Królowa

KRÓLOWA

31 grudnia 2023, Kraków

Mamo, proszę tylko się nie denerwuj. Od nowego roku możemy mieć trochę kłopotów No, finansowych. Ale nie martw się przecież nie zginiemy z głodu.

Córciu, nie przeciągaj, dobrze wiesz, że nie znoszę długich wstępów.

Wiem, mamusiu. Powiem wprost zwolniłam się z pracy. Tak.

Jak to? Sama odeszłaś czy cię wyrzucili?

Sama. Ja lubię sama o sobie decydować.

No tak, cała po ojcu Aż sobie wyobrażam, co by teraz powiedział, gdyby był jeszcze z nami.

Mamo, patrz tam zobacz, jakie piękne gile siedzą na drzewie naprzeciwko okna Tata pewnie dodałby jeszcze: Nie miejsce zdobi człowieka.

Taka dumna byłam, że masz taką dobrą posadę, że dobrze zarabiasz, że jesteś Dyrektorką Domu Kultury w Krakowie! W telewizji pokazywali cię co chwilę. Ludzie patrzyli na ciebie jak na królową szanowali, słuchali. A ty naprawdę jesteś piękna, szczupła, elegancka.

Mamo, daj spokój, łezki już ci się pokazały. Uroda mi nie zniknie zostanie ze mną.

Ale powiedz, co się tam wydarzyło? Czemu taka nagła decyzja? Odejdź od okna, przewieje cię, siadaj tutaj.

Mamo różne mam poglądy na życie niż szefostwo. Dla nich najważniejsze cyferki, terminy, pokazywanie wyników. Ludzi mają na ustach tylko na plakatach. Nie chcę tego. Jak w sądzie przy rozwodzie niezgodność charakterów.

Kochanie, wszędzie szefostwo chce raporty i statystyki. To teraz nawet na te twoje bożonarodzeniowe imprezy już się nie wybierzesz?

Wybiorę się, mamo. Cały zespół szykował, pójdę choćby jako widz, jeszcze jak! Przeżyję.

No pięknie Byłaś królową, a teraz będziesz stała pod miejską choinką Chociaż zabierz mnie tam ze sobą, w tłumie się nie pogubię.

Myślałam, że masz już dość przedszkolnych choinek! Co roku organizujesz dla maluchów, pracowników, rodzin Nawet w filii przedszkola!

Zapomniałaś o domu dziecka! O, Julka, też mam wyniki do zrobienia liczba dzieci objętych programem kulturalnym! Ale na twoją rodzinną choinkę do Parku Jordana chętnie pójdę, zobaczę, co tam wykombinowałaś. Rodzinne choinki organizujesz, a sama rodziny nie masz i teraz jeszcze bez pracy Julka! 40-tka tuż-tuż! Nadal wzdychasz do tego swojego Pawła? Paweł Pierwszy! I ostatni! Dalej z Krakowa nie wyjechał, a wybierał się przecież do Wiednia, w Operze grać! Taki z niego seksofonista.

Mamo, saksofonista, nie seksofonista. Adolphe Sax, Belg, wymyślił ten instrument prawie 200 lat temu.

Przypominasz mi, dyplomowanemu muzycznemu kierownikowi? Julka, doprawdy! Tego twojego seksofonistę wybaczyć ci nie mogę zawrócił ci w głowie, tyle lat nikogo do siebie nie dopuszczasz… Starzejesz się, moja królowo. Mama ociera łzę. Królowa bez tronu Starzejąca się niezamężna królewna! Co by to tata powiedział teraz?

Powiedziałby: kobieta jak wino im starsza, tym szlachetniejsza. I nie płacz, mamo, proszę cię. Wszystko będzie dobrze!

Kochał kobiety, ojciec

Ciebie, mamo, kochał nad życie. Do ostatniej chwili twojej dłoni nie wypuścił… Pamiętam w szpitalu…

Wiem, Julianko… Za mało mu o miłości mówiłam. Myślałam, że to się rozumie samo przez się.

