z którym jeździła po całej Polsce na konkursy i festiwale. Ledwie dziesięć lat, a widziała już więcej niż jej ciotka przez całe życie.

To też bolało! Czemu tak jest? Przecież w dzieciństwie Natalia też chodziła na różne zajęcia, ale ostatecznie niczego nie dociągnęła do końca jak się nudziła, to odchodziła i szukała czegoś nowego.

Bo tak trzeba! Słuchać własnego wnętrza! Innej okazji nie będzie! Szczęście na tacy nikt nie przynosi: Bierz, Natalka! Nie wstydź się! To wszystko dla ciebie!.

Tę prawdę Natalia pojęła dawno. Patrzyła, jak Kinga ślęczy nad książkami, a sama szykowała się na imprezę:

Patrz, Kinga, wyuczysz się i co z tego będziesz miała? Chłopaki na inteligentne dziewczyny nie lecą, pamiętasz, co babcia mówiła?

Ale ona mówiła też, że mądra kobieta nie będzie pokazywać swojej wyższości, jeśli kocha. To dwie różne rzeczy, Natka.

Oj, dobra, nie filozofuj! Pomóż mi włosy ułożyć, Paweł na mnie czeka!

Natalia uciekała na spotkanie, a Kinga układała się z książką na kanapie. Dwugodzinna cisza była wtedy świętem w ich domu.

Natalia kochała Kingę, to nie ulegało wątpliwości. Wszak nikogo więcej poza nią nie miała. Znała swoją siostrę niemal tak dobrze jak siebie. Natalia nie była zła. Trochę roztrzepana, niepewna siebie, ale w głębi duszy dobra, może nawet lepsza od Kingi. To ona przywoziła do domu bezpańskie zwierzaki, których nikt nie chciał. Dzięki niej oba koty i pies przeżyli długie lata, otoczeni czułością. Rodzice pozwolili zatrzymać tylko te, co już były, byleby dom nie stał się schroniskiem. Natalia nie obarczała Kingi żadnymi obowiązkami, sama wszystko sprzątała i wyprowadzała psy. Czasem Kinga myślała, że Natalia kocha zwierzęta nawet bardziej niż ludzi.

Natalka, mama prosiła, żebyś pojechała do babci, pomóc jej trochę z porządkami.

Idź sama, mam inne sprawy.

Jakie znowu sprawy?

Ważne! Ryszard kuleje, muszę go zabrać do weterynarza.

Już od tygodnia utyka!

I co z tego? To powód, żeby zamienić go na babcine problemy? Babcia daje sobie radę, a Ryszard to tylko kot!

Siostry się sprzeczały, szły w różne strony. Kinga jechała do babci, a Natalia wyciągała z szafy najładniejszą bluzkę, bo Paweł już czekał pod blokiem i Ryszard był tylko pretekstem, by uniknąć sobotniego sprzątania.

Szkołę skończyły różnie. Kinga ze świadectwem z paskiem, Natalia ledwie przebrnąwszy. Ot tak, przeciętnie.

Wybór zawodu nie był dla niej problemem. Natalia marzyła, by zostać cukiernikiem. Od dziecka kochała ciasta i torty potrafiła godzinami wpatrywać się w witrynę cukierni, aż mama uległa jej prośbom. Słodycze sama chętnie oddawała siostrze, gdy już nacieszyła się wyglądem kremowych różyczek i zabierała się za lepienie takich samych z plasteliny.

I znów ich drogi się rozeszły.

Kinga wyprowadziła się do babci, która chorowała i wymagała opieki. Mieszkanie babci było blisko uczelni, więc wszystkim taki układ pasował. Babcia miała blisko, a Kinga mogła dłużej pospać i czuła się spokojniejsza. Babcię bardzo kochała. We dwie żyły w wielkiej zgodzie, a Kinga poznała swojego przyszłego męża, Jakuba, właśnie w tym domu.

Żyjcie, dzieci, miejsca wystarczy dla wszystkich!

Skromne, ale radosne wesele urządzili szybko i zamieszkali z babcią. Babcia nie ukrywała, jakie ma plany:

Tak będzie najlepiej, Kingo. Natalii zostawię pokój po dziadku w kamienicy, a wam z Jakubemmieszkanie… Szkoda, że nie doczekam waszych dzieci…

Ale jednak doczekała pierwszego prawnuka. Babcia odeszła, gdy Kamil miał już dwa lata. Przez rok walczyła z konsekwencjami udaru, marząc o powrocie do zdrowia, lecz serce nie wytrzymało. Kinga gorzko opłakiwała tę, która dała jej tyle ciepła.

