„Nie wcześniej niż po naszym ślubie!” – powiedziała narzeczonemu

Wyszłam z siłowni i zobaczyłam siedem nieodebranych połączeń od mamy opowiada Małgorzata. Wtedy przeczytałam wiadomość: Oddzwoni do mnie!. Mimo że zbliżała się już jedenasta, postanowiłam zadzwonić. Mama często się niepokoi i potrafi nie spać przez byle głupstwo. Poprosiła, żebym weszła do domu, a potem ze łzami w oczach powiedziała, że wydarzyło się coś, co może sprawić, że ślub zostanie odwołany.

Małgorzata ma siostrę, Jagna, która ma zaledwie dwadzieścia trzy lata. Jagna to ambitna i odnosząca sukcesy projektantka. Niedawno ukończyła studia i szybko znalazła pracę w swoim zawodzie. Studiowała projektowanie, a jednocześnie pracowała na pół etatu; po dyplomie od razu została zatrudniona tam, gdzie odbyła staż. Jej życie osobiste też było wzorem do naśladowania, albo przynajmniej do tej pory.

Od ponad roku Jagna spotykała się z Franciszkiem. Był o trzy lata starszy, mieszkał sam, ciężko pracował i odkładał pieniądze, żeby kupić mieszkanie. Sprawiał wrażenie wychowanego i uprzejmego.

Jagna i Franciszek zgłosili termin ślubu w urzędzie stanu cywilnego. Do uroczystości zostało tylko kilka tygodni.

Ktoś napisał Jagnie na Facebooku! relacjonuje Małgorzata. Nie znamy się, ale wiem o Tobie sporo i uważam, że powinnaś wiedzieć to przed ślubem…. Jagna sprawdziła profil kobieta miała około czterdziestki, więc co mogłaby jej przekazać?

Obca kobieta uparcie wysyłała jej wiadomości z różnych kont. W końcu zgodziły się spotkać w kawiarni nieopodal pracy Jagny. Jagna siedziała samotnie przy stoliku, gdy nagle do środka weszła ciężarna kobieta. Początkowo nie uwierzyła, że to ona, ale kobieta pewnym krokiem ruszyła w jej stronę.

Ty jesteś Jagna? Nazywam się Elżbieta, spotykam się z Franciszkiem już od ponad roku, a za cztery miesiące będziemy mieli syna.

Oczywiście siostra nie uwierzyła. To musiał być jakiś absurd. Jak mogło być inaczej? Przez ponad rok spotykała się z Franciszkiem i za chwilę miała wyjść za mąż! Elżbieta nie chciała wdawać się w kłótnie ani udowadniać czegokolwiek, po prostu wyszła. Przy wyjściu rzuciła: Masz mój numer, możesz zadzwonić, jeśli będziesz mieć pytania. Dodała też, że może porozmawiać z narzeczonym.

A co powiedział Franciszek? Tutaj zaczyna się wszystko. Jagna postanowiła, że wszystko zostanie między nimi dopiero po ślubie. Spacerowali, całowali się, przytulali ale nic więcej. Jagna nie miała żadnych doświadczeń.

Franciszek, przeciwnie, był już doświadczonym młodym mężczyzną. Wytrzymał był niecierpliwy i w końcu zdecydował się na niezobowiązującą relację, by zaspokoić swoje potrzeby. Poznał Elżbietę gdzieś przypadkiem, od razu zaznaczył, że nie będzie to nic poważnego i nie planuje być z nią. Na początku Elżbieta się zgodziła. Niedawno rozwiodła się z mężem, miała dziecko, odbierała alimenty i pracowała. Taki układ jej odpowiadał, bo różnica wieku była znaczna.

Franciszek powiedział, że po narodzinach dziecka zrobi test na ojcostwo i jeśli to jego syn, będzie pomagał. Oświadczył Jagnie, że to jej wina była młoda, zdrowa, ale ze swoimi średniowiecznymi zasadami doprowadziła do tej sytuacji.

Teraz Franciszek błaga Jagnę, by go nie zostawiała, tłumaczy, że tylko Jagnę kocha, a Elżbieta była wyłącznie fizyczną potrzebą. Gdyby Jagna była sprytniejsza, nie byłoby Elżbiety w jego życiu.

Obiecuje pomoc, jeśli to jego dziecko, ale nie zamierza się kontaktować z Elżbietą. Ona zdecydowała się urodzić, Franciszek zaproponował pieniądze na procedurę. Odmówiła. Teraz to jej sprawa.

Jak sądzicie, czy Franciszek jest winny temu wszystkiemu? Może po prostu męska natura wzięła górę było niesamowicie trudno wytrzymać dla młodego chłopaka bez bliskości! A może Jagna powinna uciec od takiego narzeczonego, bo brak intymności wcale nie tłumaczy zdrady?

W tym śnie, wszystko tańczy wokół filiżanek kawy, łez na policzkach i cieni pod lampami ulicznymi. Sylwetki bohaterów rozmazują się jak odbicia w pałacowych oknach, a czas stoi w miejscu, zamieniając wszystkie rozmowy w wirujące wiatraki absurdów. Pięcante złote występują pod postacią monet, krążących wokół bohaterów jak kolorowe sny dzieciństwa. W tle ktoś gra Chopina na starym pianinie, a my próbujemy znaleźć wyjście z labiryntu uczuć i rozczarowań, który wcale nie jest taki, jak wydaje się na jawie.

Oceń artykuł
TwojaCena
„Nie wcześniej niż po naszym ślubie!” – powiedziała narzeczonemu