On cię czuł, mamo, a jak grałaś dla niego czy śpiewałaś, patrzył na ciebie jak zaczarowany

Mama zanuciła, otarła łzy:

Pada śnieg, pada śnieg
Coś czeka świat
Pod ten śnieg, pod cichy śnieg
Chciałabym wyznać wam
Mój najważniejszy człowiek
Popatrz ze mną na ten śnieg
Czysty on, jak to, co ukrywam
Co w sercu mam.

Mamo, ta piosenka mnie rozbija za każdym razem, jakby ktoś mi marzenie spełnił i w dzień moich urodzin, te śnieżynki w kwietniu Ktoś by mi tak zaśpiewał

Julka, a co z twoją pracą? Masz taki potencjał! Co zamierzasz?

Pójdę pracować jako konduktorka w MPK.

Ty się nie wygłupiaj! Zapytam Ninę z czwartego piętra ona ma wszędzie znajomości, w urzędzie miasta, w ZUS, w sądzie, a nawet w spółdzielni mieszkaniowej!

Serio, mamo. Konduktorka. Jeździsz autobusami?

Rzadko, ale czasem trzeba.

Jak oceniasz konduktorki?

Nijak! Ani wizerunku, ani kultury Trzy swetry, klapki na wełniane skarpety, wrzeszczą przez autobus Bileciki do kontroli! Dalej do środka proszę!… Taaa bardzo twórcza praca.

Dobre masz teksty Bileciki do kontroli! Głos identyczny jak konduktorek! A pamiętasz, ojciec raz przyszedł lekko wstawiony i opowiadał dowcip o autobusie? Rzadko pił, ale wtedy bawili się z kolegami po zakończeniu budowy. Ty się wtedy śmiałaś nie sądziłam, że tata pijany jest taki wesoły! Pamiętasz ten żart?

Coś mi świta, ale przypomnij.

Wsiada do autobusu pijany facet, ledwo trzyma się poręczy. Konduktorka stanowczo: Bilecik poproszę! A on udaje kieliszek: O! Dla przejazdu!

Ach, Julka, dziś bym ojcu polała, niechby opowiadał dowcipy do rana byleby żył.

Mamusiu, on ciągle z nami! Słyszę go co chwilę: Dziewczyny, wszystko w głowie! Zmieńcie płytę, a życie wam zaśpiewa serenadę, rocka, co chcecie!

Czemu tego swojemu Pawłowi nie powiedziałaś? On jeden, ty druga, a za królową nie bardzo chciał. Jak Gosha z Człowiek z żelaza tam chociaż szczęśliwe zakończenie. Ale nie o nim teraz. Julka, poważnie gdzie pójdziesz do roboty?

Do MPK, mamo od razu po świętach, już na trasie.

Nie, Julka, to się nie dzieje naprawdę Ty zawsze byłaś inna, trochę z głową w chmurach, kreatywna, ale nie aż tak! Konduktorka! Przecież połowa Krakowa cię zna z telewizji. Teraz biletówka. Co by tata powiedział?!

Robię to, co napisał mi ojciec, jak skończyłam osiemnaście lat. Mam to w głowie jak modlitwę: Nikt inny nie może za ciebie decydować. Wszystko musisz wybierać sama, wziąć życie w swoje ręce. Inaczej będziesz zawsze nieobecna, a życie przejdzie obok.

W którym innym miejscu, córciu, w krakowskim autobusie? To jakieś wyzwanie dla społeczeństwa?

Tak, mamo, dla mnie samej. Szef powiedział, żebym zrzuciła koronę, za bardzo w chmurach bujam a jeżdżenia miejskimi autobusami dawno nie praktykowałam, oderwana od ludzi! Zapomniał tylko, że właśnie przed świętami jeździłam autobusami, bo kierowca mojej służbowej skody złamał nogę. Nafrałowałam się społeczeństwa pod dostatkiem!

Przecież byłaś osobą kultury! Teraz na bilety?

A będę rozwijać kulturę wśród pasażerów i personelu!

Mama położyła się na wersalce, masując skronie.