Rodzice Kingi nie sprzeciwiali się decyzjom babci. Wiedzieli, że córka zasłużyła na mieszkanie.

Natalia nie miała nic przeciwko. Wtedy była w kolejnej wielkiej miłości i miała za nic sprawy spadkowe. Była zakochana!

Choć tak naprawdę trudno to było nazwać miłością. Natalia płonęła namiętnością, a jej wybranek unikał jej wzroku, był zadowolony z układu, w którym Natalia sprząta, gotuje, pierze, ale nie nocuje u niego ani razu.

Jestem starym kawalerem, Natalka. Ciężko mi się przyzwyczaić.

Wywracał oczy, prosił o porządki w pracowni, potem odprowadzał pod drzwi, mruczując:

Sztuka, Natalko, poświęceń wymaga! Ale przecież wiesz, jak u mnie jest. Miłość, obowiązki, sprawy… Jestem zmęczony.

Natalia kiwała głową, patrząc na swój portret jedyny w życiu portret, który zapomniany kurzył się w jego kącie. Był dowodem, że ktoś kiedyś się nią zachwycił.

Dostała go jednak w dniu, kiedy przyszła do niego z wiadomością o ciąży.

Szła wtedy przez wiosenny Kraków, szczęśliwa, zapatrzona w promienie słońca. Jej marzenia szybowały gdzieś wysoko, oddychając trudno, bo nowa, niespodziewana i upragniona iskra życia była dla niej cudem.

Cud nagle zgasł, kiedy jej ukochany spoważniał i ostro przerwał jej wyznanie:

Jakie dziecko? Zwariowałaś?!

Rozwiązanie przyszło banalne i puste. Po tej rozmowie jej dusza rozsypała się na kawałki tak drobne, że nie dało się ich już skleić. Dumy próbować ratować nawet nie chciała. Poprosiła, by mogła zabrać portret Na pamiątkę.

Zgoda została jej łaskawie udzielona, a wieczorem Natalia potargała ten portret, szepcząc przez łzy:

Jeszcze moje będzie, a twoje… na pewno nie!

O tym, co stało się z jej byłym, Natalia nigdy się nie dowiedziała i nie interesowała się tym. Miała dość własnych spraw. Syn, o którym tak marzyła Filip urodził się, ale nie przyniósł jej radości, jakiej pragnęła. Szukała w nim śladów ojca, szukała geniuszu, ale nie znajdowała nic. Filip był spokojnym, cichym chłopcem, bez talentu do rysunku czy muzyki. Najbardziej lubił grać w piłkę i szachy. Sam znalazł sobie klub po szkole chodził tam, a kiedy mama pytała:

Co cię tam ciągnie? Przecież to nudne…

Filip nudzić się nie miał kiedy. Gra była dla niego pięknym, logicznym tańcem. Czasem sam wstawał i kręcił się po pokoju w takt wyimaginowanej melodii, ale wyłącznie wtedy, gdy matka nie patrzyła. Natalia takich tańców nie aprobowała. Bały ją.

Chłopakowi nie wypada tańczyć! Przestań!

Jedyną, która rozumiała Filipa, była Zosia, jego kuzynka. Relacje mam z ciotkami nie rozumiał, ale babcia powtarzała, że rodzina to rodzina, a własnej odrzucać nie wolno. Jedynie tego się trzymał. Z Kamilem miał dystans, ale Zofię bardzo kochał. Ona umiała znaleźć drogę do jego duszy i słuchała każdej opowieści o muzyce oraz marzeniach brata.

Słyszysz ją?
Tak, cichutko, ale jest piękna…

Ja też ją słyszę, chyba… Pokażesz mi?

Zosia tańczyła po pokoju, a Filip czuł, że nie jest sam. Ona zawsze zrozumie.

Ale dzieci nie decydują o kontaktach decydują o tym dorośli. A Natalka często zakazywała synowi spotkań z kuzynostwem po kłótniach z Kingą.

Filip był wobec matczynej nieprzewidywalności bezsilny. Walczył, jak mógł: urządzał protesty, nie jadł. Wiedział, że mama w końcu nie wytrzyma i powie:

Och, rób, co chcesz! Mam już dość twojego biadolenia!

