Poranek w Warszawie był chłodny, kiedy Michał przypomniał sobie z lekkim niepokojem, że następnego dnia będzie urodziny jego żony. Długo rozmyślał, czym ją zaskoczyć, bo szczerze uważał ją za najlepszą żonę i matkę, jaką mógł sobie wymarzyć. Ich dom błyszczał czystością, na stole zawsze pachniało świeżym obiadem, a dzieci były zadbane i szczęśliwe. Emilia, bo tak miała na imię jego żona, nigdy nie zapominała o nim, często starała się odgadnąć jego pragnienia i zawsze o niego dbała.
Michał i Emilia mieli czwórkę dzieci najmłodsza Basia miała 6 lat, a najstarsza Olga skończyła właśnie 17. Nikt nie miał wątpliwości, że Emilia jest cudowną matką. Relacje z dziećmi budowała na zaufaniu, organizowała rodzinne ferie w Zakopanem, wspólnie z Basią robiła ozdoby do przedszkola, działała w kilku komitetach rodzicielskich, pomagała w lekcjach, szanowała przyjaciół swoich dzieci i rozmawiała z nimi od serca. Wszystko to robiła, a do tego sprzątała jak w zegarku sześć razy więcej, niż każdy inny. Gotowała dla wszystkich zawsze smacznie i w dużych ilościach.
Na pierwszy rzut oka wydawało się, że Emilia jest szczęśliwa i spełniona, sama mówiła to często, bo nie była przyzwyczajona do narzekania. Gdy dzieci były jeszcze małe, Michał zapytał ją raz, co chciałaby dostać na urodziny. Nie wiem odpowiedziała wówczas choć może wiem: chciałabym jeden wolny dzień! Jeden tylko dla mnie, od rana do wieczora Chcę spać, odpocząć, poleżeć w wannie Ale to przecież żart Z jakiegoś powodu nikt nie potraktował tego serio. Wszyscy się śmiali i zapomnieli.
Było to wtedy nierealne dzieci były małe, a kto by został z nimi na cały dzień? Cztery dzieciaki to nie przelewki! Emilia sama uważała, że powiedziała to przez przypadek. Michał podarował jej wtedy komplet garnków, a rozmowa się rozmyła. Dziś ich dzieci są już starsze i coraz częściej Emilia wspomina, że chciałaby wychować ich jak najszybciej, zobaczyć, jak układają sobie życie i wreszcie żyć tylko dla siebie. Jednak wciąż otacza ich opieką.
W tym roku Michał kupił jej piękne złote kolczyki za ponad tysiąc złotych. Emilia była zachwycona od razu je założyła. Samodzielnie zorganizowała uroczystość, zaprosiła bliskich i rodzina świętowała hucznie przez wiele godzin. O pierwszej nad ranem Michał obudził się i zaniepokojony zauważył, że Emilia jeszcze nie poszła spać. Najpierw ułożyła do snu wszystkie dzieci, potem wybrała się do kuchni, by umyć stertę naczyń po przyjęciu. Była wyraźnie zmęczona i wyczerpana.
Rankiem Emilia obudziła się sama. Dom był cichy, czego nie znała od lat, co wydało jej się niezwykle dziwne. Zeszła do kuchni i znalazła kartkę na stole: Pojechaliśmy do Babci do wsi, nie chcieliśmy Cię budzić. Bądź spokojna, wrócimy jutro wypocznij, zasłużyłaś! W tej chwili rozległo się pukanie do drzwi kurier wręczył Emilce ogromny bukiet świeżych tulipanów, a ona po raz pierwszy od lat poczuła, że świat należy tylko do niej.