Dziecko, zatkałaś mnie tym noworocznym wyznaniem. Jednym kulturalnym ciosem”.

Podobno ktoś mądry powiedział, że jakby Bóg czasem nas nie rozdła w ziemię, nie mielibyśmy czasu patrzeć w niebo. Patrz, mamo, za oknem słońce! Dzieci wieszają karmniki, gile jedzą nasiona, a śnieg zaczyna lecieć…

Zaśpiewałem: Pada śnieg, pada śnieg, a wszystko czeka

Nasza zwariowana Julka… U konduktorki pensja pięć razy niższa! To już zgadzam się na wsparcie od pułkownika Władysława z drugiego piętra.

Mamo, on jest porządnym facetem. Wdowiec, były wojskowy, konkretny i bardzo życzliwy. Żadnego porównania do taty, wiem. Ale tata w sercu. Już prawie dziesięć lat go nie ma

Olka! Sprawa nie o mnie jak ty wytrzymasz jako konduktorka? Tam nie ma pola do twórczości! Ale tata by pewnie powiedział: Nawet sprzątaczka może mieć pomysł. Może polecisz gdzieś na urlop? Pewnie dostaniesz za niewykorzystany urlop sporą odprawę. Odpoczniesz, przemyślisz.

Może razem do Zakopanego, mamo? Pojedziemy moją odprawą?

Zadzwonił telefon. Mama usiadła i wsłuchiwała się.

Tak, czwartego stycznia wychodzę na trasę. Tak, papiery już w kadrach MPK. Dziękuję.

No to Zakopane odpuszczamy, mamuś!

***

Autobus 134 właśnie zakończył pierwszy kurs z Nowej Huty na Krowodrzę. Trasa popularna, dużo ludzi. Kraniec.

Panie Ryszardzie! Mogę użyć pańskiego mikrofonu? Choć raz poczuję się jak przewodniczka.

Znowu coś wymyśliłaś, dziewczyno? Autobus już wisi w kolorowych łańcuchach, ogłoszenia, cytaty na dzień, aforyzmy… Co to dzisiaj wisi dla pasażerów?

Dobrze iść drogą, którą samemu się wybiera! napisałam.

Interesująco z tobą, Olgo. Szczęściarz jestem, że trafiła mi się taka konduktorka. Ale Sławek mój zmiennik boi się ciebie nawet popatrzyć tak się zdziwił tymi prezentami biurowymi od ciebie. No, masz swój styl. I szacunek. I ciuchy jakby mundurowe. Sławek mi powtarza na artystkę wygląda! A jeszcze mu wyskoczyłaś z hasłami napisanymi przy nazwiskach kierowców! My już teraz z Sławkiem jak filozofowie No, prawie.

***

Panie Ryszardzie! Jesteście naszymi krakowskimi Arystotelesami! Proszę posłuchać:

Gadaj przez telefon albo cicho, albo ciekawie! Ryszard Nowak, kierowca MPK.

Jeśli nie ustąpisz miejsca staruszce, ja to zrobię. Sławek Wójcik, kierowca MPK.

Po prostu filozofia na wieki!

A my ciebie cytujemy Wszystko mamy w głowie. Zmieńcie płytę i już inna melodyjka w duszy możesz mi mówić po imieniu?

To był cytat mojego ojca.

A czemu w czasie przeszłym? Nie żyje?

Zginął. Był zasłużonym budowlańcem, mosty, przedszkola, domy. Wypadek. W szpitalu umarł na rękach mamy

Przykro, Olgo Los taki. Mama żyje chociaż?

Tak, prowadzi chór w przedszkolu. Chciałam, Ryszardzie, by w autobusie grała muzyka. Zrobimy krótką audycję przez mikrofon i włączymy pasażerom dla humoru.