Przyczyn ciągłych kłótni Natalia z Kingą Filip nie znał. Nie wiedział, że po jego narodzinach Kinga pomagała jak mogła, lecz została odepchnięta, gdy kolejny związek Natalii się rozsypał i ta dowiedziała się, kto i jak dzielił majątek po babci.

To niesprawiedliwe! Ja jestem jej wnuczką tak samo jak ty!

Nie prosiłam babci o mieszkanie! Chcesz, to je sprzedajmy, podzielmy pieniądze! Nie chcę się z tobą kłócić…

Nie chcę twoich jałmużn! Babcia kochała cię bardziej, dała ci wszystko! A mnie… nikt nie kochał!

Natalka, nieprawda! A ja? A rodzice?

Jakie to uczucie, skoro mnie nie rozumiecie? Myślisz, że chodzi mi o mieszkanie? Nie! Chcę tylko wiedzieć, że jestem kochana choćby przez własną rodzinę!

Natalka…

Dość! Nie chcę nic więcej słyszeć!

Ogień niechęci rósł między siostrami budował sobie gniazdo z zapomnianych urazów, z żalu i drobiazgów. „O, Natalko, patrz! Pamiętasz, jak Kinga dostała lalkę w różowej sukience, a twoja była zielona? Chciałaś w różu, ale ci nie dała! Detale budują życie: lalki, kosmetyki, oddzielne mieszkanie, dzieci, praca, dzieciństwo Kamila i Zosi Wszystko to cegiełki domu twojej nadziei krzywego, smutnego i pustego. Wszystko, co mogłoby uczynić go pełnym, dostała twoja siostra!”

A Kinga też czasem czuła żal, lecz jej gniazdo było jakby z gałązek słabo związane i po chwili burzone byle powiewem. Chciała ratować tę cienką nić, łączącą je w rodzinę, po każdym Nie jesteś już moją siostrą! od Natalii.

Rodzice odeszli jeden po drugim, w tym samym roku. Rozpacz ogarnęła siostry.

Kinga, jak tak można?! Przecież oni tacy młodzi byli!

Natalka, nie mamy na wszystko wpływu… Zrobiłyśmy co mogłyśmy…

To nie jest sprawiedliwe!

Życie nie jest sprawiedliwe…

Zrzeczenie się przez Kingę prawa do drugiego mieszkania na jakiś czas uspokoiło atmosferę. Natalia zaczęła załatwiać formalności.

Myślałam, że i to zabierzesz burknęła przy notariuszu, poprawiając kaptur.

Stały przed kancelarią.

Dlaczego tak myślisz, Natalia? Czy już jesteśmy sobie obce?

Nie wiem, Kinga. Niby rodzina, ale nigdy mnie nie rozumiałaś.

A ty mnie, ale czy to ważne?

Tak! Skoro się nie rozumieją, po co mają być razem?

Może, by próbować się zrozumieć? Nic nie przychodzi za darmo.

Pewnie! To wiem lepiej od ciebie! U ciebie wszystko łatwo: mąż, dom, dzieci, a ja zawsze sama!

Natalia, to nieprawda… A Filip?

Filip? Filip ma już swój świat. Prawie go nie widuję…

Dobrze się u nas czuje.

Właśnie! Ty zawsze masz przewagę! Ty mnie nazywasz złą matką!

Nigdy tego nie powiedziałam!

Rozmowa kończyła się zwykle łzami Natalii.

Jakub, mąż Kingi, zastał ją któregoś dnia zapłakaną.

Dlaczego ona tak wobec mnie? Za co?

Otulił żonę i powiedział:

Ciężki charakter ma. Jeszcze ją życie nie nauczyło…

Kinga nawet przestała płakać:

Nie mów tak! Cokolwiek się wydarzy, ona jest moją siostrą. Będę ją kochać bo nikt inny nie będzie! Filip jest jeszcze chłopcem.

Zgoda jest lepsza niż awantura. Kinga robiła wszystko, by utrzymać choć cienką nić pomiędzy nimi.