Zobaczymy, Olgo, różni są pasażerowie. Jednemu głośno, innemu nie pasuje

Sprawdziłam przepisy nigdzie nie ma zakazu muzyki w autobusie, głośność nie jest uregulowana. Oczywiście, nie można ludzi drażnić, tylko nastrój poprawiać. Już Arystoteles mówił, że muzyką można wywołać emocje. Wybiorę coś dla każdego, zobaczysz, Ryszardzie. Co do mikrofonu, będę też robić ważne ogłoszenia (nie w godzinach szczytu). Posłuchaj, dobrze?

Autobus ruszył. Na krańcu weszli kolejni pasażerowie, zapłacili ruszamy. Usiadłam obok kierowcy, złapałam mikrofon i wyrecytowałam:

Szanowni Państwo! Przemierzamy najdłuższą i najbardziej kolorową trasę Krakowa od Nowej Huty do Krowodrzy. Po drodze, w Parku Lotników, najwięcej rodzinnych spacerów, bo najzdrowsze powietrze w mieście. Centrum, czyli przystanek Rynek Główny, za 15 przystanków. Kraków w święta jest jak zaczarowany białe światełka, girlandy. Dziś i jutro jarmark na Rynku, teatrzyk dla dzieci i kulig w Lesie Wolskim. Dla gości Krakowa polecamy Muzeum Szopek, to dwie trzecie trasy, przystanek Muzeum Szopek. Zapraszamy też na rodzinną choinkę w Parku Jordana na Stary Nowy Rok. Naprawdę nie pożałujecie! Szczęśliwej podróży i dobrego odpoczynku w święta!

Chciałam oddać mikrofon Ryszardowi, ale z tyłu usłyszałam głos młodego chłopaka: A powie pani, co grają w kinie Kijów?

Niestety, na Kijów trzeba się przesiąść na autobus 105 na Rynku i jeszcze 10 przystanków dalej. Dziś Listy do M 5 i Królewna śniegu. Ale osobiście polecam Zacisze przy naszym przystanku Nowy Kleparz. Trzy sale, trzy filmy dla każdego coś!

Kierowca uśmiechnął się: Ja z żoną na rodzinną choinkę przyjdę. To prawda, że będzie loteria z piernikami i grzane wino dla dorosłych?

Prawda. Uśmiechnęłam się.

Olgo, nie spoczniesz, aż coś nowego wymyślisz Muzyka na żywo? Co jeszcze?

Marzy mi się trio Wiślacy piękne pieśni na święta. Dajmy radość, niech usłyszą O, a na urodziny Grechuty zaproszę kolegę z gitarą. Albo znajomego akordeonistę na Ostatki!

Zadzwoniłam do mamy: Mamo, ja niestety na choinkę nie dam rady, mam dwie zmiany. Kłopoty kadrowe. Ale choinka będzie wasz Władek z tobą pójdzie, będzie szczęśliwy! Ucałowania, mamusiu. Ruszamy w trasę.

***

Po miesiącu zaskakujących ogłoszeń, mini-wycieczek i muzycznych audycji, pasażerowie linii 134 już przywykli, inni wręcz rozpowiadali o tej zwariowanej konduktorce.

***

Po trzech miesiącach w MPK plotkowano, nawet kierownictwo się zainteresowało.

Pani Genowefa, z powagą odezwał się prezes MPK, Andrzej Kowalski. Zaprosiłem panią, bo coś jest nie tak. Od konduktorki oczekuję biletów, nie recitali. Co pani robi?

Panie Andrzeju, ja zwykła konduktorka, ale staram się nie tylko sprzedawać bilety, ale i rozweselać ludzi miniaudycje to mój mały innowacyjny wkład. Nasze spełnienie to nie tylko bilet, ale komfort pasażera!

Prezes się spocił, usiadł, wstał, nalał sobie wody.

Rzeczywiście wpływy rosną, nie zmniejszają się! Ale ludzie różni… Jedni nie cierpią muzyki, inni wręcz przeciwnie. Nie mamy na to procedur.

Ale nie ma też zakazu, panie Andrzeju. Nasz regulamin mówi, że konduktor dba o komfort i bezpieczeństwo pasażera.