Mężczyźni pojawiali się i znikali w życiu Natalii, nie zostawiając śladu poza goryczą i żalem. Nie rozumiała, dlaczego jest zawsze sama. Starała się być dla każdego kimś wyjątkowym, uczyć się od nich wszystkiego polować, łowić ryby, dekorować mieszkania. Ale kiedy przychodziło co do czego, żaden nie chciał przyjąć „kluczy do jej szczęścia”…

Filip za każdym nowym romansem matki mieszkał z ciotką. Kinga i Jakub traktowali go jak syna. W pokoju Kamila stało piętrowe łóżko, a na biurku zrobionym przez Jakuba zmieściły się dwa komputery. Chłopcy grali wieczorami, krzycząc do Zosi:

Zosia! Graj w drużynie! Sama nas rozwalasz!

Kinga raportowała siostrze:

On jest taki mądry! Powinnaś go przenieść do klasy matematycznej.

Daj spokój, wygodniej mi, że chodzi z Kamilem do jednej szkoły. Wszystko wiem, a ty go przypilnujesz.

Ma daleko, gdy mieszka u ciebie. Nie wysypia się wtedy.

To niech mieszka u was. Wiesz, jaka mam sytuację! Dopiero się układa.

Dobrze. Zostanie.

Dzięki! Wojtek jest świetny! Przyjął Filipa, chce, żebyśmy byli rodziną!

Oświadczył ci się?

Jeszcze nie, ale wszystko na to wskazuje! Teraz ważne, żebyście mi nie przeszkadzali! To mój szansa na szczęście!

Kinga swoje myślała. Nowy narzeczony nie za bardzo jej się podobał. Trochę wyniosły, z dziwnym poczuciem humoru. Żartował dwuznacznie, czasem aż niezręcznie. Dla niej czy Jakuba pół biedy, zniosą, ale Filip? Natalia nie zauważyła nawet, że syn bardzo się od niej oddalił.

Kinga kochała bratanka, nie chciała się kłócić z siostrą, ale wiedziała, że tu przecież coś się święciło.

O tym, że Wojtek żąda sprzedaży mieszkania po rodzicach Natalii, Kinga dowiedziała się zupełnie przypadkiem…

Wróciła z pracy i westchnęła, widząc buty synów rzucone w przedpokoju:

Chłopaki! Kto w domu? Co to za bałagan?!

Zosia wyszła z pokoju chłopców, zamknęła za sobą drzwi.

Co się stało?

Mamo, tylko się nie denerwuj… Filip…

Gadaj szybciej, bo serce mi stanie!

Filip… Zosia rozpłakała się i ścisnęła matkę za rękę. Przyłożyliśmy mu lód, ale…

Kinga nie słuchała dalej, przytuliła córkę, odsunęła ją na bok:

Gdzie on jest?

Filip leżał na górnym łóżku, przytulając do policzka woreczek z lodem.

Filipku… Kinga podeszła cicho. Co się stało?

Nic…

Brzmiało to dziwnie i przykro. Kinga wiedziała już: wydarzyło się coś poważnego. Filip nigdy nie kłamał i nie miał tajemnic przed ciotką.

Usiadła przy nim, objęła go, ostrożnie dotknęła siniejącego policzka. Wojtek?

Odpowiedź była oczywista. Filip zalewał się łzami w jej objęciach, wcale się tego nie wstydząc. Wiedział, że Kinga zrozumie. Bo nie ma sprawiedliwości w tym, że próbujesz bronić matki, a dorosły facet bije cię z całej siły, warcząc:

Będziesz mnie pouczać? Kim ty jesteś? Przestań się wtrącać jak dorośli rozmawiają!

Taki Wojtek był zupełnie inny niż przedtem. Cała fasada pękła. Filip pojął ten człowiek nie kocha jego mamy, ma tylko swój interes.

Filip rzucił się na Wojtka, próbując obronić matkę, lecz szybko go odepchnięto. Następne, co widział, to przerażone oczy matki i jej szept:

Filipku, po co to zrobiłeś?

Więcej nic już nie powiedziała. Filip długo siedział sam w swoim pokoju, próbując powstrzymać łzy. Wojtek na każde jego emocje mówił:

Co się mażesz? Chłopak płakać nie powinien! Posprzątaj po sobie!

Trochę się uspokoił, spakował książki, wrzucił ulubioną bluzę i poszedł do Kingi. Tam się nie wstydził. Tam go rozumiano.

Kinga, wysłuchawszy bratanka, natychmiast zadzwoniła do siostry. Słuchała długich sygnałów, próbując się uspokoić. Ruchem się niczego nie naprawi, ale relację z siostrą trzeba odbudować.

Jakub, gdzie jesteś? Zabierzesz mnie do Natalii? Zaraz zejdę!

Wysłała dzieci do Filipa, kazała nie zostawiać go samego, a sama wybiegła z mieszkania jak stała.

Co się dzieje? Jakub zachmurzył się.

Po drodze ci opowiem.

Rozmowa z Natalią nie mogła się udać. Natalia zeszła na podwórko zapłakana, bo Wojtek, nie pakując nawet dobrze walizek, wykrzyczał jej przy rozstaniu najgorsze obelgi.

Ty nic nie rozumiesz! Ja go kocham! wykrzykiwała na pytania Kingi, sama nie wiedząc, jak się usprawiedliwić.

Kogo, Natalia?! Tego, kto podniósł rękę na twoje dziecko?! Choć raz pomyśl! Ile jeszcze razy będziesz szukać szczęścia, nie widząc, że ono od dawna jest obok ciebie? Ale Filip czym zawinił? Czemu go tak zdradzasz? Przecież to twój syn!

Już dawno jest tylko twoim synem! On u mnie prawie nie bywa! To wszystko przez ciebie! Wszystko mi zabrałaś!

Co ci niby zabrałam?

Moje życie! Moje klucze!

Jakie klucze?

Kinga nagle zrozumiała, stojąc tam, na ganku pod blokiem krzyczą, kłócą się… Czy o to chodziło rodzicom? Czy babcia tego je nauczyła? Czy to koniec ich nici?

A jej głos zmiękł, gdy znów zapytała:

Jakie klucze, Natalia? O czym mówisz?

Klucze do szczęścia… Natalia otarła łzy. Ty je masz! A ja?

Kinga dopiero wtedy pojęła, o co chodzi siostrze. Przez moment oddychała głębiej, potem przyciągnęła Natalię do siebie i mocno ją objęła.

Chodź tu… Och, Natalko! Czemu jesteś taka…

Głupia? Tego chciałaś powiedzieć? Szarpnęła się, lecz Kinga przytrzymała ją mocno.

Nie! Jesteś bardzo wrażliwa. Tylko wiecznie ci mało miłości… Mogę to zrozumieć, ale nie to, jak można zamienić własne dziecko na kogokolwiek innego… Kluczy ci nie zabierałam! Mam własne… Różnica między nami jest taka…

Jaka?

Natalia opadła, w końcu też przytuliła się do siostry, chowając twarz na jej ramieniu.

Ty swoje klucze wciąż próbujesz oddać komuś innemu, a ja trzymam swoje przy sobie.

I która ma rację?

Nie wiem. Życie pokaże.

Już pokazało… Natalia zaszlochała. Co mam robić? Nikomu nie jestem potrzebna…

Mnie jesteś! Filipowi! Mało ci? Zacznij od tego!

A jeśli nie…?

To twoje klucze nie pasują do tych drzwi. I stoisz na korytarzu całe życie, nawet nie próbując wejść…

Nie chcę tak!

No widzisz! Pojedziesz do syna?

On mi nie wybaczy…

Filip wie o życiu więcej niż jego mama. Ale rozmowa nie będzie łatwa. Bardzo się na ciebie obraził…

Domyślam się…

No to rób coś! Jesteś matką, czy tylko przypadkową ciotką?!

Kinga!

Co Kinga?! Do samochodu, bez ceregieli! Jakub, daj jej chusteczki, są w schowku, widziałam. Niech się ogarnie! Dzieci czekają!

Ojczym Filipa pojawi się później. Natalia w końcu znajdzie to, o czym marzyła. Syn zostanie z Kingą, wybierze jej dom nad nowym mieszkaniem mamy, gdzie z czasem zacznie gaworzyć nowa siostra, ale Natalia zrobi wszystko, by Filip wiedział kochają go i czekają. Mężczyzna, z którym Natalia zwiąże życie, okaże się mądrzejszy. Da chłopcu czas, a więź, która się zrodzi, będzie silniejsza niż niejedna krew.

I kiedy Filip będzie żegnał rodzinę na dworcu przed wyjazdem do wojska, uściska bliskich, mocno poda dłoń ojczymowi i poprosi go:

Uważaj na mamę.

A wysoki facet z pasemkami siwizny odpowie poważnie:

A ty na siebie, synu! Czekamy!

Wiem!

Oceń artykuł
TwojaCena
Klucze