Inni konduktorzy już skarżą się, że pani zachowuje się jak królowa przy kierowcy, nie łazi po autobusie, nawiązuje z pasażerami dyskusje

Bo, panie Andrzeju, wg przepisów nie mam obowiązku chodzić z biletami po autobusie, tylko na żądanie pasażera. U nas wszyscy wiedzą, że wsiadamy przednimi drzwiami, płacimy u mnie na tronie, wysiadamy z tyłu. Przy wielu pasażerach przekazujemy pieniądze lub kartę spokojnie, bo kamera czuwa.

Ale kamer nie mamy! Tu już pani przesadza.

Marzę, fantazjuję! Może warto zamontować

Prezes zamilkł.

A po autobusie w ogóle nie chodzisz?

Tylko jak trzeba pomóc komuś z laską, z wózkiem, dzieciakowi chusteczkę podałam. Rzadko bo Magometa prowadzi się do góry, jak ojciec mawiał! Jak ktoś chce sprawdzić, jak królowa wygląda sam podchodzi. Często po humorze, rozmowach czy śpiewie płaci nawet gapowicz. A pan, panie Andrzeju kocha Kraków?

Właśnie wróciłem po rozwodzie, chciałem tu zacząć od nowa Ale nie poznaję miasta.

Wszystko się zmienia, coraz lepiej. Dlatego warto ludziom o tym mówić. Nawet nie jestem przewodniczą tylko nawigator, podpowiadam kierunki rekreacji! Panu poleciłabym Rozwód po myśli mężczyzny w Teatrze Słowackiego dobra komedia na humor.

Proszę pani, jak kiedyś zaprosi pani mnie do teatru nie odmówię…

***

Projekt konduktorka-królowa trwał w lutym i marcu. Nawet dostałam premię 8 marca, a prezesowi podarowałam bilety do teatru na 23 lutego. Ale sama nie mogłam miałam zmianę. Sława o królowej autobusów rozeszła się wszędzie Ale kontynuatorki brak. Koledzy mówili: Za taką kasę coś wymyśla? Chyba zwariowała Rozpuszczali plotki, że mam sponsorów. A tymczasem jedynym dobroczyńcą był pułkownik Władysław z drugiego piętra, który szanował mnie i kochał moją mamę.

***

28 kwietnia. Sobota. Urodziny. Mama przekonywała, żebym wzięła wolne, ale ja chciałam pracować moi pasażerowie czekali. Ranek, zimno jak nie w kwietniu, idę pieszo do bazy. Idę i myślę, że naprawdę odpowiadają mi melodie i rytmy po odejściu ze stanowiska. I nagle na włosach poczułam biały puch! Śnieżynki w kwietniu! Moje dziecięce marzenie!

Ucieszona weszłam do autobusu, kierowcy ozdobili mi go papierowymi śnieżynkami. Sławek wręczył czekoladki i nowy mikrofon: Dla naszej królowej wszystko najpiękniejsze! Jemu podarowałam butelkę balzamu i książkę Moja Polska.

Ludzi było mało aż do centrum, potem nagle tłok. I wtedy wsiadł ten, który od razu rozsypał we mnie wszystkie uczucia, serce mnie zabolało i gotowa byłam sama prosić o pomoc medyczną. To był on, mój Paweł ten jedyny! Trzymał nad głową futerał z saksofonem. Nie mógł zapłacić, więc bez mikrofonu zawołałam: Przekazujemy na bilet! Kamera czuwa! Proszę do środka! Wstałam, jakby chciała uciec I wtedy usłyszałam żywą muzykę. Saksofon Pawła napełnił autobus, a z nim królewskie komnaty wierszem: Pada śnieg, pada śnieg

***

Wieczorem, kiedy wróciłam do domu, zrozumiałem, że nie miejsce czyni człowieka, lecz człowiek miejsce. Odszedłem z tronowej posady, a mimo to ciągle miałem koronę. Bo prawdziwa królewskość to nie tytuł, lecz sposób, w jaki potrafimy odmieniać codzienność innych choćby jadąc rano przez Kraków zwykłym autobusem.

Oceń artykuł
TwojaCena
Królowa